http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Praca w kopalni znowu w modzie

Tomasz Głogowski, Katowice
2010-01-12, ostatnia aktualizacja 2010-01-11 21:00

Nie Opel, nie Fiat i nie firmy z katowickiej strefy ekonomicznej, ale kopalnie są najbardziej atrakcyjnym pracodawcą regionu

Pracownik w kopalni Bolesław Śmiały w Łaziskach należącej do Kompanii Węglowej
Fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI / AG
Pracownik w kopalni Bolesław Śmiały w Łaziskach należącej do Kompanii Węglowej
W zeszłym roku kopalnie otrzymały ponad 40 tys. podań o pracę! To więcej niż siedem lat temu, kiedy górnictwo miało rekordowe w swej historii zyski.

Tylko do Kompanii Węglowej w zeszłym roku wpłynęło około 38 tys. CV. I każdego dnia docierają nowe. Po kilka tysięcy chętnych zgłasza się też do kopalń należących do Katowickiego Holdingu Węglowego oraz Jastrzębskiej Spółki Węglowej. - Większość tych, którzy do nas dzwonią lub piszą, pyta o pracę - potwierdza Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii.

Zjawisko zainteresowało nawet naukowców. Prof. Marek Szczepański z Uniwersytetu Śląskiego na zlecenie Kompanijnego Ośrodka Szkolenia (zajmuje się m.in. szkoleniem górników) przeprowadził badania wśród młodych górników. Zapytał ich, dlaczego wybrali taką drogę kariery. Wyniki są opracowywane, ale pierwsze wnioski są interesujące. Wśród 11 tys. spytanych młodych górników aż 80 proc. kontynuuje tradycje rodzinne i świadomie wybrało zawód górnika.

22-letni Michał złożył dokumenty w kopalni Chwałowice, gdzie pracował jego ojciec, który w grudniu odszedł na emeryturę. Michał pracował w firmie produkującej ciastka, ale rzucił to, gdy dostał pensję w ratach po 300 zł. - Tata od początku przekonywał mnie do kopalni, ale nie chciałem go słuchać. Teraz się zdecydowałem - mówi Michał. Jest tylu chętnych, że nie ma pewności, iż dostanie pracę.

- W sytuacji, gdy takie giganty jak Opel nie poradziły sobie z kryzysem, kopalnia wciąż jest dla młodych ludzi stabilnym miejscem zatrudnienia. I to oferującym ponadprzeciętne zarobki - mówi prof. Szczepański.

Dodaje, że zawód górnika po latach okupowania ostatnich miejsc w rankingach znów wrócił do grona najbardziej poważanych profesji w kraju. I jest na czwartym miejscu, po profesorze uniwersytetu, lekarzu i policjancie. - Gdy w 1997 roku pytaliśmy uczniów szkół średnich, kim chcą zostać w przyszłości, ani jeden nie odpowiedział, że górnikiem. Historia zatoczyła koło - mówi prof. Szczepański.

Tyle że chętnych, którzy marzą o fedrowaniu węgla za ponadprzeciętną pensję i emeryturze po 25 latach pracy na dole, czeka rozczarowanie. W 2010 roku, a prawdopodobnie i w kolejnych latach - poza wyjątkami - kopalnie nie będą przyjmować nowych pracowników.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':