http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Błędy aż po grób

Bogdan Wróblewski
2010-01-21, ostatnia aktualizacja 2010-01-22 19:47

W studzience kanalizacyjnej na działce pod Różanem (woj. mazowieckie) Krzysztof Olewnik był przetrzymywany przed śmiercią
W studzience kanalizacyjnej na działce pod Różanem (woj. mazowieckie) Krzysztof Olewnik był przetrzymywany przed śmiercią
Fot. Damian Kramski / AG

Sprawa Olewnika. Czy z grobu na płockim cmentarzu ekshumowane zostaną zwłoki Krzysztofa Olewnika? - Prokuratura zakłada, że tak - słyszymy. Inne źródło: - 50 na 50 proc. szans. Trzecie: - Jeśli nawet, to niepewna jest data jego śmierci



Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



- To już nie są błędy, to ich lawina - mówi nam poseł Leszek Aleksandrzak (SLD) z sejmowej komisji śledczej ds. Olewnika. Wczoraj posłowie spotkali się na tajnym posiedzeniu z prokuratorami z Gdańska, którzy jeszcze raz - po prokuraturach w Sierpcu, Warszawie i Olsztynie - badają okoliczności porwania i zabójstwa śmierci Krzysztofa. Szukają i znajdują błędy policjantów i swoich kolegów, prokuratorów. Zdecydowali się - a rodzina się na to zgodziła - ekshumować zwłoki Krzysztofa. Bo przy ich identyfikacji w październiku 2006 r. popełniono takie błędy, że wątpliwa jest tożsamość ofiary. To wiemy na pewno.

- Za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć ekshumacji, ale nie można było. Innych sposobów potwierdzenia, że pochowany został Krzysztof, nie ma. Prokuratura wyczerpała inne możliwości potwierdzenia tożsamości. Na początku grudnia rodzina złożyła wniosek o ekshumację. Ma się odbyć w najbliższych dniach - mówi nam mec. Ireneusz Wilk, pełnomocnik rodziny Olewników.

- Co nas jeszcze zaskoczy? - odpowiada pytaniem na nasze pytanie. - Jesteśmy pełni zaufania do gdańskiej prokuratury. Ale chodzą mi po głowie niesamowite scenariusze - dodaje adwokat. Nie tylko jemu.

Prokuratura nie tylko powtarza całe śledztwo z lat 2001-07: oględziny, przeszukania, przesłuchania, opinie. Zdobywa też nowe dowody. Buduje nowe hipotezy (o czym niżej). Czy mogą podważyć wyrok wydany przez sąd w 2008 r.? Nikt o tym głośno nie mówi. Ale jeśli na płockim cmentarzu nie spoczywa Krzysztof? Wtedy wszystko jest możliwe.

Kościuk się zawahał

Dlaczego zapadła decyzja o ekshumacji ciała? Obrazowo mówi Marek Biernacki (PO), przewodniczący komisji śledczej ds. Olewnika: - Bo o tym, że odkopano Krzysztofa, wiemy tylko od zabójcy Sławomira Kościuka.

To Kościuk - skazany w 2008 r. na dożywocie - wcześniej współpracował z CBŚ i prokuraturą. To on wydał porywaczy, w tym herszta bandy Wojciecha Franiewskiego. Wskazał zabójców - siebie i Roberta Pazika - podał datę zbrodni 6 września 2003 r. I pokazał polanę w lesie pod Różanem, na której Krzysztof został uduszony, a 50 metrów dalej zakopany.

Od wczoraj wiemy, że podczas wizji lokalnej - wskazując miejsce ukrycia ciała w październiku 2006 r. - Kościuk się zawahał. Pokazał inne miejsce. Nie zostało przekopane, bo pokazał drugie. Dziwne. Kościuk na pytania nie odpowie. Powiesił się w celi po wyroku dożywocia.

Jeszcze dziwniejsze jest to, że nagrania z ekshumacji Krzysztofa pod Różanem nie są kompletne, mają luki. Mówili o tym wczoraj prokuratorzy. Co więcej: uczestnicy wizji różnie opisują ciało Krzysztofa. Rodzinie ciała nie pokazano. Dziś z dokumentów można wyczytać, że odkopano mężczyznę niższego niż Krzysztof! Czy to tylko błąd?

To tylko część skandalu, do którego doszło w śledztwie w 2006 r. - podczas wizji lokalnej i pierwszej ekshumacji ciała.

Dużo przypadkowych zbiegów okoliczności

- Jak to możliwe, że do badań DNA pobrano kości, nie rozwijając siatki, w którą zawinięty był Krzysztof Olewnik?!

- pytał wczoraj w Sejmie poseł Andrzej Dera (PiS), wiceprzewodniczący komisji śledczej.

•  Zniknęły kości, z których pobrano DNA do identyfikacji - potwierdza to jeden z posłów.

•  Nie ma protokołu przekazania materiału genetycznego do badań (trzy lata temu robiło je według naszych źródeł Laboratorium Kryminalistyczne Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie).

•  Nie zbadano ziemi z grobu w lesie, co pomogłoby to w datowaniu śmierci ofiary.

•  Nie identyfikowano ciała prostszymi metodami - np. analizując uzębienie (ponoć zniknęła gdzieś dokumentacja stomatologiczna).

•  Nie pobrano włosów z odkopanego ciała.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 38 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    46 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':