- Można śmiało stwierdzić, że tegoroczna zima jest najsurowsza ze wszystkich w XXI wieku - mówiła wczoraj Marzena Sztobryn, kierownik gdyńskiego biura prognoz hydrologicznych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
Tych zim nie było wiele, ale z prognoz IMiGW wynika, że obecna postara się dorównać także tym ze stulecia poprzedniego. Do końca miesiąca ma być mroźno (w nocy nawet poniżej -20 stopni, w dzień kilka-kilkanaście stopni na minusie). Będą też dni cieplejsze, ale za to śnieżne.
Za taką pogodę odpowiada coś, co uczenie nazywa się blokadą cyrkulacji powietrza. Na taką skalę zjawisko to występuje raz na kilkadziesiąt lat. - Na półkuli północnej masy powietrza poruszają się z północy na południe. Gdy taka fala osiąga skalę planetarną i utrzymuje się kilka tygodni, mówi się o blokadzie - tłumaczy Omar Baddour, meteorolog ze Światowej Organizacji Meteorologicznej.
Wczoraj w Polsce najgorzej było w okolicach Częstochowy. Najbardziej ucierpiały druty - sieć energetyczna i trakcyjna. Zamarzający deszcz zmienił je w lodowe rury. Czego nie dokonał on, załatwiły drzewa - oblodzone gałęzie pękały pod własnym ciężarem i spadały na kable.
Prawie ćwierć miliona mieszkańców regionu nie miało prądu.
- Najgorsze, że bez telefonu, internetu, telewizji czy
radia nie można się dowiedzieć, kiedy usuną awarie - mówi mieszkaniec Kamienicy Polskiej, 20 km od Częstochowy. - W niedzielę pojechałem na finał Orkiestry z nadzieją, że władze gminy przekażą nam jakieś wieści. Nikt nic nie powiedział. Ani w niedzielę, ani w poniedziałek nie mogłem się dodzwonić do żadnej instytucji. Jedynym źródłem informacji było
radio w samochodzie.
Do wielu wsi nie dociera woda - z braku energii nie pracują pompy. Zamknięto do odwołania większość szkół.
Na tym tle anegdotycznie brzmi historia z Zakładu Karnego w Herbach, gdzie zamarzła brama i aresztanci nie pojechali na rozprawę w częstochowskim sądzie.
Opóźnione były pociągi, nawet po kilkanaście godzin. Na tory wróciły wysłużone, ale niezależne od trakcji elektrycznej lokomotywy spalinowe.
Czy Polsce grozi awaria sieci na wielką skalę? - Takie awarie będą się zdarzać lokalnie. Prawdopodobieństwo, że wszystkie sieci naraz będą oblodzone, jest niewielkie - uspokaja dr Mirosław Duda, ekspert z Agencji Rynku Energii.
Na szczęście udało się uniknąć uszkodzeń linii wysokiego napięcia, którymi prąd wędruje z elektrowni. Gdyby i one nie oparły się zimie, bez energii mogłyby zostać większe obszary. Uszkodzenia tych linii mają często katastrofalne skutki - w sierpniu 2003 r. w
USA prądu nie miało 50 mln osób.
Linie niskich napięć, tzw. dystrybucyjne, którymi prąd dostarczany jest do domów i firm, można wymieniać na sieci izolowane, które są odporniejsze na oblodzenie czy spadające gałęzie. - W Szwecji już 50 proc. linii jest izolowane. U nas takich linii jest bardzo mało - mówi Jerzy Andruszkiewicz, wiceprezes spółki PSE Operator.
W Polsce większość sieci dystrybucyjnych wybudowano 30 lat temu. Modernizacji wymaga ponad połowa z nich - aż 250 tys. kilometrów.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zapewnia, że wszystkie państwowe służby działają. Szef
MSWiA Jerzy Miller zobowiązał wojewodów do przeprowadzenia kontroli odśnieżania dachów - zwłaszcza supermarketów, hal i centrów handlowych. Wczoraj z powodu zalegającego na dachu śniegu ewakuowano ponad sto osób z przedszkola w miejscowości Koziegłowy koło Poznania. W Świdnicy cztery osoby zostały ranne, gdy pod 30-centymetrową warstwą śniegu zawaliła się wiata przystanku.
Walka z zimą kosztuje. Tylko w weekend Warszawa wydała na odśnieżanie aż 12 mln zł.
Wojciech Szacki, Eliza Kwiatkowska, Tomasz Haładyj