http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

TVP i radio o swojej zapaści

pw
2010-01-22, ostatnia aktualizacja 2010-08-10 17:35

- Nie było pewności, że Magda Jethon będzie wykonywać polecenia zarządu, list pracowników z poparciem dla niej tylko nas w tym umacnia - tak prezes Polskiego Radia Jarosław Hasiński uzasadniał zwolnienie szefowej III Programu PR.

Magdalena Jethon
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Magdalena Jethon
Sytuacji w mediach publicznych poświęcone było wczorajsze posiedzenie sejmowej komisji kultury. Ale punktem wyjścia, jak zaznaczyła jej przewodnicząca Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO), był protest dziennikarzy radiowej "Trójki" po odwołaniu jej szefowej i zastąpieniu przez Jacka Sobalę - dziennikarza kojarzonego z PiS.

Prezes Polskiego Radia Jarosław Hasiński tłumaczył, że powody tej decyzji mają wyłącznie charakter korporacyjno-ekonomiczny. - W najbliższym czasie będziemy podejmować bardzo drastyczne decyzje personalne, nie mamy pewności, czy pani Jethon wykonywałaby polecenia zarządu - tłumaczył Hasiński.

Stwierdził, że była bardzo dobrym dyrektorem, ale nie na czas kryzysu. Zapowiedział, że niektóre decyzje personalne będą wywoływały jeszcze większe protesty. Nie sprecyzował jednak, jak duża będzie skala zwolnień.

Na posiedzeniu komisji przedstawiciele kierownictwa mediów publicznych twierdzili, że obecna sytuacja finansowa to "zapaść". TVP miała w ubiegłym roku 200 mln zł straty. Jak tłumaczył prezes TVP Romuald Orzeł, wynikało to ze spadku wpływów z abonamentu (w ubiegłym roku o 17 proc.). Zapowiedział cięcia finansowe (m.in. ograniczenie liczby dyrektorów). Orzeł mówił też, że telewizja nadal realizuje misję publiczną - z resztek pieniędzy z abonamentu. Dodał, że w najbliższym czasie musi podjąć decyzję i wydać 1 mln zł po to, by sygnał TVP docierał na Litwę.

Władze spółki zobowiązały także wszystkich swoich pracowników do płacenia abonamentu, co spowodowało protest polityków PO. Twierdzą, że władze spółki nie mają do tego prawa. - Ja na pewno stracę zaufanie do pracownika, który łamie prawo - odpowiadał prezes.

Kwestia finansów mediów publicznych wywołała gwałtowny spór o to, jaka siła polityczna odpowiada za sytuację mediów. SLD i PiS wskazywało na PO, której politycy namawiali do niepłacenia abonamentu. Arkadiusz Rybicki (PO) twierdził, że to raczej wynik upartyjnienia mediów przez PiS, a obecnie przez koalicję PiS-SLD. Politycy PO wskazywali, że spadek wpływów z abonamentu nastąpił w czasie rządów PiS.

- Jedni i drudzy są winni - twierdził Andrzej Celiński, krytykując PiS, ale zarzucając też PO, że tworzyła ustawę pod wpływem lobbystów. Władze telewizji porównał zaś do "działaczy z okresu PRL". Jak stwierdził, kończy swoją działalność polityczną i może sobie na to pozwolić. - O Boże - szepnął scenicznym szeptem Kazimierz Kutz (PO).

Władze telewizji niespodziewanie wsparł Jerzy Wenderlich. Poseł SLD zaprzeczał, jakoby w mediach publicznych istniało porozumienie SLD-PiS. Według niego obecna sytuacja jest wynikiem działań Platformy. - Teraz władze telewizji muszą wybierać, czy zapłacić ZUS, czy może nie płacić VAT. I stwierdził, że Sejm powinien zbadać intencje PO, jakie przyświecały partii, gdy w ubiegłym roku tworzyła ustawę o mediach publicznych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':