http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wiktor Juszczenko nie odejdzie z polityki

Roman Imielski, pap
2010-01-21, ostatnia aktualizacja 2010-01-21 08:58

- Przyjmuję wolę wyborców, ale zobowiązania wobec kraju nie dają mi moralnego prawa do porzucenia polityki - stwierdził wczoraj prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. A szef jego sztabu wyborczego dodał, że może on rządzić jeszcze "rok albo nawet pięć".

Trzy dni po wyborach prezydent wziął
pod Kijowem kąpiel w przeręblu
Fot. POOL REUTERS
Trzy dni po wyborach prezydent wziął pod Kijowem kąpiel w przeręblu
W pierwszej turze wyborów Juszczenko zdobył 5,45 proc. głosów i był dopiero piąty, daleko za liderem opozycji Wiktorem Janukowyczem (35,32 proc.) i premier Julią Tymoszenko (25,05 proc.), którzy 7 lutego zmierzą się w drugiej turze.

Wczoraj Juszczenko rozwiał jednak oczekiwania, że po takiej klęsce wycofa się z polityki. Mówił też, że ma do odegrania ważną rolę. - Jako głowa państwa jestem gwarantem dotrzymania konstytucji,

tak by druga tura była demokratyczna i zgodna z prawem - powiedział. Juszczenko wezwał Janukowycza oraz Tymoszenko, by z godnością przyjęli jej wyniki. Nie mógł przy tym powstrzymać się od złośliwości. - Doświadczenie pokazuje, że dla obu kandydatów na prezydenta wartości narodowe, europejskie i demokratyczne są praktycznie obce, niezrozumiałe i dalekie - mówił.

Mimo tych oświadczeń zapewne on, jak i jego ludzie liczą, że druga tura nie będzie spokojna. Wręcz przeciwnie - rozpatrują scenariusz, w którym zwycięstwo jednego z kandydatów okaże się niewielkie i o tym, kto zostanie głową państwa, zdecydują długie boje w sądach.

- Przewiduję długotrwały spór przed sądami. Nie wiem, czy to nie będzie ponad siły naszego systemu sprawiedliwości - mówi Roman Bezsmiertny, szef sztabu Juszczenki. - Niewykluczone, że Wiktor Juszczenko będzie prezydentem przez kolejny rok albo nawet pięć lat, bo Janukowycz i Tymoszenko nie będą mogli zdecydować, kto ma zostać głową państwa.

Przedsmak takich scenariuszy Ukraina widziała już w noc poprzedzającą niedzielną pierwszą turę, gdy o czwartej rano zebrał się nagle sąd administracyjny w Kijowie. Przywrócił on do centralnej komisji wyborczej Anatolija Pisarienkę, wcześniej wykluczonego z niej po osiągnięciu wieku emerytalnego. Bez niego zwolennicy Janukowycza mieli w komisji większość osiem do siedmiu. Na razie obaj główni kandydaci poprzestali na przyjęciu tego faktu do wiadomości, ale przed drugą turą i w jej trakcie komisja może stać się polem ostrej walki politycznej.

Pat jest też w naczelnym sądzie administracyjnym, który rozpatruje skargi wyborcze. Od grudnia nie ma on prezesa, a raczej ma dwóch. Byłemu skończyła się bowiem kadencja, ale nie wybrano nowego. Prezesem ogłosił się więc wiceprezes, ale za prezesa uznaje się też stary prezes.

Obaj mają własne prezesowskie pieczęcie. Taka pieczęć będzie potrzebna, by potwierdzić ważność wyborów. Jeden prezes popiera Tymoszenko, drugi Janukowycza. Mogą więc wydać sprzeczne orzeczenia i dojdzie wtedy do sytuacji, w której zwycięzca wyborów będzie uznawał się za prezydenta, ale nie będzie mógł zostać zaprzysiężony. W takiej sytuacji za głowę państwa będzie się też zapewne uważał Juszczenko.

Sytuację próbuje wykorzystać milioner Serhij Tyhipko, który w niedzielę był trzeci z ponad 13 proc. głosów. Wczoraj stwierdził, że mimo negocjacji z Tymoszenko i Janukowyczem nie zdecydował się poprzeć żadnego z nich. - Na razie moje stanowisko nie uległo zmianie - powiedział dziennikarzom, czekając zapewne na to, od kogo dostanie lepszą ofertę. Tyhipko gra ostro, bo wczoraj Tymoszenko przyznała, że złożyła mu ofertę premierostwa.

Pani premier ruszyła też do ataku na Janukowycza, apelując do Ukraińców, by nie zgodzili się na "powrót kryminalistów do władzy". Były premier w 1968 i 1971 r. trafił za kratki za rozbój i kradzież. Według oficjalnej biografii wyroki te wydano niesłusznie i anulowano pod koniec lat 70. Na Ukrainie nie zachowały się żadne dokumenty na ten temat.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':