Zrujnowany
trzęsieniem ziemi kraj oczekuje na wodę, żywność, pomoc medyczną, Wszystko powoli, zbyt wolno, zaczyna docierać, głównie samolotami lądującymi na przepełnionym lotnisku. Desperacja Haitanczyków co o i raz przeradza się w gwałtowne walki o wszystko.
Nikt nie jest w stanie określić liczby ofiar. Władze haitańskie podają, że wydobyto już 20 tys. ciał. Nikt nie liczy jednak ciał wydobytych przez niezależne od rządu zespoły i samych Haitanczyków. - powiedział agencji AP premier Jean-Max Bellerive. Według Pan American Health Organization zginęło od 50 tys. do 100 tys. osób. Według premiera Bellerive - 100 tys. ofiar to minimum.
Z kolei rzeczniczka ONZ ds. pomocy humanitarnej twierdzi, że to najgorsze trzęsienie ziemi, z którym ONZ dotychczas musiało się zmierzyć, znacznie gorsze od skutków azjatyckiego tsunami z 2004 r.
Ciężarówki zwoziły w sobotę ciała do masowych grobów. Ratownicy wydobyli ciała szefa misji ONZ na HAiti, tunezyjskiego dyplomaty Hedi Annabi, oraz wielu innych pracowników misji ONZ, gdy budynek misji zawalił się.
Według ekspertów, znalezienie jeszcze żywych ludzi po trzech dnia jest nieprawdopodobne, ale amerykańscy ratownicy wydobyli kobietę uwięzioną przez 97 godzin w ruinach budynków uniwersyteckich, inny zespół dotarł z wodą do trójki ocalałych, których krzyki było słychać pod ruinami supermarketu.
W niedzielę po południu na
Haiti przyleci sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon w sprawie koordynacji międzynarodowej pomocy.
Walki o żywność i wodę Władze Haiti zorganizowały 14 punktów dystrybucji żywności. Helikoptery armii amerykańskiej organizują następne. Zespoły ratowników otworzyły pięć nowych punktów pomocy medycznej. Najbardziej niezbędne obecnie urządzenia do oczyszczania wody docierają z zagranicy.
Na polu golfowym na wzgórzu opodal stolicy mieszka pod skleconymi namiotami 50 tys. osób. Komandosi z amerykańskiej 82 dywizji zorganizowali tam w sobotę bazę do wydawania wody i żywności.
Pomoc zagraniczna utyka wciąż na jedynym czynnym lotnisku. Jest przepełnione lądującymi i startującymi samolotami. Rozwożenie dostaw utrudnia także fatalny stan dróg oraz obawy przed bandami rabusiów.
Tłok na lotnisku spowodował już dyplomatyczne kłótnie między armia
USA a innymi państwami, które wysłały pomoc.
Francja i Brazylia złożyły oficjalne protesty, że Amerykanie nie zezwolili na lądowanie samolotów z pomocą.
Tymczasem USA obiecuje coraz większą pomoc. Mają nią zarządzać - na zaproszenie obecnego prezydenta - dwaj byli prezydenci, Bill Clinton i Georg W. Bush.
Polscy ratownicy dotarli Po południu naszego czasu ekipa polskich ratowników dotarła wreszcie do Port-au-Prince drogą z Dominikany. Droga była w fatalnym stanie.
Rzecznik Państwowej Straży Pożarnej Paweł Frątczak poinformował, że mimo upłuwy tylu dnni od
trzęsienia ziemi w dalszym ciągu potrzebna jest pomoc ratownicza. Jak wyjaśnił, biorąc pod uwagę wysoką temperaturę i rodzaj budownictwa - pod gruzami wciąż mogą znajdować się żywi ludzie. Dodał, że kolejne z przybywających ekip wymieniają wyczerpane grupy ratownicze, które już pracują na miejscu tragedii.
Specjalny samolot z grupą 54 strażaków z Nowego Sącza, Warszawy, Gdańska, Łodzi i Poznania, który wystartował z wojskowego lotniska w Warszawie w piątek w południe, po 15 godzinach lotu dotarł do stolicy Dominikany Santo Domingo. Po dwóch dniach podróży dojechał do Port-au-Prince. Strażacy wyposażeni są w specjalistyczny sprzęt ratowniczy do poszukiwania i uwalniania osób uwięzionych pod gruzami. Są to geofony, kamery wziernikowe i termowizyjne oraz sprzęt mechaniczny i hydrauliczny do odgruzowywania ofiar. Ratownicy mają ze sobą także 10 psów wyszkolonych w poszukiwaniu żywych osób pod gruzami.
"Ratownicy posiadają także sprzęt łączności satelitarnej, prowiant i zaplecze, zapewniające pełną samowystarczalność w zakresie logistycznym do działań zaplanowanych na 6-7 dni" - mówił w piątek Frątczak.
Ciężka Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza (GPR) Państwowej Straży Pożarnej to jedna z 11 na całym świecie takich grup z certyfikatem ONZ. Uzyskanie go jest potwierdzeniem wysokiego poziomu wyszkolenia i wyposażenia.
Polską grupę z certyfikatem ONZ tworzą strażacy służący w pięciu krajowych GPR-ach, które są kierowane przede wszystkim do działań w strefach trzęsień ziemi i katastrof budowlanych. Uzyskanie certyfikatu sprawia, że ONZ ma pewność, iż są one technicznie i logistycznie przygotowani do niesienia pomocy w każdym zakątku świata.