http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Policjanci z Limanowej w zmowie z oszustką?

Dominika Maciejasz, Jarosław Sidorowicz, Kraków
2010-01-18, ostatnia aktualizacja 2010-08-10 17:40

Przynajmniej dwóch policjantów ochraniało poszukiwaną za oszustwa właścicielkę biura inwestycyjnego w Limanowej - ustalili dziennikarze "Gazety". Powierzyli jej pieniądze i chcieli mieć pewność, że je odzyskają

Zaplombowana kancelaria Moniki B.-B.
Fot. Dominika Maciejasz / AG
Zaplombowana kancelaria Moniki B.-B.
O aferze wokół limanowskiego biura głośno jest od kilku tygodni. Kancelaria miała oszukać kilkaset osób. Monika B.-B. kusiła klientów wysoko oprocentowanymi lokatami w funduszach kapitałowych. Początkowo wypłacała wysokie odsetki, więc wielu klientów decydowało się za jej pośrednictwem dalej je inwestować.

Z naszych informacji wynika, że pieniądze powierzali jej najwięksi przedsiębiorcy w regionie, pracownicy banków i samorządowcy. Ale też lokalni prokuratorzy, prawnicy i policjanci. - Tych spraw w biurze nie załatwiała. Z klientami spotykała się zazwyczaj poza nim - mówi osoba znająca Monikę B.-B.

W listopadzie kobieta przestała wypłacać pieniądze i pojawiać się w biurze, a potem także odbierać telefony. Klienci szukali jej na własną rękę, niektórzy poszli na policję. Ale limanowscy funkcjonariusze nie byli skorzy do przyjmowania zawiadomienia o przestępstwie.

Dlaczego? Bo sami zainwestowali u Moniki B.-B. Według naszych ustaleń chodzi o przynajmniej dwóch policjantów wydziału kryminalnego limanowskiej komendy.

Gdy wszyscy poszukiwali lokalnej bizneswoman, oni doskonale wiedzieli, gdzie przebywa. Zwlekali z przyjęciem zawiadomienia od poszkodowanych, bo sami chcieli odzyskać pieniądze. Skontaktowali się z Moniką B.-B., radzili, by zmieniła numer telefonu, i ponaglali o zwrot gotówki.

- Prawdopodobnie jako jedyni odzyskali część swoich pieniędzy. Dopiero po rozliczeniu się z nimi Monika B.-B. zgłosiła się na policję - mówi nam jedna z osób znających sprawę.

Policja potwierdza. - Badamy wątek niedopełnienia obowiązków przez policjantów - mówi Dariusz Nowak, rzecznik policji w Krakowie. Na razie nie chce ujawniać szczegółów.

Monika B.-B. jest od listopada w areszcie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':