Polacy, którzy przyznają się do narodowości żydowskiej, to u nas drobny ułamek społeczeństwa, nie więcej niż promil. W świadomości swych współobywateli zajmują jednak wiele miejsca. Żydzi, o których myślą Polacy, to w dużej mierze ci, którzy żyli w Polsce kiedyś - po wojnie, przed wojną, a nawet dawniej. Cały naród żydowski, Żydzi "symboliczni", zbiorowy byt i konstrukcja zbiorowej wyobraźni. Dla uprzedzonego umysłu rozróżnienia te nie mają znaczenia - dla niego ludzie z jakiegoś narodu zawsze i wszędzie są tacy sami.
Fałszywa wiedza Duża część Polaków - których poglądy, zwłaszcza opinie tzw. zwykłych ludzi, poznają socjologowie dzięki prowadzonym od lat i powtarzanym sondażom - nie potrafi podać żadnej liczby Żydów w Polsce. Problemem nie jest jednak niewiedza, ale wiedza fałszywa.
Ludzie, którzy w kwestii "ilu Żydów mieszka w naszym kraju" zdanie mają, rażąco zawyżają swe szacunki. W 1996 r. w sondażu CBOS-u tylko jedna trzecia badanych wybrała różne liczby do 100 tys. - reszta wybierała większe (14 proc. dało fantastyczną odpowiedź: "milion i więcej"). Jaskrawo zawyżają szacunki Żydów zwłaszcza ci, którzy widzą w nich zagrożenie.
Polska nie jest tu wyjątkiem. W Austrii, gdzie Żydów jest równie mało, równie fałszywe są potoczne wyobrażenia o ich liczbie. W Europie Środkowo-Wschodniej Żydzi są fantomem i tak jak utracona ręka, która wciąż boli, utrzymują się w świadomości, choć prawie zupełnie zniknęli z życia regionu.
Cieplej Niewielu Polaków osobiście spotkało kogoś, kto jest Żydem, a mimo to wielu wyraża wobec Żydów uczucia ciepłe i zimne, sympatię i niechęć. Tych uczuć nauczyły ich tradycja, język i narracje krążące między ludźmi.
Mamy w Polsce dwie serie badań uczuć wobec Żydów i innych narodów. Jedno to badanie OBOP-u z lat 1975-91, drugie - CBOS-u z lat 1993-2008. W środku tego okresu nastąpiła zmiana ustroju (patrz wykres 1).
Do 1989 r. w postawach wobec Żydów przeważała obojętność. Ci, którzy mieli do nich określony stosunek, przez długi czas zdecydowanie częściej deklarowali niechęć niż sympatię. Następował jednak powolny wzrost sympatii i spadek niechęci. To część ogólnej tendencji do zmniejszania się niechęci wobec obcych, ale niechęć do Żydów słabła szybciej niż do innych nielubianych narodów.
Zaraz po 1989 r. ta pozytywna tendencja trwała, ale wkrótce zatrzymała się, a nawet cofnęła. Miało to związek z wybuchem ostrych sporów o historię Polaków i Żydów. Demokracja, która uczyniła możliwymi takie dyskusje, poradziła sobie jednak także z ich ubocznymi skutkami. W ostatnich latach uczucia wobec Żydów znów się ocieplają i w 2008 r. sympatia do nich lekko przeważyła nad niechęcią - po raz pierwszy od czasu, gdy podjęto w Polsce badania nad stosunkiem do nich.
Jak mówił amerykański socjolog Seymour M. Lipset: "Ci, którzy znają tylko jeden kraj, nie znają żadnego". Najbardziej aktualne porównanie Polski z innymi krajami pochodzi z badania Komitetu Żydów Amerykańskich (AJC) z 2005 r.
W Polsce w postawach wobec Żydów dominowała obojętność - podobnie jak w Austrii, Niemczech, Szwecji i we Francji, ale inaczej niż w
USA i Wielkiej Brytanii, gdzie najczęściej deklarowano sympatię. Sympatia wystąpiła w Polsce wyraźnie częściej niż w Austrii i Niemczech, ale rzadziej niż w pozostałych krajach. Dużą sympatię deklarowaliśmy rzadziej niż inne badane narody (patrz wykres 2).
Coraz bliżej Zmiany w uczuciach sympatii i niechęci przekładają się na zmiany w dystansie odczuwanym wobec Żydów. Jest on wciąż duży, ale powoli się zmniejsza.
• Zwiększa się akceptacja Żydów jako hipotetycznych sąsiadów. W 1999 r. „mieć za sąsiadów Żydów” nie chciałoby 25 proc. Polaków (sondaż European Values Survey), a w 2007 r. już tylko 16 proc
. • Przybywa akceptacji dla małżeństw mieszanych z Żydami, także hipotetycznych. W badaniach Ewy Nowickiej z lat 1988-98 odsetek Polaków, którzy odradzaliby przyjaciołom małżeństwo z Żydem, spadł z 40 do 33 proc.
• W 1994 r. połowa Polaków (CBOS) nie chciała mieć premiera z mniejszości narodowej i to, czy byłby on Żydem czy np. Niemcem lub Ukraińcem, nie miało znaczenia. Waga, jaką Polacy przykładają do pochodzenia przywódców politycznych, powoli maleje. W badaniach Ireneusza Krzemińskiego na kandydata na prezydenta pochodzenia żydowskiego „na pewno” nie głosowałby w 1992 r. 38 proc., a w dziesięć lat później 33 proc. badanych.
• Słabnie poczucie obcości biologicznej w stosunku do Żydów. W 1988 r. 23 proc. Polaków zbadanych przez Nowicką odpowiedziało, że w razie konieczności transfuzji nie przyjęłoby krwi od Żyda, podobnie jak od Araba, Chińczyka i Murzyna. W 1998 r. - ok. 15 proc.
• Oceniając historyczne sąsiedztwo z Żydami Polacy siebie lubią uważać za dobrych, a Żydów - za złych sąsiadów. Ale tę tendencję Krzemiński wykrył także w ocenach współżycia z Niemcami, Rosjanami i Ukraińcami. W latach 90. pod wpływem sporów o polsko-żydowską historię ocena Żydów jako sąsiadów się pogorszyła. W 1992 r. 18 proc. badanych uważało, że Polacy od Żydów doznali więcej złego niż dobrego, a w dziesięć lat później - już 27 proc.
• Powoli rozszerza się za to poczucie bliskości religijnej z Żydami. W 1996 r. 39 proc., a w 2000 r., tuż po wizycie
Jana Pawła II w Ziemi Świętej i jego modlitwie pod Ścianą Płaczu, już tylko 26 proc. Polaków nie zgadzało się, że „Żydzi to nasi starsi bracia w wierze” (CBOS).