http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bomba zabija profesora w Teheranie

Mariusz Zawadzki
2010-01-13, ostatnia aktualizacja 2010-01-12 17:15

Profesor Masud Ali Mohammadi, pierwszy irański naukowiec, który zdobył doktorat w fizyce jądrowej, zginął wczoraj w zamachu bombowym w Teheranie. Władze Iranu oskarżają o zabójstwo izraelski lub amerykański wywiad

Masud Ali Mohammadi
Fot. STRINGER/IRAN REUTERS
Masud Ali Mohammadi
Bombę przymocowaną do skutera odpalono zdalnie, w momencie kiedy Mohammadi wychodził z domu do pracy. 50-letni naukowiec nie był zaangażowany w działalność polityczną, choć jego nazwisko jest na liście 240 profesorów uniwersytetu w Teheranie, którzy w wyborach prezydenckich 12 czerwca poparli kandydata reformatorów Mirhosejna Musawiego.

Od tamtej pory, choć co kilka tygodni zwolennicy Musawiego protestują przeciw sfałszowanym ich zdaniem wyborom prezydenckim, profesor Mohammadi nie zrobił nic: nie występował na żadnej demonstracji, nie podpisał żadnego listu protestacyjnego.

Rządowe media pisały o nim wczoraj pozytywnie, podkreślając, że był "naukowcem oddanym sprawie rewolucji". - Z wstępnych wyników śledztwa wynika, że za zamachem stoi zbrodniczy trójkąt zła, czyli reżim syjonistyczny, Amerykanie i ich najemnicy w Iranie - ogłosiło wczoraj MSZ. Rzekomym celem zabójców miało być osłabienie irańskiej nauki i opóźnienie programu atomowego. Waszyngton ocenił te zarzuty jako "absurd".

W ostatnich latach Iran stracił już dwóch fizyków jądrowych w podejrzanych okolicznościach. W 2007 r. dr Ardeshir Hosseinpour zatruł się gazem, ale ogłoszono to z tygodniowym opóźnieniem, co wywołało spekulacje, że śmierć nie była przypadkiem. Z kolei w zeszłym roku Szahram Amiri zaginął podczas pielgrzymki do Mekki i już się nie odnalazł. Władze Iranu oskarżyły USA i Izrael o jego porwanie. Możliwe jednak, że naukowiec sam podjął współpracę z zachodnimi wywiadami i korzystając z okazji, uciekł.

Nawet jeśli przyjąć, że Mossad faktycznie zabija i porywa irańskich naukowców, to nie widać powodu, dlaczego miałby wydać wyrok na profesora Mohammadiego. Wprawdzie jako pierwszy Irańczyk zrobił on doktorat z fizyki jądrowej, ale - jak ogłosiła wczoraj Irańska Agencja Atomowa - nie uczestniczył w państwowym programie wzbogacania uranu, który wzbudza takie obawy Izraelczyków. Ostatnio zajmował się teoretycznymi rozważaniami na temat odległych galaktyk.

Oczywiście możliwe jest, że Agencja kłamie i profesor był jakoś zaangażowany w program atomowy, ale wtedy podejrzane o jego zabójstwo są nie tylko izraelskie, ale i rodzime służby specjalne. Śmierć naukowca, który popierając Musawiego, stał się osobą niepewną, jest przestrogą dla opozycji (nawet jej szeregowi zwolennicy nie mogą czuć się bezpieczni). A dodatkowo rząd w Teheranie, który od pół roku oskarża Zachód o potajemne wspieranie opozycji, może teraz ogłosić - oto dowód na to, że wrogie wywiady mieszają w naszym kraju.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':