"Nadal daje wiarę zeznaniu złożonemu przez czterech doświadczonych lekarzy ze szpitala
MSWiA i opinii wydanej przez najwybitniejszego polskiego kardiochirurga prof. Zbigniewa Religę, że doktor G. zostawił 6 cm gazę w sercu pacjenta i w konsekwencji tego spowodował śmierć człowieka." - napisał w niedzielę wieczorem
Zbigniew Ziobro w oświadczeniu wysłanym do PAP. Dodał, że "zostawienie gazy w sercu pacjenta nie przeszkadzało doktorowi G. brać pieniądze od niezamożnej rodziny chorego".
Sobotnie przeprosiny były efektem przegranego przez Ziobrę procesu za słowa: "Już nikt nigdy przez tego Pana życia pozbawiony nie będzie", które rzucił pod adresem zatrzymanego kardiochirurga Mirosława Garlickiego 3 lata temu. Ziobro, który był wtedy ministrem sprawiedliwości.
Ziobro zdecydował się wykonać treść orzeczenia sądu, mimo, że negatywnie ocenia jego pracę. "Sąd uniemożliwił mi przedstawienie na rozprawie dowodów odnoszących się do oceny prawdziwości moich słów, a nawet odmówił przesłuchania mnie w charakterze strony" - napisał w niedzielnym oświadczeniu. Zdaniem Ziobry takie postępowanie "wskazuje na patologie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości".
Dodał również, że autorem treści przeprosin jest sąd, a błędy gramatyczne i interpunkcyjne świadczą "wyłącznie o poziomie znajomości zasad pisowni języka polskiego" sędziego, który wydał wyrok.