> Co Chlebowski załatwi na 100 proc.? > Chlebowski: to manipulacja CBA > O spotkaniu na cmentarzu > Chlebowski atakuje Kamińskiego > Afery hazardowej nie ma > Chlebowski przyniósł tajne kwity> Co Chlebowski mówił Tuskowi?> Nigdy nie blokowałem dopłat Relacja na żywo
Od tego się zaczęło: Stenogramy z podsłuchów cz. 1 | cz. 2
Jak tłumaczył się Chlebowski
A kto to jest Chlebowski? - reportaż
Komentarz Wojciecha Czuchnowskiego
Komentarz Agaty Kondzińskiej
Będziemy aktualizować relację, zapraszamy do czytania
>
- Bywają w życiu chwile, w których wydaje się, że wszystko co wierzyliśmy runęło w jednej chwili - tymi słowami b. szef klubu PO (dziś nie jest członkiem Platformy) rozpoczął swoją swobodną wypowiedź przed komisją śledczą w sprawie tzw. afery hazardowej. Jego wystąpienie jest emocjonalne, ale też merytoryczne. Chlebowski dobrze się przygotował, nie robi już tak złego wrażenia jak podczas konferencji prasowej na której zdenerwowany ocierał pot z czoła.
- Nigdy nie zapomnę dnia 1 października 2009 roku, gdy wziąłem do ręki
dziennik "Rzeczpospolita". W ciągu kilku godzin z człowieka, który uczciwie żył i pracował, stałem się lobbystą w aferze hazardowej, w aferze gospodarczej. Przeżyłem szok - mówił Chlebowski, korzystając ze swojego prawa do swobodnej wypowiedzi.- Ale nie wiedziałem, z czym, przyjdzie jeszcze mi się zmierzyć Rozpętano polityczną nagonkę.
I dalej mówił o swoich emocjach, o ataku, przed którym nie mógł się bronić: - Zanim zostaniemy oczyszczeni, na oczach wszystkich zostaniemy odarci z godności, zostaniemy osądzeni, skazani, w publicznym procesie. Cóż znaczyły wtedy moje słowa, pojedyncza wypowiedź wobec ataków, nie miałem równych szans. Te atak mono mnie dotknął - wyznał. - W jednej chwili przekreślono prawdę o mnie i mojej działalności parlamentarnej. A prawda o mojej prawie dziesięcioletniej służbie poselskiej wygląda inaczej.
Tu Chlebowski zaczyna opowiadać o projektach ustaw, nad którymi pracował: - Oceniałem je wyłącznie pod kątem korzyści dla naszego kraju, dbałem o wysokie standardy. Kierowały mną troska o losy ojczyzny. Przyświecał mi wyłącznie jeden cel: dobro Polski.
*Na 90 proc. załatwimy? Nie - na 100 proc.! Wyliczył ustawy, które przyjął Sejm, gdy on był szefem klubu Platformy. Dokładnie, by jak powiedział, nie być kojarzonym tylko z hazardem. - Odbywałem wtedy setki spotkań. Posługiwałem się ekspertyzami. Odbyłem również tysiące rozmów telefonicznych, z różnymi ludźmi. Niektórzy byli moimi znajomymi, przyjaciółmi. Ale jako szef klubu PO nie mogłem ponosić odpowiedzialności, że moje rozmowy zostały zmanipulowane - oświadczył. I przywołał znany ze stenogramów jego cytat z rozmowy z Sobiesiakiem: "Na 90 proc. że załatwimy". - W rozmowach z emigrantami mówiłem: Załatwię nie na 90 proc, ale na sto procent - bo to niesprawiedliwe, by Polacy pracujący za granicą płacili podwójne podatki.
I dodał: -By ocenić, trzeba posługiwać się faktami. Warto przeanalizować moje zachowanie w całym procesie legislacji.
*CBA manipulowało faktami I tu bardzo dokładnie, w oparciu o dokumenty, opowiedział jak wyglądał jego udział od 2023 roku do dziś w pracach nad nowelizacją ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych.- Wiem, że moje kalendarium nie zgadza się ze zbitką zmanipulowanych przez CBA faktów. Jestem świadom, że po moich zeznaniach przed komisją pojawi się nowa wiedza, będzie istniała możliwość skonfrontowania moich zeznań z innymi, tymi składanymi przez funkcjonariuszy publicznych. I tu zaczął cytować zeznania wiceministra finansów Jacka Kapicy, z których ma wynikać, że Chlebowski nigdy nie naciskał i nie interweniował na rzecz hazardu. - Nie kryję, że moja obecność tu, przed wysoką komisją, wiąże się z uczuciami i emocjami. Publicznie oczerniano mnie wiele tygodni, przyszedł czas na obronę. To miało być spokojne wystąpienie i jest, merytoryczne, bez politycznych akcentów. Ale to co uczynił
Mariusz Kamiński, przechodzi wszelki bariery absurdu. Przeczę zarzutom lobbystycznym. Sytuacja niezgodna z prawem i moim sumieniem nigdy nie miała miejsca w moim życiu. Chcę podkreśli, że moje działania zawsze były zgodne z prawem - mówił.
Odniósł się też do swojej jedynej konferencji prasowej: - Była nerwowa, emocjonalna. Wynikała z poczucia, że jestem wmanewrowany w sytuację, która godzi we mnie i moją rodzinę. Szkoda, że z tej słynnej konferencji przebił się tylko jeden gest, zdenerwowany, poniesiony emocjami przewodniczący Chlebowski ociera pot z czoła. Żadna merytoryczna treść się nie przebiła. Dziś niewiele dodałem do tego, co wówczas pojawiło się na konferencji - mówił. - Tak zachowują się ludzie uczciwi, którzy chcą wyjść i krzyczeć jestem niewinny, proszę mi nie insynuować, nie zarzucać czegoś czego nie zrobiłem, nie złamałem prawa.
Z Chlebowskim nic nie można załatwić Nawiązał też do znajomości z Ryszardem Sobiesiakiem i Janem Koskiem. Przyznał, że gościł w ośrodku tego pierwszego w Zieleńcu, ale że za swój pobyt płacił. O Kosku: - Nigdy nie zapomnę tej jednej wypowiedzi, gdy jedna ze stacji telewizyjnych połączyła się z Janem Koskiem i wtedy zapytano go wprost: czy pan załatwiał coś z przewodniczącym Chlebowskim? Kosek odpowiedział: - Tylko ktoś kto nie zna przewodniczącego można mu zarzucić, że można z nim coś załatwić. Ja go znam, z nim nie można nic załatwić. - Ta wypowiedź nigdzie potem się już nie pojawiła. Już byłem skazany - mówił Chlebowski.
Przyznał, że rozmawiał z nimi o ustawie hazardowej, ale wyłącznie dbając o dobro budżetu państwa. - Zasygnalizowano mi niebezpieczeństwo dla budżetu państwa. Musiałem te sygnały przyjmować. Konsekwencje dla finansów publicznych to mnie interesowało najbardziej - zapewniał.
Skoncentrował się na tym, że dopłaty nigdy nie wypadły z ustawy o grach losowych. I że na tym, jego zdaniem polega absurd całej sytuacji.