http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Białoruska milicja zwolniła część spośród zatrzymanych dziś Polaków

rim, PAP
2010-01-21, ostatnia aktualizacja 2010-01-21 18:15

- Liczba Polaków zatrzymanych na Białorusi spadła do 25 - poinformował po południu szef MSZ Radosław Sikorski. Zapewnił, że centrala MSZ, jak i nasza ambasada na Białorusi "energicznie" przedstawia nasze stanowisko białoruskim władzom.

Andrzej Poczobut
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Andrzej Poczobut
Związek Polaków na Białorusi
Fot. Julia Darashkevich
Związek Polaków na Białorusi
SERWISY
Polscy działacze jechali do Iwieńca, żeby przyłączyć się do akcji obrony zbudowanego za pieniądze rządu RP Domu Polskiego. Ma on zostać odebrany Związkowi i przekazany nowemu, uznawanemu przez białoruskie władze kierownictwu Związku Polaków.

Szefowa Związku Andżelika Borys mówiła rano PAP: - Z Grodna wyjechało około 30 samochodów i busów, około 100 osób. Od Grodna co 50 kilometrów samochody te były zatrzymywane - zaczęło się już w samym Grodnie, a następnie w takich miejscowościach jak Szczuczyn, Lida, Wołożyn, Pierszaj. W Iwieńcu zatrzymano pięć samochodów i poprowadzono do Wołożyna na sprawdzenie dokumentów.

Jej udało się dotrzeć do Iwieńca autostopem.

Zatrzymań dokonywano pod różnymi pretekstami. - Sprawdzano samochody, co wiozą, sprawdzano dokumenty, które powinien posiadać kierowca - relacjonowała szefowa ZPB. - Niektóre osoby milicja odwoziła do lekarza do Szczuczyna, czy Lidy, żeby sprawdzić, czy są zdrowe, czy nie są pod wpływem alkoholu - dodała.

Do Iwieńca dotarł też dziennikarz "Gazety" Andrzej Poczobut, także działacz Związku. Jak nam powiedział, w środku Domu Polskiego są dziesiątki osób, które w każdej chwili obawiają się szturmu milicji.

Według serwisu kresy24.pl, od kilku dni władze rozlepiały w Iwieńcu plakaty, w których zapowiadały na dziś wybory nowego szefa oddziału ZPB i kierownika Domu Polskiego - na miejsce zwolnionej działaczki polonijnej Teresy Sobol. Od ponad roku władze usiłowały zmusić panią Sobol do przejścia do lojalnej wobec władz organizacji Polaków na Białorusi. Co kilka dni wzywano ją na przesłuchania, nękano kontrolami, mnożono utrudnienia biurokratyczne.

W czwartek Teresa Sobol dostała wezwanie na przesłuchanie na godz. 16 do Wołożyna, gdzie nie zamierza jechać, bowiem białoruskie władze usiłują w ten sposób usunąć ją z planowanego na godz. 17 zebrania w Domu Polskiego.

Dom Polski w Iwieńcu powstał za pieniądze z Warszawy, przekazane przez Stowarzyszenie "Wspólnota Polska". Od początku kieruje nim Teresa Sobol. Oddział Związku Polaków na Białorusi w Iwieńcu liczy 306 osób.

Dzień wcześniej Poczobutowi groził przez telefon jakiś mężczyzna, mówiąc, że jeśli chce, by jego rodziny nie spotkało nic złego, to powinien zrezygnować z pojechania do Iwieńca. - Takie metody stosują białoruskie służby specjalne - powiedział Poczobut.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':