http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rewolucja na stokach Tatr

Bartłomiej Kuraś
2010-01-11, ostatnia aktualizacja 2010-08-11 17:40

Kasprowy Wierch, Dolina Goryczkowa, górna stacja wyciągu.
Kasprowy Wierch, Dolina Goryczkowa, górna stacja wyciągu.
Fot. Marek Podmok3y /AG

Czy nowe trasy zagrożą przyrodzie? Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego zgadza się na powiększenie o jedną trzecią terenów narciarskich. Ekolodzy: - Otworzy się droga do zabudowania Tatr wyciągami

Jeśli pomysły TPN zostaną zrealizowane, narciarzom przybędą dwie nowe trasy
Jeśli pomysły TPN zostaną zrealizowane, narciarzom przybędą dwie nowe trasy
Dyrektor TPN Paweł Skawiński zamierza oficjalnie ogłosić pomysł we wtorek na stronie internetowej parku. Plan zakłada powiększenie tras dla narciarzy w rejonie Kasprowego Wierchu z obecnych ok. 25 ha - w Kotłach Gąsienicowym i Goryczkowym - do ponad 30 ha. Dodatkowe 6 ha ma zostać wyznaczone na zboczach dwóch szczytów znajdujących się po obu stronach Kasprowego Wierchu: Pośrednim Wierchu Goryczkowym na zachodzie i Beskidzie na wschodzie. Trasy zostaną oznaczone tyczkami - by narciarze wiedzieli, którędy mogą zjeżdżać.

- Z naszych analiz wynika, że niewielkie rozszerzenie terenu dla narciarzy nie wpłynie negatywnie na tatrzańską przyrodę, która jest objęta siecią ochrony Natura 2000. Chcę wprowadzić takie rozwiązanie od początku lutego - informuje dyrektor Skawiński. - Na terenie udostępnionym teraz narciarzom nie zgodzimy się na instalację jakiejkolwiek nowej infrastruktury narciarskiej, wyciągów czy armatek śnieżnych. Ten teren nie będzie nawet ratrakowany. Z Pośredniego Wierchu Goryczkowego i Beskidu będą mogli zjeżdżać narciarze uprawiający tak zwany freeride, czyli jazdę na nieprzygotowanych stokach. Wiele osób zjeżdżało tamtędy już w poprzednich latach. Nakładanie mandatów przez strażników TPN na nic się zdało, postanowiłem więc zrezygnować z fikcyjnego zakazu i wytyczyć na tym terenie trasy dla narciarzy - tłumaczy dyrektor.

Wątpliwości ma jednak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska z siedzibą w Krakowie. TPN dostał już od niej pismo stwierdzające, że RDOŚ musi przygotować własny raport oddziaływania inwestycji na środowisko, by dowiedzieć się, czy nowe trasy narciarskie nie zaszkodzą przyrodzie. Dyrektor odpiera zarzut: - To nie jest nowa inwestycja, a tylko poszerzenie istniejących tras narciarskich w rejonie Kasprowego Wierchu - uważa dyrektor Skawiński.

Plan oburza organizacje ekologiczne. - Taka decyzja będzie złamaniem przepisów o ochronie przyrody - twierdzi Radosław Ślusarczyk z ekologicznej organizacji Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. - Z niecierpliwością czekam na raport o powiększeniu obszarów narciarskich w Tatrach, bo nie potrafię pojąć, jak dyrekcja TPN będzie w stanie uzasadnić, że takie działanie nie szkodzi przyrodzie. Przecież w tym rejonie występuje liczna kolonia świstaków. Do tej pory chętnie tam także podchodziły kozice. Tłum narciarzy, który pojawi się w lutym na Beskidzie i Pośrednim Wierchu Goryczkowym wypłoszy zwierzynę z terenu, który jest dla niej domem. A brak zwierzyny może być w następnych latach argumentem, by postawić tu nowe wyciągi, o co od lat zabiegają podhalańscy biznesmeni - dodaje.

Andrzej Bachleda-Curuś, najlepszy w historii polski narciarz alpejski, a obecnie przedsiębiorca, przyznaje: - Uważam, że trzeba jak najszybciej zabudować Tatry wyciągami, by gonić światową czołówkę narciarską. Góry mają być przede wszystkim dla ludzi, a nie świstaków. W Tatrach powinna powstać stacja narciarska z prawdziwego zdarzenia, jak te w Alpach. Z tunelem, na wylot przez góry - mówi Ałuś. - Będę nieustannie zabiegał o budowę takiej nowoczesnej stacji narciarskiej w Tatrach - zapowiada.

Dyrektor Skawiński zapewnia, że nie chce aż takich zmian w TPN.

- Nasze Tatry w całości mają powierzchnię trzech alpejskich dolin i są o wiele niższe od Alp. Dlatego nie można tu przenosić alpejskich projektów, bo to będzie katastrofa. Ale bez szkody dla przyrody można udostępnić dla narciarzy dodatkowy niewielki fragment - uważa dyrektor.

To nie przekonuje ekologów, którzy po oficjalnym ogłoszeniu decyzji o nowych trasach narciarskich zamierzają złożyć protest do Ministerstwa Środowiska.

- W lutym kończy się kadencja dyrektora Skawińskiego w Tatrzańskim Parku Narodowym. Nie powinien podejmować takich kroków w ostatnich dniach urzędowania, bo ze skutkami decyzji będzie się musiał zmierzyć jego następca - argumentuje Radosław Ślusarczyk.

- Cały czas, na bieżąco, będzie można przyglądać się skutkom tej decyzji. Zapraszam już dzisiaj organizacje ekologiczne do monitorowania sytuacji w terenie - odpowiada ekologom Skawiński. - Jeśli wiosną, po zejściu śniegów, okaże się, że narciarze mają jednak negatywny wpływ na zbocza Beskidu i Pośredniego Wierchu Goryczkowego, to w następnym sezonie będzie można zakazać tam narciarstwa. Na razie z naszych analiz wynika, że narciarz poruszający się po grubej warstwie śniegu nie uczyni tatrzańskiej przyrodzie na tym obszarze nic złego - powtarza dyrektor.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 55 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

Co się stało z Madzią?

Matka półrocznej Madzi z Sosnowca wyznała, że córeczka wyślizgnęła się jej w domu z kocyka i uderzyła główką w wysoki próg