Palikot, jak to Palikot. Chodzi i opowiada soczystym językiem o polityce. Nie przeszkadza mi gdy mówi, że jest "gnojem, który użyźnia polską politykę" ("
Polska The Times"). Albo gdy, mówi: ""Jeżeli (Schetyna) nie zrobi tego, nie pokaże, że partia potrafi, to się nie nadaje na przywódcę. Powiem brutalnie, tylko wtedy możesz dać z siebie, sobie radę, gdy krew i sperma ciekły ci po twarzy".
Może obrażać Schetynę, bo to Schetyna wziął go sobie na swojego zastępcę w klubie parlamentarnym. Można rzec "Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało".
Ale to, co platformiany skandalista opowiada o orientacji seksualnej Zbigniewa Ziobro jest skandaliczne.
Palikot oświadczył w "Polska the Times", że szukał dowodów homoseksualizmu Ziobry, ale "niestety" nie udało mu się nic znaleźć.
"Ale co Panu do tego? - pytają Anita Werner i Paweł Siennicki. Palikot: - Jak na niego patrzę, to widzę, że zachowuje się jak kobieta, nie jak mężczyzna. Nie wymaga to jakiejś szczególnej wiedzy psychologicznej. Jego usta, mimika, pewien rodzaj trzymania ręki, nawet chód, pośladki.
Patrzy pan na pośladki Ziobry? - Codziennie widzę go przecież w Sejmie.
Co to Pana obchodzi? Dlaczego w ogóle Pan o tym mówi? - Przecież nie mam nic przeciwko homoseksualistom. Tak długo, jak ktoś z nich nie staje na czele formacji zwalczającej homoseksualizm, bo to jest zwykłe zakłamanie" - mówi poseł.
Zakłamany jest przede wszystkim
Janusz Palikot. Ćwierka, że nie ma nic przeciwko homoseksualizmowi, ale jednocześnie
gra na niechęci ludzi do homoseksualistów. Bo o czym marzy tropiciel orientacji seksualnej Ziobry? By go skompromitować.
To nie walkę z gejami Ziobro wypisywał sobie na sztandarach. Raczej walkę z układem. Obnażanie rzekomej obłudy polityka
PiS jest więc raczej żałosnym usprawiedliwieniem lustracji seksualnej, uprawianej przez Palikota.
Ta lustracja liderów PO nie oburzyła. Denerwowało ich raczej to, że wiceprzewodniczący klubu Platformy nie był dość lojalny wobec swoich szefów i partii. Bo w oczach polityków to jest najważniejsze.
Uważajcie drodzy działacze PO. Walka wewnętrzna w Platformie się zaostrza, Palikot walczy o władzę.
Nie wiadomo komu, po Kaczyńskim i Ziobrze, zajrzy do łóżka. Ku uciesze podglądackich i homofobów.