http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W państwie Łukaszenki nawet ksiądz może mieć swoją ulicę

Andrzej Poczobut, Grodno
2010-01-15, ostatnia aktualizacja 2010-01-14 17:04

W miejscowości Głębokie na Białorusi będzie ulica księdza Józefa Bulki, który bardzo zasłużył się w walce z alkoholizmem. Tymczasem na Litwie prokuratura oskarżała go o współudział w zabójstwach 56 osób

Aleksander Łukaszenko
Fot. SERGEI GRITS ASSOCIATED PRESS
Aleksander Łukaszenko
Ksiądz Bulka zmarł kilka dni temu w mińskiej klinice po nieudanej operacji serca. Miał 84 lata. Na Białorusi był najbardziej znanym katolickim księdzem. Jego antyalkoholową działalność w parafii w Mosarzu na północno-zachodniej Białorusi, kilkadziesiąt kilometrów od Głębokiego, bardzo popierały władze. I nawet na prośbę księdza na terenie jego parafii wprowadziły prohibicję. W 2006 roku prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka odznaczył księdza Bulkę orderem i premią "Za duchowe odrodzenie Białorusi".

Tymczasem w październiku 2008 roku litewska prokuratura wystąpiła do Mińska o ekstradycję księdza. Okazało się bowiem, że w latach 50. Bulka był agentem służb specjalnych o pseudonimie "Bimba". Wchodził w skład grupy, która zajmowała się likwidacją litewskiej partyzantki niepodległościowej. Litwini oskarżyli Bulkę o współudział w zabójstwach 56 osób zamordowanych z powodu ich działalności i poglądów.

Oprócz tego dokumenty KGB Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej stwierdzają, że Bulka, który został wyświęcony na księdza dopiero w 1987 r., gdy miał już 62 lata, wcześniej był żonaty.

Mińsk odmówił współpracy w tej sprawie z Wilnem, a państwowe media uznały wszystkie zarzuty Litwinów za kłamstwa i oszczerstwa. Sam Bulka w wywiadach też nie szczędził ostrych słów pod adresem dziennikarzy. - Za tą kampanią stoją ci, którzy nie chcą, by Białoruś była pięknym krajem - mówił. Zdaniem zmarłego kampania medialna była zemstą za to, że wspierał Aleksandra Łukaszenkę.

Na początku listopada 2009 roku ksiądz Bulka doznał zawału serca i mimo dwóch operacji serca 9 stycznia zmarł. Dwa dni później Bulka był pochowany w Mosarzu obok kościoła św. Anny, gdzie przez kilkanaście lat był proboszczem. Udział w pogrzebie wzięli metropolita mińsko-mohylewski arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz i kardynał Kazimierz Świątek.

- Każdy z nas jest niedoskonałym, każdy ma swoje grzechy, ale kiedy mamy dobrą wolę, kiedy idziemy do Bożego Miłosierdzia, ono przychodzi do każdego człowieka. I dziś prosimy o miłosierdzie dla zmarłego kapłana - mówił nad trumną arcybiskup Kondrusiewicz.

Dzień później rządowa gazeta "Zwiazda" oskarżyła dziennikarzy, którzy nagłaśniali zarzuty pod adresem Bulki, o znęcanie się nad księdzem i przyśpieszenie jego śmierci.

Jak poinformowało Europejskie Radio Dla Białorusi, władze rejonu Głębockiego (powiat, do którego należy Mosarz) ogłosiły, że w Głębokim będzie ulica księdza Bulki. Tym samym po raz pierwszy w historii ulica w państwie rządzonym przez prawosławnego ateistę (tak właśnie mówi czasami o sobie Łukaszenka) otrzyma imię katolickiego duchownego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':