http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Turcja chce przeprosin Izraela

mk
2010-01-14, ostatnia aktualizacja 2010-01-13 21:23

Ankara zagroziła odwołaniem ambasadora w Izraelu jeśli izraelskie władze szybko i oficjalnie jej nie przeproszą

Turecki ambasador (z prawej) siedzi niżej niż izraelski wiceminister
(pierwszy z lewej). Dodatkowym upokorzeniem jest brak tureckiej flagi na stoliku
Fot. GIL YOHANAN AP
Turecki ambasador (z prawej) siedzi niżej niż izraelski wiceminister (pierwszy...
Wezwany w poniedziałek przez izraelskiego wiceministra spraw zagranicznych Danny'ego Ayalona ambasador Turcji Oguz Celikkol został posadzony na niskiej kanapie, a wcześniej kazano mu czekać na korytarzu i usunięto z sali turecką flagę i przygotowane przekąski.

W dodatku izraelski wiceminister poprosił dziennikarzy, by odnotowali ten afront. - Zauważcie: ambasador siedzi niżej niż ja, na stole nie ma tureckiej flagi, nie uśmiechamy się - mówił Ayalon.

Ambasadora wezwano na dywanik, by zaprotestować przeciw tureckiemu serialowi telewizyjnemu , w którym agentów Mossadu pokazano jako porywaczy dzieci. - To obraźliwe i niebezpieczne dla naszych wzajemnych stosunków - usłyszał turecki dyplomata.

- Nie zostałem tak zlekceważony przez 30 lat kariery dyplomatycznej - oburzał się ambasador w wywiadzie dla izraelskiego dziennika "Haaretz". - Gdyby wiceminister miał odwagę mówić do dziennikarzy po angielsku, natychmiast ostro bym zareagował.

W środę Ayalon nieco spuścił z tonu. - Nie mam w zwyczaju obrażać ambasadorów, w przyszłości będę wyrażał swoje stanowisko, używając metod dopuszczalnych w dyplomacji - obiecał.

Izraelski premier Beniamin Netanjahu przyznał, że protest MSZ powinien być wyrażony w formie dyplomatycznej, bardziej nadającej się do zaakceptowania.

Dla Ankary, do niedawna ściśle współpracującej z Izraelczykami, takie przeprosiny były niewystarczające. Turcja zagroziła, że odwoła swego ambasadora, jeśli nie otrzyma oficjalnego listu z wyrazami ubolewania. - Wreszcie otrzymaliśmy to czego oczekiwaliśmy - oświadczył w środę wieczorem premier Turcji Recep Tayyip Erdogan

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 12 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':