http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Lekarze nie chcą do Afganistanu

Marcin Górka, Szczecin
2010-01-19, ostatnia aktualizacja 2010-08-10 17:39

W polskiej bazie Ghazni w Afganistanie jest już szpital polowy, na który wojsko czekało ponad rok. Ale brakuje lekarzy chętnych do pracy

Szpital chirurgiczny tzw. drugiego stopnia (przystosowany do zabiegów chirurgicznych ratujących życie i krótkotrwałego leczenia) mieści się w dziesięciu kontenerach. Jest w nich sala operacyjna i przedoperacyjna, stół operacyjny wyposażony w kamerę, dzięki której można konsultować się ze specjalistami w Polsce.

Szpital przyleciał do Afganistanu jeszcze w ubiegłym roku. Dopinane są "drobiazgi" w jego wyposażeniu - mówi MON.

Ogłoszenie "Poszukujemy lekarzy wszystkich specjalności do pracy na misjach poza granicami kraju" wisi na portalach MON i polskiej armii od miesięcy. Oficjalnie wojskowa służba zdrowia podaje, że "obsada na kolejną zmianę jest w trakcie kompletowania". Nieoficjalnie słyszymy: chętnych do pracy w szpitalu brak.

Szpital to kilkanaście etatów lekarzy specjalistów (chirurg, anestezjolog, ortopeda) i pielęgniarzy. Na razie w Ghazni działa ambulatorium, do szpitala żołnierze i Afgańczycy z tego regionu są transportowani do amerykańskiej bazy Bagram. Jednak lekarzom z ambulatorium kontrakty kończą się za trzy miesiące i nie chcą ich przedłużać, chcą wracać do Polski.

Dlaczego chętnych do pracy brak? - Nie mam w tym żadnego interesu - ani finansowego, ani zawodowego - mówi nam wojskowy lekarz chirurg w stopniu kapitana. - Mam etat w jednostce, dyżury w szpitalu, przyjmuję prywatnie w gabinecie. W Afganistanie więcej nie zarobię, a do tego przez wyjazd stracę prywatnych pacjentów.

Lekarz w stopniu oficera zarobi około 15 tys. zł miesięcznie. Chirurg lub ortopeda w Polsce może zarobić tyle samo, nie opuszczając rodziny i nie narażając się.

Lekarzy wojskowych jest w ogóle niewielu, np. tylko siedmiu anestezjologów w całej armii. Zmusić do wyjazdu lekarza w mundurze nie można, bo tak jak każdy żołnierz musi się zgodzić na wyjazd na misję. Mogliby jechać lekarze cywile, ale też nie chcą.

MON szuka teraz gorączkowo rozwiązania. - Mamy kłopot - przyznaje pełnomocnik szefa MON ds. misji w Afganistanie Piotr Łukasiewicz. - Trzeba tym lekarzom dać dobrą propozycję, myślimy o tym, by dostawiali awanse, co wiąże się z wyższym uposażeniem na misji i ma znaczenie później przy wyliczaniu emerytury.

W obsadzaniu kadrowym polskiego szpitala w Ghazni pomogą Amerykanie. Bo będzie on też służył armii USA. Niedobór lekarzy na misjach pozostaje jednak problemem.

Dowództwo Operacyjne i Wojskowy Inspektorat Służby Zdrowia myśli o tym, by do szpitala w Afganistanie wyjeżdżali wojskowi lekarze w ramach staży koniecznych do uzyskania specjalizacji. Jednak młodych medyków, którzy chcą być wojskowymi, też zgłasza się niewielu.

Armia obwinia o zaistnienie takiej sytuacji z lekarzami szefa Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia gen. Andrzeja Wiśniewskiego. Według "Rzeczpospolitej" szef MON Bogdan Klich zamierza odwołać go ze stanowiska. To właśnie gen. Wiśniewski, jak napisała "Gazeta", nie chciał zgodzić się na wysłanie szpitala polowego do Afganistanu. W piśmie do szefa Dowództwa Operacyjnego gen. Bronisława Kwiatkowskiego napisał, że wysłanie szpitala "należałoby perspektywicznie rozstrzygnąć w oparciu o realne wskaźniki strat sanitarnych", czyli o liczbę naszych zabitych i rannych. Jednak dowództwo operacyjne armii podkreśla, że ataki na polskie patrole są niemal codziennością i szpital jest w Ghazni potrzebny.

MON przyznaje, że lekarze to tylko jeden z problemów w Afganistanie. Cywilne zaplecze armii jest za małe. Resort chciałby zwiększyć obsadę polskiego PRT (Prowincjonalnego Zespołu Odbudowy), czyli zatrudniać więcej cywilnych fachowców. Inżynierowie, budowlańcy potrzebni są w Afganistanie do tworzenia dróg czy naprawy mostów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 58 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':