Od początku stycznia w ramach programu wykrywania raka nie można badać kobiet z "dolegliwościami w obrębie piersi". Taki zapis wprowadził
NFZ w swoim zarządzeniu. Zapowiedział, że nie zapłaci za badanie, jeśli pacjentka w ankiecie przed badaniem wpisze, że ma "dolegliwości". Po naszym tekście szef NFZ zapowiedział, że zapis uszczegółowi, czyli stworzy listę dolegliwości, które będą eliminowały z badań. Wtedy kobieta ma iść do specjalistów. Do tych jednak trudno się dostać.
Marzena Kasperska: Jak pani ocenia zarządzenie prezesa NFZ? Dr n. med. Ewa Wesołowska: Jest szkodliwe, po prostu bzdurne. Screening, czyli badania przesiewowe, jest faktycznie przeznaczony dla kobiet zdrowych, a przynajmniej dla tych, które mają "poczucie zdrowia". NFZ jednak zbyt dosłownie podszedł do tej definicji. W czasie szkoleń dla radiologów powtarzam, że jeśli pacjentki zgłoszą, że wyczuwają w piersiach zmiany, np. zgrubienia, guzki, to lepiej skierować je do ośrodków diagnostycznych, niż kwalifikować do programu. To podstawowa wiedza radiologów. Nigdy bym nie pomyślała, że przełoży się na zarządzenie prezesa i ograniczy dostęp do badań.
Policzyłam, ile kobiet uczestniczących w programie zgłasza dolegliwości piersi. Od połowy 2006 r., sygnalizowało je około pół miliona kobiet, czyli 17 proc. badanych. Dobrze, że je przyjęliśmy, bo u 5 ty. z nich wykryliśmy raka.
NFZ zapowiada, że stworzy listę dolegliwości, które będą przeciwwskazaniem do badań profilaktycznych. - Taki spis nie ma sensu. Odczucie dolegliwości jest subiektywne. A na stronie internetowej w komunikacie o programie profilaktyki raka piersi NFZ informuje, że osoba przeprowadzająca z pacjentką wywiad przed badaniem powinna zróżnicować, czy zgłaszane dolegliwości są fizjologiczne, czy świadczą o chorobie nowotworowej. Wywiadu nie zbiera lekarz! Rejestratorce brakuje wiedzy, żeby odróżnić bolesność fizjologiczną od tej, która świadczy o chorobie. Kobiety zaprasza się listownie na badania - jak to zastrzeżenie sformułować w zaproszeniu? Napisać: "Zapraszam panią pod warunkiem, że ma pani poczucie zdrowia"? W Polsce wciąż za mało kobiet zgłasza się na badanie. Jeśli kobieta już przyszła do poradni, to lepiej zrobić mammografię, nawet jeśli ma guz, niż nie robić jej wcale. Screening jest szansą na lepszą wykrywalność raka i rozwija się u nas coraz lepiej. Gdy startowaliśmy cztery lata temu, 80 proc. kobiet przychodziło ze skierowaniem od specjalisty, a około 18 proc. korzystało z programu. Teraz proporcje mocno się zmieniły.
Prezes NFZ zapewnia, że odesłane pacjentki będą mogły szybko dostać się do poradni onkologicznej i błyskawicznie zacząć leczenie. - Czy pan prezes myśli, że żyjemy w idealnym świecie? Ścieżka do diagnozy się wydłuży, tymczasem screening ma już dobre podstawy. Po co go psuć? Poza tym z czysto ekonomicznych powodów to się nie opłaca.
Ale podczas spotkania wojewódzkich konsultantów ds. onkologii z minister Ewą Kopacz niektórzy z nich poparli prezesa NFZ. - Którzy? Praktycy, rzemieślnicy jak ja, którzy na co dzień zajmują się screeningiem, uważają, że trzeba natychmiast wycofać się z zarządzenia. Nie wyobrażam sobie, żeby to zarządzenie zostało utrzymane.