http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W "Dużym Formacie"

red. ae
2010-01-13, ostatnia aktualizacja 2010-01-13 17:30

Do kupienia w czwartek razem z "Gazetą Wyborczą"


Fot. Konar
BEZ KRZYŻA DŻUMA

Po co Polakowi krzyż? pytał Paweł Piotr Reszka.

"Jestem rocznik 1971 i za mojego dzieciństwa religia była w salce katechetycznej obok kościoła. Chodził, kto chciał, ale sens tego wszystkiego był inny. Ksiądz opowiadał nam, jak postępować w życiu po prostu. Nie przypominam sobie dokładnie, co mówił, ale ciepły klimat tamtych spotkań wciąż pamiętam. Nie było żadnego wkuwania. Zapisałam się wtedy nawet do oazy, dużo się modliłam. Dziś chodzę do kościoła tylko wtedy, gdy mam taką potrzebę duchową. I wiem, że jest tam krzyż, ważny dla mnie, przed którym się klęka, który się szanuje. A ten, który jest w szkole, zdjęłabym z samego szacunku do niego".

"Krzyż jako taki nie budził i nie budzi moich emocji. Budzili je ludzie".

APIS NIE WRACA DO SZPITALA

Największym problemem dla chorego i jego rodziny jest choroba przewlekła. Ludzie pozbawieni pomocy ze strony państwa radzą sobie na własną rękę. Podejrzani o choroby umysłowe są izolowani w komórkach i klatkach. W ten sposób rodzina radzi sobie ze wstydem, chroni swoich sąsiadów przed ewentualną agresją chorego, a członka rodziny przed linczem czy innymi szykanami.

Tekst i zdjęcia Monika Kokoszyńska.

PŁOTKA W PUDEŁKU

Artur Zirajewski od 12 lat przebywa w więzieniu. 27 grudnia "Iwan" łyka garść estazolanu, leku nasennego. Umiera.

- Piszą, że Artur chciał uciec, bo miał dużo pieniędzy. Bzdura. Pan widzi, jak my tu żyjemy - mówi Elżbieta Zirajewska. - Nie wierzę, że chciał popełnić samobójstwo - dodaje. - Miewał depresje, fakt. Kto dzisiaj ich nie miewa? Z tego się wychodzi. W ucieczkę też nie uwierzę, zostały mu najwyżej 3 lata z 15. Wszystko by przekreślił.

Reportaż Romana Daszczyńskiego i Marka Sterlingowa.

LUDZIE Z JAZZU

Pewnego dnia, już po zniknięciu z eteru JazzRadia, szukałem w internecie jakiejś jazzowej stacji z zagranicy. Przez przypadek trafiłem na znajome mi z eteru głosy Szczerbakowa i Nowosad. Usłyszałem, że mają stronę internetową.

Tekst Katarzyny Surmiak-Domańskiej.

TRZEWIK MONTAIGNE'A

Z Ludwikiem Flaszenem, współtwórcą Teatru Laboratorium i współpracownikiem Jerzego Grotowskiego, rozmawia Tadeusz Sobolewski.

Wchodziliśmy na teren zakazany. W kraju byliśmy heretykami, pornografami, na Zachodzie - to się zdarzało - katolickimi obskurantami. W opinii nowoczesnych oświeconych - mistycznymi maniakami, a niewykluczone, że jakimś horrendalnym bluffem... Nie chcę tu wchodzić w archaiczne uzasadnienia, że przez bluźnierstwo można stawiać pytania o sens świata, o Absolut, o Boga. Jesteś? Nie ma Cię? Konrad w "Dziadach" woła: "bo strzelę przeciw Twej naturze, jeśli jej w gruzy nie zburzę..." itd. - aż do słynnego: "...Carem!". W przedstawieniach Grotowskiego, bluźnierczych, kacerskich, pojawiało się sacrum. Jakim prawem? Bez żadnego imprimatur? Ani kościelnego, ani partyjnego? Wysoki dostojnik kościelny rokował z władzami komunistycznymi, aby "Apocalypsis..." obłożyć cenzurą. Myślę, że to los arcydzieł. One stoją poza takimi podziałami.

W NOWYM JORKU JUŻ KWIECIEŃ

Miał pan swój ideał śpiewaka?

- Zawsze, kiedy pada to pytanie, odpowiadam zgodnie z prawdą, że to kanarek, który śpiewa pięknie, niestrudzenie i z miłości. Czy można mieć lepszy wzór do naśladowania?

Z Mariuszem Kwietniem, śpiewakiem, który zaszedł najwyżej w operowym świecie, rozmawia Zbigniew Basara.

I JESZCZE:

duże formaty do czytania, słuchania, oglądania; felietony Vargi i Orlińskiego; koszyk kulturalny Mariusza Libeli; Włodzimierz Kalicki przypomina tragiczny pożar w Berdyczowie w 1883 r.; w Thursday Manniaku Wojciech Mann wybrał piosenki na... cześć szkoły

  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów