http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Orkiestra gra od rana

Grzegorz Szymanik
2010-01-10, ostatnia aktualizacja 2010-01-10 13:08

O szóstej rano wyruszył w Polskę Orkiestrolot - czyli samolot WOŚP. Rozpoczęła się ogólnopolska zbiórka pieniędzy na sprzęt medyczny

Jerzy Owsiak i Ryszard Grobelny otwierają XVIII Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy
Fot. TVP Polonia
Jerzy Owsiak i Ryszard Grobelny otwierają XVIII Finał Wielkiej Orkiestry...
5:10 Jurek Owsiak tradycyjnie traci głos pod koniec każdego finału.Tym razem przywitał nas chrypą już o 5 rano, kiedy niewyspany zjawiłsię na warszawskim Okęciu. Po wypiciu mocnej kawy, jak nowonarodzonyrzucił komendę: "Na pokład".

Jeszcze wczoraj nie wiadomo było czy lot się odbędzie z powodu pogody.Owsiak wrócił z Poznania do Warszawy, by w razie kłopotów rozpocząćfinał w stolicy.Spowita mgłą Warszawa jednak odpuściła i Orkiestrolot pomknął w stronęPoznania.

6:10 - Witamy na pokładzie samolotu Embraer 145. Odbywamy specjalny lot do Poznania. Witamy naszego gościa specjalnego Jurka Owsiaka. Siema, Jurek" - przywitała prezesa WOŚP stewardesa. - Sie ma, sie ma! -odpowiedział Jurek.Potem zaczepił Maćka Olejnika, który jako jedyny wylicytował nawośpowej aukcji miejsce Orkiestrolocie : - To pan wylicytował lot?

- Tak- A za ile?- Cztery tysiące z drobniakami- To nie taniej byłoby pociągiem? A był pan rok temu, bo ktoś takipodobny też leciał.- Nie, to nie ja. Ale za rok będę!

Maciej Olejnik na lot Orkiestrolotem przyjechał aż ze Szczecina. Tłukłsię pociągiem przez 6 godzin.Z zawodu jest prawnikiem. - Dowiedziałem się w dniu końca licytacji żemoja narzeczona jest w ciąży. Wtedy ze szczęścia postanowiłemzafundować nam przelot z Jurkiem. Ale w końcu się okazało, że ona niemoże lecieć, musi leżeć. Ale wszystko dokumentuje robię zdjęcia,będzie co pokazywać

6:50 Lotnisko w Poznaniu przywitało nas pługami śnieżnymi, którepróbowały poradzić z sobie z zaspami.Przez terminal i poczekalnie, dobiegliśmy do czekających przedlotniskiem samochodów. Krzykami obudziliśmy ludzi czekających nasamolot, którzy na widok Jurka od razu szeroko otwierali oczy.

Co się wydarzyło później? Do południa już cztery miliony! - czytaj dalej

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':