http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak Rosjanie pomagają Haiti

Wacław Radziwinowicz
2010-01-20, ostatnia aktualizacja 2010-01-21 01:20

Po katastrofie na Haiti Rosjanie zastanawiali się, jak i czy w ogóle mogliby pomóc ofiarom.

Wacław Radziwinowicz
fot. Agencja Gazeta
Wacław Radziwinowicz
ZOBACZ TAKŻE
W Rosji nie lubią publicznych zbiórek. Tu Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy chyba by się nie udała. Nie dlatego, że ludzie są tu są skąpi czy serca mają twarde. Przeciwnie. Po prostu dobroczynność uważają za postępek intymny, którym chwalić się nie wypada. Żebracy, których w metrze moskiewskim jest mnóstwo, zarabiają sporo, ale pasażerowie starają się dawać im pieniądze dyskretnie, jakby ukradkiem.

- A jeśli nie publiczna zbiórka pieniędzy i darów, to przecież nic więcej dla dotkniętych klęską mieszkańców wyspy zrobić nie możemy, bo nic dla nich nie mamy - pisali uczestnicy dyskusji internetowej. Rosjanie nie są tak skorzy, jak my, do chwalenia cudzego, ale druga część przysłowia "swego nie znacie" u nich też się sprawdza.

Bo ich kraj ma i może się chlubić choćby znakomitą służbą ratowniczą. Kiedy moskiewski Centrospas, czyli centrum ratownicze w Moskwie, wysyła ludzi czy to do dotkniętej trzęsieniem ziemi Turcji, czy na zniszczone tsunami wyspy, ci natychmiast znajdują tam pod gruzami żywych ludzi, pracują najbardziej ofiarnie, wytrwale, w najtrudniejszych nawet warunkach. Nawet tam, gdzie inni opuścili już ręce.

Widziałem ich w akcji wiele razy i zawsze podziwiałem. Kiedy w noc na 9 września 1999 r. w powietrze wyleciała część domu przy ulicy Gurjanowa w Moskwie, bez przerwy przez kilkanaście godzin pracowali na rumowisku. Nad nimi, na wysokości 11. piętra, bujały się wielotonowe żelbetowe płyty zawieszone na jakiś drutach. Gdyby runęły, zamieniłyby pracujących pod nimi ludzi w krwawą miazgę. Ale ci nie chcieli tracić czasu na czekanie na dźwig, który usunąłby zagrożenie. Spokojnie, systematycznie rozbierali zawały, szukając i znajdując ofiary.

Kilka tygodni później, kiedy zaczęła się druga wojna czeczeńska, wracałem z Kaukazu do Moskwy samolotem, w którym połowę pasażerów stanowili uchodźcy, połowę oficerowie oddziałów rosyjskich. Zaraz po starcie pasażerka, młoda Czeczenka, matka dwóch małych chłopców, zaczęła rodzić. Pasażerowie wpadli w panikę, załoga samolotu też.

Okazało się jednak, że leci z nami lekarka ze szpitala służby ratowniczej. Z przedziału dla VIP-ów wygoniła pułkowników i jakiegoś generała. Wzięła od stewardes, co jej było potrzebne. Zaprowadziła rodzącą do zaimprowizowanej porodówki. A w pół godziny później wyszła do nas z umytym już, okutanym w kocyk noworodkiem i pozwoliła pasażerom napić się za pomyślność dziewczynki. Spokój, pełen profesjonalizm.

W poniedziałek reporter hiszpańskiego dziennika "El Pa~s" z podziwem pisał o pracy rosyjskich ratowników na gruzach Port-au-Prince. Według niego jak węże wpełzali w szczeliny rumowisk, bez wytchnienia rozgrzebywali rumowiska, znajdowali i wyciągali na powierzchnię ofiary. Jak zawsze, jak wszędzie.

A przecież służba ratownicza wchodząca w skład ministerstwa sytuacji nadzwyczajnych to służba mundurowa, wojsko. Ale - w przeciwieństwie do armii wciąż w dużej części formowanej z poboru - składa się wyłącznie z zawodowców. W jednostkach ratowniczych nie ma fali jak w koszarach. Nie słychać o korupcji. Nie słychać o wybrykach ratowników jak te, których dopuszczają się milicjanci co rusz strzelający do przypadkowych przechodniów.

To, dlaczego służba ratownicza tak bardzo się różni od innych rosyjskich wojsk i służb mundurowych, nie jest żadną tajemnicą. Ratownicy są dobierani nie po znajomości, ale na podstawie kwalifikacji, testów psychologicznych i sprawnościowych. Są dobrze wyposażeni i nieźle opłacani.

Ich skuteczność pokazuje, jaką drogą powinna pójść Rosja, by skończyć z okrutną falą w armii i dzikimi wybrykami milicjantów na ulicach.

Pomóż Haiti! Wejdź na Podarnik



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':