Rabin Giuseppe Laras przekonuje, że jutrzejsze odwiedziny Benedykta XVI w głównej synagodze Rzymu mogą sprawić mylne wrażenie, że w katolicko-żydowskich stosunkach nie dzieje się niż złego. A jeśli Żydzi pokażą, że są gotowi przejść do porządku dziennego nad decyzjami
papieża m.in. w sprawie rychłej
beatyfikacji Piusa XII oskarżanego o milczenie wobec Holocaustu, to otworzą drogę do dalszego odwrotu Watykanu od dobrych relacji z judaizmem.
- A przecież braterskie relacje judaizmu i katolicyzmu i tak są już bardzo za tego pontyfikatu osłabiane - tak Giuseppe Laras tłumaczy swą decyzję o bojkocie spotkania.
Rabin rzymskiej synagogi Riccardo Di Segni wbrew oporom Larasa i wielu włoskich Żydów nie wycofał jednak zaproszenia dla papieża do synagogi, kiedy ten w grudniu 2009 r. podpisał dekret o heroiczności cnót Piusa XII, przybliżając wyniesienie go na ołtarze. - Niech Bóg oceni postępowanie Piusa w czasie wojny. Jednak trudno mi sobie jednak wyobrazić, by wolą Boga było milczenie papieża wobec cierpień ofiar Zagłady - mówił wczoraj Di Segni.
Benedykt XVI odwiedził już dwie synagogi poza Włochami, ale to właśnie rzymska synagoga, gdzie Żydzi w 1986 r. gościli
Jana Pawła II (nazwał ich wtedy "starszymi braćmi w wierze"), ma szczególne znaczenie dla stosunków między papiestwem a judaizmem. Rzymscy Żydzi byli bowiem przez wieki rządzeni przez papieży jako władców Państwa Kościelnego i doświadczali antyżydowskiej dyskryminacji bezpośrednio z rąk poddanych papieża.
Niedzielna wizyta Benedykta XVI w synagodze przypada w rocznicę antyżydowskiego pogromu w Rzymie w XVIII w. Jej celem miało być zakończenie najtrudniejszego roku w watykańsko-żydowskich relacjach od czasów soboru watykańskiego II.
Włoscy Żydzi przed rokiem zbojkotowali styczniowy Dzień Judaizmu w proteście przeciw m.in. przywróceniu drażliwej wielkopiątkowej modlitwy o ich nawrócenie. Potem wybuchł skandal wokół zniesienia ekskomuniki wobec czterech biskupów lefebrystów, w tym kłamcy oświęcimskiego Richarda Williamsona.
Przez cały 2009 rok wracała też sprawa beatyfikacji Piusa XII, ale wielu znawcom Kościoła wydawało się, że wskutek protestów Żydów i wielu katolików Benedykt XVI postanowił pogrzebać ją na długo - jeśli nie na zawsze - w papieskich szufladach. Choć te prognozy okazały się mylne, to rzymski rabin Di Segni apeluje o to, by ostatnie konflikty całkowicie nie zaciemniały pozytywnego stosunku Benedykta XVI do dialogu z Żydami.
Głównym źródłem sporów istotnie nie jest zmiana poglądów Watykanu na relacje z Żydami. Są one raczej "skutkiem ubocznym" decyzji Benedykta XVI niedotyczących wprost judaizmu.
Beatyfikacja Piusa XII to próba godzenia konserwatywnego nurtu w Kościele z bardziej otwartym posoborowym, aby - co Benedykt XVI uważa za jeden ze swych głównych celów - potwierdzić jedność tradycji i teologii Kościoła sprzed soboru watykańskiego II oraz z okresu późniejszych reform. Podobnej taktyce hołdował
Jan Paweł II, który w 2000 r. wyniósł wspólnie na ołtarze Jana XXIII (zwołał sobór) oraz konserwatywnego XIX-wiecznego papieża Piusa IX, czym także wywołał burzę. Pius IX nakazał bowiem odbudować mury getta w Rzymie oraz zatwierdzał prawa dyskryminujące innowierców.
Watykan zapewnia, że nie ma obecnie planów wspólnej beatyfikacji Jana Pawła II oraz Piusa XII, ale watykaniści nie dają głowy, że Benedykt XVI nie zgotuje wkrótce takiej niespodzianki.