Komisja zdrowia przyjęła wczoraj projekt nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Rozszerza on znacznie zakaz palenia w miejscach publicznych. Jeśli przejdzie, nie będzie już można zapalić papierosa ani fajki w żadnej restauracji czy pubie. Nie będzie tam można nawet wydzielić palarni. Taki sam zakaz obejmie również wszelkie placówki oświatowe, szpitale i ośrodki zdrowia. Palić nie będzie też można na plaży i w środkach transportu publicznego - w tym w pociągach, bo komisja wykreśliła pierwotny zapis, który dopuszczał, żeby w pociągach dalekobieżnych przewoźnik mógł wydzielić specjalne wagony dla palaczy. Zakaz dotyczy również taksówek. Miał obejmować także
samochody prywatne, ale posłowie - za namową rządu - wycofali się z tego. Pierwotnie ustawa miała regulować także palenie e-papierosów, ale ostatecznie można je palić bez ograniczeń.
Autorami projektu są posłowie
PiS. Popiera go
PSL. Zaakceptował go ostatecznie także rząd (pierwsza reakcja minister zdrowia Ewy Kopacz - która pali papierosy - była na nie). Przewodniczący komisji zdrowia Bolesław Piecha (PiS), lekarz i były minister zdrowia, podkreślał: - To nie jest ustawa polityczna, tylko prozdrowotna.
Wczoraj przeszła poprawka zgłoszona przez posłankę PO Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz. Zezwala ona na wydzielenie palarni na uczelniach wyższych.
- Tam są ludzie dorośli. Jeśli nie urządzimy dla nich palarni, będą palić pokątnie - tłumaczyła poseł i wskazywała, że ustawa dopuszcza palenie w akademikach. Odrębne zdanie zgłosił Piecha. O ostatecznych losach poprawki zdecyduje Sejm.
Nie przeszła za to poprawka Jarosława Katulskiego, innego posła Platformy. Proponował, żeby w lokalach gastronomicznych o powierzchni ponad 100 m kw. dopuścić wydzielenie pomieszczenia dla palaczy (palarni albo odrębnej sali). Jego zdaniem właściciele mniejszych klubów powinni też móc wybrać: robimy lokal dla palących albo dla niepalących.
- To zaprzepaszczenie całej ustawy - protestował prof. Jacek Jassem z kliniki onkologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. - Chcemy nią walczyć ze zjawiskiem biernego palenia. Proszę sobie wyobrazić: z powodu palenia jednego dnia umrze w Polsce 196 osób, w tym 25 biernych palaczy!
- Sam nie palę - tłumaczył "Gazecie" poseł Katulski. - Zgłaszam poprawkę z troski o gospodarkę. Bo puby, które nie wpuszczą palaczy, będą upadały. W dodatku ludzie zaczną pić w domach, gdzie wolno im palić. Wybiorą więc wódkę i obniży nam się kultura picia.
Nowa ustawa zakaże też reklamy i promocji wyrobów tytoniowych. Palarnie będzie można zorganizować tylko w: szpitalach psychiatrycznych, domach pomocy społecznej, hospicjach oraz zakładach pracy innych niż objęte całkowitym zakazem. Spod zakazu są też wyjęte pokoje hotelowe, schroniska,
domy studenckie, domy zakonne.
W Europie całkowity zakaz palenia we wszystkich miejscach pracy, barach i restauracjach wprowadzono dotychczas w 12 krajach: m.in. w Irlandii, Norwegii, we Włoszech, w Szkocji, Szwecji, Słowenii i na Litwie .