http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Haiti grozi wielka epidemia

bart
2010-01-22, ostatnia aktualizacja 2010-01-21 19:29

W gruzach Port-au-Prince znowu odnalazły się kolejne żywe dzieci. Ale to chyba koniec dobrych wiadomości z Haiti. Lekarze donoszą o coraz częstszych przypadkach tyfusu.

Kobieta z dzieckiem koczująca na ulicy Port-au-Prince
Fot. STRINGER/RUSSIA REUTERS
Kobieta z dzieckiem koczująca na ulicy Port-au-Prince
Haiti grozi wielka epidemia



W gruzach Port-au-Prince znowu odnalazły się kolejne żywe dzieci. Ale to chyba koniec dobrych wiadomości - lekarze donoszą o coraz częstszych przypadkach tyfusu

Pięciolatka odnaleźli krewni, którzy przeszukiwali gruzy domu jego rodziców w Port-au-Prince. Chcieli wydobyć ciała, by je pochować. Spod zwałów betonu nagle usłyszeli krzyk dziecka. - Tu jestem - wołał chłopiec. Natychmiast przewieziono go do amerykańskiego szpitala polowego. Lekarze byli zaskoczeni - dziecku nic się nie stało, było tylko odwodnione. W identycznych okolicznościach matka odnalazła swoją 11-letnią córkę. W sumie po siedmiostopniowym trzęsieniu ziemi z zeszłego wtorku spod gruzów udało się wydobyć 120 osób.

Na Haiti coraz mniej problemów sprawia dostarczenie żywności i wody. Amerykanie uruchomili na wyspie już cztery lotniska i posłali tam dodatkowe 4 tys. żołnierzy (będzie ich już 15 tys.). Specjalistom ze straży przybrzeżnej udało się odblokować port. Teraz pomoc humanitarna będzie mogła docierać na wyspę drogą morską.

Szacuje się, że kataklizm pochłonął życie 200 tys. ludzi. Ale to niestety nie koniec. - Mamy tysiące ludzi z poważnymi obrażeniami, m.in. złamaniami. Wielu umrze przez infekcje. Bo warunki sanitarne na wyspie są katastrofalne - mówi dr Eduardo de Marchena, kardiolog z uniwersytetu w Miami, którego przydzielono do jednego ze szpitali w Port-au-Prince. Lekarze przestrzegają przed epidemią tyfusu.

Tymczasem, mimo że do wyspy dopłynął amerykański okręt szpitalny, na Haiti ciągle są zaimprowizowane szpitale, w których brakuje środków do dezynfekcji. W ich zastępstwie używa się wódki, a lekarze i pielęgniarki na czarnym rynku kupują piły, by mieć czym amputować pogruchotane ręce i nogi.

Pomóż ofiarom trzęsienia ziemi, wejdź na stronę podarnik.gazeta.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':