- Nikt na nikogo nie polował ani nie szukał haków. Nie działałem niezgodnie z prawem ani na polityczne zamówienie - zaczął Ocieczek swoje wystąpienie. Były wiceszef
ABW, dzisiaj prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej, oświadczył, że chce sprostować "kłamliwe" publikacje na swój temat.
Ekspresowy awans Ocieczek przedstawił się komisji jako reformator Agencji, w której w 2006 r. zastał brak komputerów, telefonów komórkowych, rozpadające się
samochody. Mówił, że podniósł zarobki funkcjonariuszy i poprawił jakość ich pracy. Przekonywał też, że jako wiceszef ABW nie miał żadnego wpływu na działania agencji i prokuratury w sprawie Blidy.
Tadeusz Sławecki (
PSL) i Danuta Pietraszewska (PO) przypomnieli sprawę błyskawicznego awansu oficerskiego Ocieczka. Po wyborach wygranych przez PiS ze stanowiska szefa Prokuratury Rejonowej w Katowicach przeszedł (z rekomendacji polityka PiS Zbigniewa Wassermanna) do ABW. Do Agencji przyszedł jako szeregowiec. Przed wyborami 2007 r. opuścił ją w stopniu pułkownika. - Na stopień porucznika czeka się w ABW trzy lata, na kapitana trzy lata, na majora i pułkownika po cztery lata. Pan został pułkownikiem w niespełna dwa lata. Taki tryb awansu naruszał prawo konstytucyjne, dlaczego pan to akceptował, czy było to zgodne z pana poczuciem honoru? - pytała Ocieczka Pietraszewska. - Nie zabiegałem o awanse. Wnioskowali o to moi przełożeni - mówił zirytowany Ocieczek.
Kurs na pierwszy stopień oficerski odbył w trybie przyspieszonym (dwa miesiące), i to zaocznie.
- Pytamy o sprawę szybkiego awansu pana Ocieczka w ABW, bo taki sposób awansowania był karygodny i łamał etos tej służby - mówił przewodniczący komisji
Ryszard Kalisz (
SLD), odpierając zarzuty Wojciecha Szaramy (PiS), że takie pytania nie mają związku z tematem prac komisji.
Czyj to był pogrzeb? Kalisz przypomniał Ocieczkowi, że w styczniu 2006 r. jako prokurator w Katowicach napisał, że nie ma podstaw do stawiania zarzutów Blidzie. Ocieczek tego nie pamiętał. - To dlaczego ABW kontynuowała sprawę ? - To była decyzja prokuratury. Jeżeli postępowanie jest umorzone, to może też być podjęte - mówił Ocieczek. Zapewniał, że nic nie wiedział o działaniach operacyjnych funkcjonariuszy z Katowic wobec aresztowanej Barbary K., bizneswoman i przyjaciółki Blidy.
Kalisz pytał, jak to możliwe, że pięć dni po wyjściu z aresztu Barbara K. złożyła zeznania obciążające Blidę. - Czy pomiędzy ABW a Barbarą K. była umowa: pomożemy ci wyjść z aresztu, a ty obciążysz tych, których chcemy - pytał Kalisz?
- To nieprawdopodobne pytanie. Aż zaniemówiłem. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
Swoje związki ze sprawą Blidy (której jego zdaniem nie było) Ocieczek opisywał jako przypadkowe. Przypadkiem była więc wizyta w centrali ABW prowadzącego śledztwo przeciwko Blidzie prokuratora Tomasza Balasa w styczniu 2007 r. Rozmawiał z Ocieczkiem i szefem ABW Bogdanem Święczkowskim. Ocieczek mówił, że była to wizyta kurtuazyjna i koleżeńska, bo wszyscy wywodzili się z katowickiej prokuratury.
- Nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy - twierdził Ocieczek.
Inne przypadki to intensywne wizyty kierownictwa Agencji w Katowicach tuż przed planowanym zatrzymaniem Blidy. 23 kwietnia był tam Święczkowski. Ocieczek mówił, że nie wie, po co. - A pana wyjazd do Katowic w dniach 20-22 kwietnia? - pytała Pietraszewska o delegację, której druk znajduje się w ABW. - Nie pamiętam takiej delegacji - odparł Ocieczek.
A dlaczego 25 kwietnia 2007 r., gdy funkcjonariusze Agencji weszli do domu Barbary Blidy w Siemianowicach, Ocieczek był w Katowicach? Przez przypadek. 24 kwietnia przyjechał na południe Polski na pogrzeb policjanta. 25 rano miał wsiadać do pociągu z Katowic do Warszawy, gdy dostał telefon z informacją o śmierci Blidy. Postanowił pojechać na miejsce tragedii.
A nazwisko zmarłego? Ocieczek nie pamiętał. Ani miejscowości, w której odbyła się uroczystość: - To był funkcjonariusz Komendy Głównej, pogrzeb był około 30 km od Krakowa - relacjonował.
- Doświadczenie życiowe mówi mi, że chodzimy na pogrzeby ludzi, których znamy - komentował Kalisz.
Ocieczek: - Wtedy wiedziałem, teraz nie pamiętam.