Najbardziej ucierpiała północna część województwa śląskiego (80 tys. gospodarstw bez prądu), świętokrzyskiego (ponad 23 tys.), Opolszczyzny (20 tys.). Prądu brakowało także w miejscowościach Dolnego Śląska, Małopolski (m.in. w okolicach Krakowa), Lubelszczyzny.
- Siedzimy przy świecach i czekamy - mówiła nam wczoraj Karolina Nowak z Lelowa (woj. śląskie). - Ja mam naładowaną empetrójkę i słucham muzyki, ale tata jest zdenerwowany, bo nie ma telewizji.
Zawiniła zmienna pogoda. W sobotę nad ranem ociepliło się i padający od piątku śnieg zamienił się w deszcz. Gdy chwycił przymrozek, lód oblepił drzewa. Ciężkie gałęzie zaczęły się łamać, pnie pękać - często upadać na linie energetyczne i trakcje kolejowe.
Jacek Piersiak, rzecznik częstochowskiego Zakładu Energetycznego: - Ściągnęliśmy wszystkich pracowników. Ale kiedy potną i usuną jedno leżące na linii drzewo, pada kolejne.
Pogoda w niedzielę nie zmieniła się. Znów były skoki temperatury. Na oblodzenia z soboty nałożyły się dalsze warstwy. Zaczął padać śnieg.
Wczoraj tylko w regionie częstochowskim wyłączonych było 17 linii wysokiego napięcia i 1600 stacji transformatorowych, prąd nie płynął ponad stu sieciami średniego napięcia. Częstochowscy energetycy ściągnęli do pomocy m.in. ekipy z Tarnowa.
- Takich warunków nie wytrzymałyby nawet najnowocześniejsze sieci - tłumaczy Jacek Piersiak. - W ziemi zakopywane są tylko kable w miastach i na terenach gęsto zabudowanych.
Energetycy deklarowali, że większość awarii uda się usunąć do poniedziałku.
Brak prądu w domach dokuczał najbardziej, ale np. w okolicach Myszkowa (woj. śląskie) przez kilka godzin nie było połączeń ze stacjonarnych telefonów. Na Opolszczyźnie strażakom pozamarzały syreny alarmowe. - Między Opolem a Olesnem nie ma łączności internetowej - mówi nam Aleksander Połoszczański, rzecznik opolskiej straży pożarnej. W Lesznie (Wielkopolskie) nadzór budowlany nakazał zamknąć centrum handlowe, bo pod naporem śniegu zaczął pękać strop.
Z godziny na godzinę pogarszała się sytuacja na kolei. Najgorzej było w okolicach Częstochowy, gdzie trakcja została uszkodzona na wyjazdach w kierunku Kielc, Wrocławia, Katowic, Łodzi i Warszawy.
Pociągi miały po cztery godziny opóźnienia. Przy kilku była informacja "wycofany", przy wielu - "opóźnienie nie do określenia".
- Część składów utknęła w polu. Gdzie się dało, podstawialiśmy komunikację zastępczą - informował rzecznik spółki
PKP SA Michał Wrzosek. Część kursów została zawieszona. Problemy były m.in. na trasach Katowice - Poznań i na Centralnej Magistrali Kolejowej łączącej Warszawę z Krakowem i Katowicami. PKP uruchomiła prawie 30 lokomotyw spalinowych do przeciągania pociągów.
Kto chciał lecieć samolotem, też miał problem. W Pyrzowicach koło Katowic odwołano trzy loty: do Cork, Malmö i Londynu-Luton. Inne starty ze względu na oblodzenie miały opóźnienia.
Nieco lepiej było na drogach. Rafał Sałabun, dyżurny Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad: - Wszystkie są przejezdne, choć zalega błoto pośniegowe. Cały sprzęt jest w terenie.
Prognozy nie są dobre. Polska jest pod wpływem rozległego niżu - informował wczoraj Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Dziś ma być pochmurno, padać śnieg, temperatura od -5 na Suwalszczyźnie do 0 na Podkarpaciu. Możliwe zawieje i zamiecie śnieżne.