Powszechne zaangażowanie, zrzeszanie się, tworzenie społeczności ludzi zaangażowanych, ale niezależnych od państwa - to właśnie miało się zacząć dziać wkrótce po rozpadzie w 1989 r. ustroju paraliżującego ludzką inicjatywę. Nic takiego nie nastąpiło.
"NGO-izacja" polega na tym, że:
- instytucjonalizują się działania, które powinny być oddolne i spontaniczne,
- ruchy społeczne się rozdrabniają,
- małe organizacje działają jak firmy, zatracają własną antysystemową tożsamość,
- zanika poczucie wspólnoty celu między pokrewnymi organizacjami,
- NGO-sy odpowiadają przed grantodawcami, więc znikają im z oczu grupy społeczne, których interesy miały reprezentować,
- NGO-sy nauczyły się unikać myślenia w kategoriach ideologicznych, przejmują język technokratów, rezygnując z języka wartości.
Podobnych zahamowań ideologicznych nie mają współcześni fundamentaliści religijni. Najpotężniejszym przejawem społeczeństwa obywatelskiego jest Rodzina Radia Maryja ("Gazeta" z 6 stycznia)
Z Graff polemizowała działaczka feministyczna Wanda Nowicka "Ludzie nie chcą się organizować" ("Gazeta" 12 stycznia)