W czasie snu starożytni Chińczycy lubili mieć twardo pod głową. Podkładali więc pod nią specjalnie profilowane kamienie, które z czasem zastąpiły bloczki drewna, a potem misternie zdobione cudeńka z porcelany. Słynny w Azji generał Cao Cao, którego kariera przypadła na schyłek potężnej dynastii Han, nie był wyjątkiem - używał poduszki kamiennej. A kiedy zasnął snem wiecznym, złożono mu ją do grobu, opatrzywszy inskrypcją.
Po poduszce do kłębka W 2008 r.
policja w prowincji Henan pojmała szajkę złodziei grobowców. Wśród zarekwirowanych łupów znalazły się płaskorzeźby, stele z inskrypcjami oraz twarda poduszka. Gdy przedmioty trafiły w ręce archeologów, od razu zwrócili na nią uwagę. Na kamieniu, a także na innych przedmiotach, wyryto bowiem trzy chińskie znaki - Wei Wu Wang, czyli Król Waleczny z Państwa Wei. Taki pośmiertny tytuł przyjął Cao Cao - dowódca wojskowy u schyłku dynastii Han, a potem samozwańczy władca na północy Chin. Lokalizacja jego grobowca od wieków okryta była legendą. Uczeni potraktowali poduszkę jako cenną wskazówkę i po nitce do kłębka trafili do wyrobiska gliny w wiosce Xigaocun na północy prowincji Henan.
Kilka lat wcześniej wieśniacy wykopali tam niewielką gliniankę, by mieć surowiec na cegły. W 2005 r. jeden z nich zauważył w dole miejsce, w którym woda podejrzanie szybko wsiąkała w ziemię. Tak odkryto grobowiec. Znalezisko utrzymano jednak w tajemnicy, bo - jak twierdzą miejscowe władze - chłopi od dawna dorabiają szabrowaniem grobowców, których w okolicy nie brakuje. Dopiero trzy lata później miejsce zabezpieczono. Rozpoczęły się prace wykopaliskowe utrzymywane w sekrecie, by nie kusić nowych rabusiów.
Z grobu wydobyto 250 cennych przedmiotów, w tym m.in. żelazną broń i pancerze, a także ozdoby i przedmioty rytualne z jadeitu, kryształu górskiego i agatu. Ich ornamentacja, a także układ grobowca jednoznacznie wskazują, że pochówku dokonano u schyłku epoki Han. Odkryto również szczątki trzech osób. Dzięki analizie uzębienia wiadomo, że w grobowcu spoczął mężczyzna w wieku 60 lat oraz dwie kobiety - w wieku 50 i 25 lat. Uczeni przypuszczają, że to właśnie Cao Cao, który w chwili śmierci miał 65 lat. Kobiety to zapewne jego żona oraz służka.
Lepiej, bym to ja zdradził, niżby mnie zdradzono Chociaż odkrycie nie dorównuje Terakotowej Armii, to i tak wzbudziło w Chinach ogromne poruszenie. Cao Cao był bowiem nie tylko ważną postacią historyczną i utalentowanym poetą, którego wiersze są przerabiane w chińskich szkołach. Był także bohaterem klasycznej powieści "Dzieje Trzech Królestw", która w kulturze Dalekiego Wschodu zajmuje takie miejsce jak w Europie mit o królu Arturze. Przez wieki Cao Cao stał się też bohaterem chińskich oper czy japońskich drzeworytów. W ubiegłym stuleciu zawędrował do filmów, komiksów i gier komputerowych - zazwyczaj jako szwarccharakter.
Chińczycy mają powiedzenie, które do złudzenia przypomina polskie porzekadło o wilku: "O Cao Cao mowa, a Cao Cao tuż".
Na taką opinię Cao Cao uczciwie sobie zapracował. Karierę w straży pałacowej zaczął od wybatożenia własnego wuja za to, że ten naruszył ciszę nocną. Wypromowany na oficera kawalerii zasłużył się przy tłumieniu chłopskiego powstania żółtych turbanów w 184 r. Mianowany gubernatorem bronił tronu, ale przy okazji sformował własną armię. Był przebiegłym politykiem oskarżanym o brak skrupułów, dlatego nazywa się go "chińskim Machiavellim". Jeden ze znanych cytatów przypisywanych Cao Cao brzmi: "Lepiej, bym to ja zdradził, niżby mnie zdradzono".
W czasach chaosu, jaki zapanował u schyłku epoki Han, Cao Cao czuł się jak ryba w wodzie. Został głównodowodzącym i kanclerzem, ale odrzucał możliwość przejęcia tronu cesarskiego. W 200 r. w bitwie pod Guandu na Żółtą Rzeką rozbił armię swego głównego rywala i przejął całkowitą kontrolę nad północnymi Chinami. Osiem lat później przegrał jednak pod Czerwonymi Klifami nad Jangcy. Od tego czasu musiał zapomnieć o podporządkowaniu sobie Południa. Rządził jednak dalej, przyjmując tytuł księcia, a następnie króla w państwie Wei. Zmarł w 220 r., który uznaje się za początek rozbicia dzielnicowego Chin trwającego aż do końca VI w.
72 fałszywe groby To właśnie w tym okresie położenie grobowca Cao Cao poszło w zapomnienie. Niemniej jeszcze w 345 r. pewien urzędnik celowo kazał sobie zbudować grób zaledwie 300 m od miejsca spoczynku słynnego władcy, o czym zaświadcza tablica wykopana na polu w 1998 r. Była to dotychczas najcenniejsza wskazówka co do lokalizacji grobu Cao Cao. I, niestety, bezużyteczna, bo tablica też została wyniesiona z miejsca przeznaczenia, zapewne przez rabusiów.
Z biegiem czasu pojawiła się legenda, wedle której Cao Cao zbudował 72 fałszywe groby, by ukryć położenie prawdziwego miejsca spoczynku. Część chińskich historyków uważa, że początek legendzie dał lud Dżurdżenów, który na wiek przed nadejściem Czyngis-chana stworzył na północy Chin własne państwo Jin. Dżurdżeni uznali Cao Cao za bohatera i organizowali ceremonie na jego cześć.
- Nie mogąc odszukać grobu, przenosili rytuały z miejsca na miejsca i tak powstała legenda o 72 fałszywych grobach - tłumaczy Pan Weiban ze służb archeologicznych prowincji Henan.
Nie wszystkich to przekonuje. Część uczonych ciągle pyta o pozostałe groby, a inni podają w wątpliwość autentyczność poduszki oraz tablic znalezionych przy rabusiach. W ostatnich dniach pojawiają się nawet zarzuty, że odkrycie opracowano niestarannie, a nawet sfingowano, bo władze Henanu chciały mieć atrakcję turystyczną.
Trwa również dyskusja nad celowością badań DNA. Chińscy uczeni chcą porównać materiał genetyczny z rzekomej czaszki Cao Cao z próbkami od jego potomków, którzy mają żyć m.in. w jednej z okolicznych wiosek, a także w Bozhou, skąd pochodził sam generał i jego nadworny lekarz.
Medyk o nazwisku Hua Tuo również przeszedł do historii, bo jako pierwszy w Chinach stosował znieczulenie ogólne, usypiając pacjentów za pomocą sproszkowanego opium. Był również biegłym akupunkturzystą. Te zdolności nie uratowały go jednak przed gniewem Cao Cao, który cierpiał na dolegliwe bóle głowy. Uważając, że lekarz nie chce mu ulżyć w cierpieniu, w 208 r. władca skazał go na śmierć.