http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ratownicy czekają, bo samolot jest w Gruzji

w
2010-01-14, ostatnia aktualizacja 2010-01-14 19:49

Wysłużony rządowy TU-154
Wysłużony rządowy TU-154
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG

Polscy ratownicy nie mogą wylecieć na dotknięte trzęsieniem ziemi Haiti, bo samolot, który dzielą prezydent z premierem jest w Gruzji - z szefem prezydenckiego BBN Aleksandrem Szczygłą

- Pytaliśmy w kancelarii prezydenta, czy Szczygło mógłby wrócić wcześniej. Usłyszeliśmy odpowiedź, że nie i że przyleci tak jak zaplanował. Ratownicy muszą czekać- mówi jeden z ministrów rządu PO.

Potwierdzają to źródła w Biurze Ochrony Rządu, które na Haiti wysyła dwóch oficerów, by wspierali ratowników. - Samolot ma przylecieć w czwartek w nocy, wyleci w piątek rano, oczywiście jeśli będzie w pełni sprawny. Moglibyśmy wylecieć kilkanaście godzin wcześniej gdyby Szczygło zgodził się skrócić wizytę - twierdzi nasz informator z BOR.

Chodzi o samolot TU-154, przestarzałą radziecką konstrukcję, który służy zarówno prezydentowi jak i premierowi. Co jakiś czas z tego powodu pomiędzy Donaldem Tuskiem a Lechem Kaczyńskim wybuchają konflikty. Polski rząd od lat nie może zdecydować się na kupno drugiego samolotu do dalekich lotów i na wymianę starych maszyn (oprócz Tu-154 są to Jaki-40), które wożą oficjalne delegacje.

- Nie mogę potwierdzić informacji, że odrzuciliśmy propozycje szybszego powrotu, bo minister Szczygło jest właśnie w trakcie lotu do kraju. Podejrzewam, że nie było takiej technicznej możliwości. Na pewno w żaden sposób nie utrudniamy niesienia pomocy humanitarnej przez Polskę. Przeciwnie, wieczorem u prezydenta zbiera się sztab, który będzie chciał dołożyć się do pomocy obiecanej przez rząd - zapewnia "Gazetę" szef kancelarii prezydenta Paweł Wypych, dodając, że jego zdaniem ratownicy i tak mieli lecieć dopiero w piątek rano.

- To wstyd, że Rzeczpospolita posiada jeden samolot do takich celów - dodaje Wypych. Jego zdaniem afera z samolotem to próba odwrócenia uwagi od "śmiesznie niskiej" kwoty pomocy dla ofiar trzęsienia ziemi, którą zaproponował polski rząd. - Brazylia dała 10 mln dolarów, Brad Pitt - milion, a Polska - 50 tys. To żenujące - mówi Wypych.

A po co Szczygło poleciał do Gruzji? Jest w Batumi, na międzynarodowej konferencji energetycznej. Razem z nim są tam wiceministrowie spraw zagranicznych i gospodarki. Konferencja urządzana jest zamiast szczytu energetycznego, na który miał też lecieć prezydent Lech Kaczyński. Odwołał wizytę, gdy obniżono rangę spotkania.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':