http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bez krzyża dżuma

Paweł Piotr Reszka
2010-01-17, ostatnia aktualizacja 2010-01-13 11:50

Obecność Boga bardzo potrzebna jest na lekcjach, szczególnie na sprawdzianach

Na warszawskich Powązkach
fot. Sławomir Kamiński / AG
Na warszawskich Powązkach
''Pasja'' Doroty Nieznalskiej wystawiona w 2001 w Galerii
Fot. PIOTR MAZUR/AGENCJA GAZETA
''Pasja'' Doroty Nieznalskiej wystawiona w 2001 w Galerii "Wyspa" w Gdańsku...
1997 r. - po zwycięstwie koalicji AWS poseł Piotr Krutul (AWS), bez porozumienia z innymi klubami, powiesił krzyż w sali sejmowej w noc poprzedzającą inauguracyjne posiedzenie. Podczas wieszania zachwiał się i oberwał framugę drzwi. Powieszenie krzyża wywołało oburzenie posłów SLD
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
1997 r. - po zwycięstwie koalicji AWS poseł Piotr Krutul (AWS), bez...
Chciałbym porozmawiać z uczniami o krzyżu.

Dyrektor I LO w Lublinie: - Musiałbym się z rodzicami skonsultować. Poza tym my się zajmujemy edukacją i nie mamy czasu, by go tracić na przeprowadzanie ankiet.

Dyrektor II LO: - Dla naszych uczniów krzyż w szkole jest ważny. Ale nie ma żadnej dyskusji na ten temat, nie budzi to emocji po prostu. Ankietę proszę przesłać mailem, przeanalizujemy, odpowiemy. (Brak odpowiedzi).

Dyrektorka III LO: - Zaraz zaczną się dyskusje, spokój w szkole zostanie zakłócony. A to mogłoby odciągnąć uczniów od nauki do matury.

Dyrektorka IX LO: - Dopóki to będzie ode mnie zależało, krzyże w mojej szkole będą. A takie ankiety niczemu dobremu nie służą. A poza tym czy my mamy mandat, by pytać uczniów o krzyż? Jak będą chcieli, to sami nam powiedzą.

Bałam się, że zrobię jakiś błąd

„Dobry Wieczór, Powiedziano mi, że Pan zbiera materiały odnoszące się do krzyża, symboliki w nim zawartej i stosunku emocjonalnego różnych ludzi do tej tematyki. I że napisze Pan do mnie. Muszę na wstępie powiedzieć, że przeżyłam ostatnią fazę wojny w polskiej wsi Pużniki, na aryjskich papierach. Moja Matka, jako absolwentka Seminarium Nauczycielskiego Sióstr Notre Dame, mogła mnie odpowiednio przygotować do »roli Marysi Kowalik «. A więc modlitwy (teksty i jak je należy odmawiać i kiedy), zwyczaje i pieśni na majowe, bo to był maj, nabożeństwa majowe - no i piękne pieśni maryjne...

Weszłam w rolę bardzo gładko i dogłębnie. Jeśli chodzi o krzyż - to wiedziałam (i praktykowałam), że przechodząc obok krzyża należy się przeżegnać. Nie wzbudzało to we mnie żadnych emocji! Emocje budziły nabożeństwa, w czasie których bałam się, że zrobię jakiś błąd. No i że Pan Bóg wykryje, że Go okłamuję modlitwą. Bo przecież nie jestem naprawdę katoliczką. Więc kara pewna... Po wojnie, w latach 1945-47, w Jeleniej Górze byłam nadal na »aryjskich papierach «, bo w polskiej szkole w Monasterzyskach, gdzie uczyłam się w pierwszej klasie od wyzwolenia - dostawałam »w kość « od dzieci jako »Żydówa «, »Żydowica « i tak dalej. Więc po przejeździe na Ziemie Zachodnie - moja biedna Matka chciała chronić dziecko... Naturalnie, uczyłam się ze wszystkimi religii, choć Komunia Święta była problemem, bo moja Matka uważała, że NIE wolno okłamywać Pana Boga. Więc »zachorowałam «, aby nie przystąpić do Komunii.

Krzyż był w klasie, ma się rozumieć. Ale nie on stanowił dla mnie problem, ale to, aby się nie »zdradzić «...

W 1948 przeniosłyśmy się do Wrocławia. Już jako Żydówka. Ulżyło mi. W klasie był krzyż na ścianie, poranne odmawianie modlitwy: »Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze... «. I były lekcje religii, z których wychodziłam. Nie krzyż był problemem, ale lekcje, z których wychodząc - byłam »inna «. Nie licząc incydentu z katechetką, którą poprosiłam raz jeden, aby pozwoliła mi zostać w klasie, bo była straszna burza, a na korytarzach było zimno. Katechetka pozwoliła ze słowami (przy dzieciach!): »Pan nasz, Jezus Chrystus, też siedział z Judaszem przy jednym stole! «. W klasie zapadła cisza. I tylko jeden kolega z klasy powiedział: »Tylko kto tu jest Judaszem «. Wyszłam i się popłakałam. To mi zostało w pamięci. A nie krzyż. Rok potem, w 1949, nie było już krzyża. I co ważniejsze - nie było już pani katechetki. Dzieci w klasie już nie dokuczały. Chyba bały się, bo przedtem bywało Krzyż jako taki był symbolem, który znikł z klasy. Ale, jak pan widzi, nie on był najważniejszy. Wyrosłam w przekonaniu - że wiara w sercu jest najważniejsza. I z tym się nie reklamuję w żaden sposób. Bo uczynki, a nie krzyżyk na szyi czy mycka na głowie - świadczą o człowieku i jego wartości. Krzyż jako taki nie budził i nie budzi moich emocji. Budzili je ludzie. Jeśli zainteresuje Pana w przyszłości inny temat, na który mam więcej do powiedzenia - służę pomocą. Wszystkiego najlepszego”.

Mira Ledowski, nauczycielka i wychowawczyni w telawiwskiej szkole Arazim i wieloletni pracownik Instytutu Polskiego w Tel Awiwie

Tylko pod tym znakiem

Proszę zapisać: "Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem".

Piotr Krutul, były poseł AWS, w nocy, jesienią 1997, zawiesił krzyż w sali obrad Sejmu

Palma, drzewo życia

- Pudło metalowych krzyży kupiliśmy w Księgarni św. Wojciecha. To były właściwie takie zakładki do książek z blachy. Wystarczyły dla całej klasy. Każdy z nas, uczniów Liceum Poligraficznego w Poznaniu, przypiął sobie taki krzyż do ubrania.

To był 1981 rok, po wprowadzeniu stanu wojennego, gdy już wznowiono naukę w szkołach.

Chodziłem z tym krzyżem po szkolnym korytarzu i czułem, że jestem po właściwej stronie. Ten kawałek blaszki dał mi poczucie wspólnoty, przynależności.

To, jak postrzegałem krzyż, zmieniało się przez całe moje życie. Ale poczucia, że dzięki niemu jestem po właściwej stronie, nie straciłem nigdy. Na początku chrześcijaństwa był narzędziem, na którym wykonywano karę śmierci. Nosić go przy sobie wtedy to tak, jakby nosić gilotynę. Znakiem Chrystusa wówczas była ryba. Dopiero w pierwszych wiekach chrześcijaństwa z narzędzia zbrodni krzyż stał się symbolem życia. I tak właśnie dziś na niego patrzę.

Mamy w zakrystii taką rzeźbę, krucyfiks. Przedstawia krzyż jako palmę, drzewo życia. To właśnie jest dla mnie najważniejsze spojrzenie na krzyż. Do którego się modlę.

Źródło: Duży Format
  • 46 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    41 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':