Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
Pomóż nie wychodząc z domu: podarnik.gazeta.pl
Dominika Wielowieyska: Dziś na Haiti ma wylecieć samolot prezydencki z lekami, wodą i żywnością zgromadzonymi przez Caritas. Czy taki pomysł ma sens? Janina Ochojska: Obawiam się, że to marnowanie pieniędzy. Wysyłanie żywności i wody jest kosztowne. Również przelot samolotu prezydenckiego to drogie przedsięwzięcie. Nie wiadomo, gdzie wyląduje, nie wiemy, kto zajmie się rozdziałem wysłanej pomocy. Tu potrzebna jest ścisła współpraca z ludźmi na miejscu, bo może się okazać, że pomoc nie trafi do najbardziej potrzebujących. Czy organizatorzy o tym pomyśleli?
Dowiedziałam się, że samolot w drodze powrotnej ma zabrać z Haiti naszych ratowników i sprzęt. To oczywiście trochę zmienia obraz sytuacji. Ale trzeba zadać pytanie: czy wysyłanie ratowników - także kosztowne - miało sens? Przylecieli zbyt późno i wracają po dwóch-trzech dniach. Może te pieniądze warto było wykorzystać w inny sposób?
Rząd i prezydent chcieli pomóc Haitańczykom, a nie zawsze wiadomo, co w danej chwili jest najbardziej potrzebne. Na wyspie panuje chaos. - Owszem, ale taka pomoc także jest chaotyczna. Wierzę w dobre intencje i w to, że nie chodziło jedynie o efekt propagandowy, ale dobre chęci nie wystarczą. Potrzebna jest wiedza i logistyka. Może przypadek Haiti zmusi instytucje rządowe do stworzenia procedur szybkiego reagowania w takich przypadkach, by nie marnować pieniędzy na spóźnione wsparcie. Rząd powinien skorzystać z wiedzy i doświadczenia organizacji pozarządowych.
To jak pomagać Haitańczykom? Z doniesień medialnych wynika, że nadal brakuje tam jedzenia, leków, wody. - Pomagać trzeba w porozumieniu z zaufanymi organizacjami, które są na miejscu. Im przekazywać pieniądze, aby kupowały niezbędne rzeczy w pobliżu miejsca katastrofy.
Z informacji przekazywanych przez naszych partnerów wynika, że Amerykanie uruchomili ogromną pomoc. Dziś podstawowym wyzwaniem jest utrzymanie porządku na wyspie i zorganizowanie rozdziału żywności i wody. W tej sferze niewiele możemy zrobić. Dlatego teraz warto myśleć o pomocy długofalowej, aby Haitańczycy mogli wrócić do normalnego życia. Zazwyczaj pomoc płynie przez pierwszy miesiąc od katastrofy. Potem media coraz mniej interesują się tematem, a ludzie dotknięci nieszczęściem są pozostawieni sami sobie. Nie mają pieniędzy na odbudowę kraju. Wtedy my możemy zaoferować wsparcie: pomóc odbudować szkoły, przedszkola,
domy, zapewnić dostęp do wody pitnej. To będzie realna pomoc i dobrze wykorzystane pieniądze.
Trwa zbiórka publiczna, w ramach której można przekazać PAH środki na pomoc dla ofiar trzęsienia ziemi na trzy sposoby: 1. Wysyłając SMS-a o treści Haiti na numer 74505 (koszt usługi to 4,88 zł z VAT) 2. Dzwoniąc na numer 0704 307 400 (3,89 zł z VAT) 3. Wpłacając dowolną kwotę na konto bankowe o numerze: 59 1060 0076 0000 3310 0016 9892 z dopiskiem Haiti.
>