PBS DGA przeprowadził sondaż w 32 wielkich i średnich miastach przed jesiennymi wyborami samorządowymi. W listopadzie i grudniu ankieterzy spytali ponad 16 tys. osób, kogo chcą na prezydenta miasta.
W wielu miastach nie wiadomo jeszcze, kto będzie kandydował, ale i tak jedno widać wyraźnie - pozycja prezydenta jest bardzo mocna. Nie jest to wielka niespodzianka - sondaż PBS DGA opublikowany wczoraj pokazał, że mieszkańcy miast w większości ufają swoim prezydentom, a władze lokalne uważają za kompetentne.
Tylko w trzech miastach obecni prezydenci mają mniejsze poparcie niż potencjalni kontrkandydaci. To
Łódź (Jerzy Kropiwnicki zapowiedział, że nie będzie walczył o reelekcję, na razie broni się przed odwołaniem w referendum 17 stycznia),
Lublin i
Szczecin.
Inaczej w Gdyni, Rzeszowie i Wrocławiu. Rządzą tu - co najmniej drugą kadencję - Wojciech Szczurek, Tadeusz Ferenc i Rafał Dutkiewicz. PO i
PiS mają kłopot - próbować z nimi jakoś walczyć czy się dogadać.
Rekord poparcia padł
w Gdyni, gdzie bezpartyjny Wojciech Szczurek może liczyć aż na 73 proc. głosów.
- W całej Polsce mamy tendencję, że raz wybrany wójt, burmistrz czy prezydent utrzymuje się przy władzy - mówi Tadeusz Aziewicz, lider gdyńskiej PO, który w tym sondażu otrzymał niecały procent poparcia.
- Szczurek wydaje dużo miejskich pieniędzy na poprawę wizerunku, ale jak rozpocznie się kampania, to pokażemy prawdziwe oblicze miasta - zapowiada Zbigniew Kozak, poseł PiS.
- Po 11 latach pracach jako prezydent wysokie poparcie to powód do radości - cieszy się Wojciech Szczurek. - Ale jeszcze nie zdecydowałem, czy będę kandydował na kolejną kadencję.
Gdynia, przypomnijmy, wygrała w sondażu PBS DGA jako miasto, gdzie się najlepiej żyje.
Na 70 proc. poparcia może liczyć prezydent
Rzeszowa Tadeusz Ferenc. Należy do
SLD, ale partyjnego szyldu unika, a do wyborów chodzi pod sztandarami lokalnych stowarzyszeń. Ma dobre kontakty z PO,
PSL, a także z Kościołem.
- Uprawia styl, który się ludziom podoba. Taki szeryfowski - mówi lider PSL na Podkarpaciu Jan Bury.
Gwiazdą samorządu jest też prezydent
Wrocławia Rafał Dutkiewicz. Po nieudanym flircie z polityką krajową - był przymierzany do wyborów prezydenckich jako kandydat Polski XXI - chce się skupić na walce o trzecią kadencję. Wcześniej miał poparcie PO i PiS, teraz będzie musiał walczyć z ich kandydatami.
Politycy PO i PiS mają nadzieję, że ich dobre kampanie i kłopoty Dutkiewicza z budową stadionu przyniosą im sukces. Platforma myśli o wystawieniu europosła Jacka Protasiewicza, PiS - posła Dawida Jackiewicza.
W
Warszawie rządzi wiceszefowa PO Hanna Gronkiewicz-Waltz. O takim poparciu jak Szczurek czy Ferenc może tylko marzyć, ale jej 26 proc. to więcej niż potencjalni kandydaci PiS i lewicy mają razem.
W
Krakowie liderem sondażu jest prezydent Jacek Majchrowski (27 proc.), w
Poznaniu - prezydent Ryszard Grobelny (29 proc.).
Ciekawie może i być w
Szczecinie, gdzie głosy rozkładają się między prezydenta Piotra Krzystka (PO), innego, niewymienionego z nazwiska kandydata PO (Platforma jest tu podzielona), kandydatów PiS (może poseł Joachim Brudziński) i SLD (być może Bartosz Arłukowicz).
Mieszkańcy miast chętnie deklarują udział w wyborach prezydenckich. Jeśli, co wątpliwe, za słowami pójdą czyny, jesienią frekwencja w 32 miastach przekroczy 80 proc.
PBS DGA dla "Gazety", listopad-grudzień 2009, próba 16 050 mieszkańców 32 miast (co najmniej 500 osób w każdym mieście)
Czytaj też na stronach lokalnych