Na środowym posiedzeniu władz klubu nieoczekiwanie zapadła decyzja, że PO stworzy swój projekt ustawy parytetowej. Pisaliśmy o tym wczoraj w "Gazecie".
Co trzecie miejsce na listach do Sejmu, PE i samorządów mają zajmować kobiety. - Chcemy zabezpieczyć się przed dyskryminacją kobiet. Ciągle zdarzają się listy, na których nie ma ani jednej - mówi "Gazecie" posłanka Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, która pisze projekt dla PO.
Nieoficjalnie można usłyszeć, że przełamanie w sprawie parytetu w klubie PO nastąpiło po deklaracji Donalda Tuska, że skłania się poprzeć parytet. Premier odniósł się do projektu Kongresu Kobiet Polskich, który od grudnia leży w Sejmie. Posłowie mają zająć się nim w lutym. Jednak ten projekt jest bardziej radykalny, bo zakłada połowę miejsc na listach dla kobiet. I właśnie to nie podoba się PO.
- Projekt Kongresu jest oderwany od politycznych realiów. Gdyby wprowadzić 50-procentowy parytet, mielibyśmy problem z zapełnieniem list - tłumaczy Kozłowska-Rajewicz. - Minimum 30-procentowy parytet dla kobiet i mężczyzn, a reszta dowolna pozwoli układać listy elastycznie.
Ustawa budzi kontrowersje w PO. - Jestem przeciw. Parytety są sztuczne. Czy to, że ktoś nosi wysokie obcasy albo spódnice, jest wystarczającym powodem, by był w polityce? - pyta posłanka Magdalena Kochan.
Jarosław Gowin, lider platformianych konserwatystów: - Parytet uwłacza godności kobiet, jest formą traktowania ich, jakby były politykami specjalnej troski.
Ale są też tacy, którzy uważają, że propozycje powinny iść dalej. - Warto powalczyć o więcej, np. o 40 proc. miejsc dla kobiet - mówi "Gazecie" posłanka Joanna Mucha, która podpisała się pod projektem Kongresu Kobiet.
Na ewolucję w PO liczy też Kongres. - Dobrze, że największa partia w Sejmie chce wprowadzić parytet. Oba projekty trafią do komisji i nawet jeśli nie uda nam się wywalczyć połowy miejsc, będzie jakiś kompromis, może 40 proc. - mówi Bożena Wawrzewska, szefowa Biura Kongresu.
Szef klubu PO
Grzegorz Schetyna deklaruje współpracę z Kongresem. Za parytetem jest też
SLD i prezydent
Lech Kaczyński.