To reakcja na sygnały z PO, że złożone w Sejmie projekty bioetyczne długo tam poleżą.
W poniedziałkowej "Polsce" marszałek Sejmu Bronisław Komorowski mówił, że trzeba przeczekać, aż projekty skrajnej lewicy i skrajnej prawicy "razem się skompromitują" i wtedy zająć się projektami umiarkowanymi. Kiedy?
Według posłanki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, autorki jednego z dwóch projektów PO, dopiero po wyborach prezydenckich i samorządowych.
Bp Wróbel uważa, że to wybieg polityków Platformy, bo "chcą uniknąć konfliktu w Sejmie". - Boją się też, żeby nie wypaść źle w oczach społeczeństwa, zwłaszcza przed wyborami. To debata niewygodna. Ale kwestie bioetyczne, w tym in vitro, powinny być uregulowane jak najszybciej. Chodzi tu o fundamentalne wartości, ochronę życia ludzkiego - powiedział nam.
Niezadowolenie okazał także abp
Kazimierz Nycz: - Niedobrze byłoby, gdyby elementy taktyczne decydowały, że tak ważną sprawę odkłada się »ad calendas graecas «” - stwierdził warszawski metropolita.
Kościół potępia in vitro. Poparł projekt Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Contra in vitro", który przewiduje za przeprowadzenie zapłodnienia więzienie dla lekarza. Projekt przepadł w Sejmie, ale wrócił jako projekt poselski.
Kościół nie akceptuje trzech projektów: Jarosława Gowina (in vitro dla małżeństw, bez tworzenia zapasowych zarodków), Kidawy-Błońskiej (in vitro dla par heteroseksualnych) i ekspercki (in vitro ograniczone tylko wskazaniami medycznymi).
Do projektu Bolesława Piechy (
PiS) zakazującego tworzenia zarodków hierarchowie podchodzą z rezerwą. Bo pozwala wszczepiać zarodki już wcześniej zamrożone.
Sejm nie pracuje nad projektami. Marszałek Komorowski nie nadał im numerów druków sejmowych, zlecił też dodatkowe ekspertyzy.
Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier, również ekspert Episkopatu ds. Bioetycznych, oświadczył w KAI, że "odkładanie trudnych spraw nie budzi szacunku".