5:10 Jurek Owsiak tradycyjnie traci głos pod koniec każdego finału.Tym razem przywitał nas chrypą już o 5 rano, kiedy niewyspany zjawiłsię na warszawskim Okęciu. Po wypiciu mocnej kawy, jak nowonarodzonyrzucił komendę: "Na pokład".
Jeszcze wczoraj nie wiadomo było czy lot się odbędzie z powodu pogody.Owsiak wrócił z Poznania do Warszawy, by w razie kłopotów rozpocząćfinał w stolicy.Spowita mgłą Warszawa jednak odpuściła i Orkiestrolot pomknął w stronęPoznania.
6:10 - Witamy na pokładzie samolotu Embraer 145. Odbywamy specjalny lot do Poznania. Witamy naszego gościa specjalnego Jurka Owsiaka. Siema, Jurek" - przywitała prezesa WOŚP stewardesa. - Sie ma, sie ma! -odpowiedział Jurek.Potem zaczepił Maćka Olejnika, który jako jedyny wylicytował nawośpowej aukcji miejsce Orkiestrolocie : - To pan wylicytował lot?
- Tak- A za ile?- Cztery tysiące z drobniakami- To nie taniej byłoby pociągiem? A był pan rok temu, bo ktoś takipodobny też leciał.- Nie, to nie ja. Ale za rok będę!
Maciej Olejnik na lot Orkiestrolotem przyjechał aż ze Szczecina. Tłukłsię pociągiem przez 6 godzin.Z zawodu jest prawnikiem. - Dowiedziałem się w dniu końca licytacji żemoja narzeczona jest w ciąży. Wtedy ze szczęścia postanowiłemzafundować nam przelot z Jurkiem. Ale w końcu się okazało, że ona niemoże lecieć, musi leżeć. Ale wszystko dokumentuje robię zdjęcia,będzie co pokazywać
6:50 Lotnisko w Poznaniu przywitało nas pługami śnieżnymi, którepróbowały poradzić z sobie z zaspami.Przez terminal i poczekalnie, dobiegliśmy do czekających przedlotniskiem samochodów. Krzykami obudziliśmy ludzi czekających nasamolot, którzy na widok Jurka od razu szeroko otwierali oczy.
Co się wydarzyło później? Do południa już cztery miliony! -
czytaj dalej