http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Południe woła o pomoc

Dominika Maciejasz, Dorota Steinhagen
2010-01-21, ostatnia aktualizacja 2010-01-21 11:58

W Małopolsce i na Śląsku kilkadziesiąt tysięcy osób od dwóch tygodni nie ma prądu. Wojewodowie uważają, że ogłoszenie stanu klęski żywiołowej nie jest potrzebne.

Strażacy usuwali połamane konary
drzew, które zerwały linie energetyczne
Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Strażacy usuwali połamane konary drzew, które zerwały linie energetyczne
ZOBACZ TAKŻE
GALERIA ZDJĘĆ
Zima uderzyła 8 stycznia. Na sypiący śnieg niespodziewanie lunęły marznące opady deszczu. Zamarzał na liniach energetycznych i drzewach. Te padały pod ciężarem lodu, zrywając linie i przewracając słupy. W efekcie w niedzielę 10 stycznia w Małopolsce i północnej części woj. śląskiego bez prądu było kilkaset tysięcy osób. W wielu gminach do dziś awarii nie usunięto.

Ratują nas strażacy

Wójt Adam Markowski z Janowa (woj. śląskie): - Mogłem liczyć tylko na straż pożarną, państwową i ochotniczą z gminy. Z wojewódzkiego centrum zarządzania kryzysowego nie zadzwonił nikt. Dopiero sam się do nich dobiłem, prosząc o 12 agregatów, bo ujęcia wody były bez zasilania. Pomogli wypożyczyć jeden.

Wójt Krzysztof Motyl z Niegowy (woj. śląskie): - Agregatów szukałem na własną rękę, pomogła mi straż pożarna.

- Żyjemy jak szczury. Codziennie polujemy na dowożony chleb, wodę, jak za komuny - mówi właścicielka sklepu przy Rynku w Wolbromiu, który od dwóch tygodni jest zamknięty.

- Jeździmy od jednej interwencji do drugiej. Rozwozimy baniaki z wodą, dzień i noc pracujemy przy wycince drzew, transporcie i odśnieżaniu, usuwamy nadłamane gałęzie, a na drugi dzień interwencji jeszcze przybywa - mówi dyżurny strażak z Komendy Wojewódzkiej PSP Tomasz Senderowski.

Co rusz zamykane są drogi, na których ruch zagrażałby kierowcom. We wtorek na trasie między Skałą a Krakowem runęło kilka słupów naraz.

Obydwa województwa obsługuje zakład energetyczny Enion. Wójt Krzysztof Motyl: - Ludzie z Enionu, którzy pojawiali się w naszej gminie, byli zupełnie bezradni. Zakopywali się swoim sprzętem w śniegu, nie byli w stanie nawet dotrzeć do awarii, a co dopiero ją usunąć.

Wojewoda: Stan klęski niepotrzebny

Wojewoda małopolski Stanisław Kracik i śląski Zygmunt Łukaszczyk nie wystąpili jednak do rządu o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej.

- Mógłby [stan] utrudnić akcję - twierdzi Łukaszczyk. - Akcja musiałaby być wtedy kierowana administracyjnie. Teraz głównodowodzącym jest Enion. To specjaliści. Najlepiej wiedzą, co robić.

- Wojewoda mówi o tych samych specjalistach, co obiecują od dwóch tygodni, że w ciągu 48 godzin usuną awarię? - pytają wójtowie.

Wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji prasowej wojewoda małopolski Stanisław Kracik zapowiadał, że rozliczy wszystkie gminy z rezerw przeznaczonych na czas kataklizmów czy sytuacji szczególnych.

- Wójtowie i burmistrzowie są szefami obrony cywilnej. Na nich spoczywa obowiązek zwrócenia się do mnie o pomoc. A ja takie sygnały dostaję głównie od mieszkańców. Zaoferowałem 60 agregatów prądotwórczych do rozdania. Rozdałem jedynie dziewięć - mówił Kracik.

Minister: Więcej zrobić nie można

Tyle że w odciętych od prądu miejscowościach nie działają telefony, faksy, a baterie w telefonach komórkowych już dawno się wyczerpały. Władze gminy Skała pod Krakowem po pomoc jeżdżą do sąsiednich miejscowości.

- Dostajemy od nich na bieżąco posiłki. Codziennie też spotykam się ze strażakami a oni mi tłumaczą, że roboty tylko przybywa, a oni są coraz bardziej zmęczeni. Nasze możliwości się wyczerpują. Potrzebujemy pomocy - mówi sekretarz gminy Skała Andrzej Krzystawek.

- Więcej ludzi, niż już działa w terenie, nie potrzeba. Bo jest tyle, że na każdy zniszczony słup jest osobna ekipa - uważa wojewoda śląski.

- Może i jest ekipa do każdego słupa, ale takiego przy głównych trasach. W mojej gminie ciągle sa takie, do których nikt nie dotarł. I dlatego bez ciężkiego sprzętu, a taki ma wojsko, nic się nie zrobi - mówi wójt Niegowa Krzysztof Motyl. - Moi strażacy nie są w stanie robić więcej, niż robią. Bez pomocy wojewody awarii nie usuniemy szybko.

I wojewodowie przysłali "pomoc". Wojsko. Łukaszczyk - 30 żołnierzy, Kracik - 20.

- Wiem, jak sprawny jest wojewoda śląski, jeśli chodzi o pomoc w sytuacjach kryzysowych. Jestem przekonany, że gdyby się dało coś więcej zrobić, to byłoby to zrobione - mówił w piątek szef MSWiA Jerzy Miller.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją