http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Hiszpański bat na Unię

Tomasz Bielecki, Madryt, nik
2010-01-09, ostatnia aktualizacja 2010-01-08 17:45

Madryt chce karania państw lekceważących nową strategię rozwoju UE no. cofnięciem dotacji. - Zerwijmy z przyjmowaniem szumnych deklaracji, które potem łatwo się zapomina - mówi hiszpański premier José Luis Zapatero

Wczoraj w Madrycie: od lewej prezydent UE Herman van Rompuy, szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso i premier Hiszpanii José Luis Zapatero
Fot. SUSANA VERA REUTERS
Wczoraj w Madrycie: od lewej prezydent UE Herman van Rompuy, szef Komisji...
Hiszpania uroczyście zainaugurowała wczoraj półroczne przewodnictwo w UE, które formalnie trwa od 1 stycznia. Wprawdzie traktat lizboński silnie ogranicza kompetencje rotacyjnych prezydencji, ale Madryt - jak mówił wczoraj premier Zapatero - zamierza być fabryką pomysłów, które będzie forsować w Brukseli.

Najbardziej przełomowa propozycja firmowana przez Hiszpanów dotyczy Strategii 2020, czyli planu rozwoju społecznego i gospodarczego na najbliższą dekadę. Ma on być jednym z głównych tematów lutowego szczytu UE powinien zastąpić strategię lizbońską sprzed dziesięciu lat, która poniosła fiasko. Brukseli nie udało się wymusić na rządach reform i inwestycji, które - jak z pompą ogłaszano w 2000 r. - miały w tym roku uczynić z UE najbardziej konkurencyjną gospodarkę świata.

Strategia 2020 ma dotyczyć m.in. zwiększania zatrudnienia, wprowadzania technologii ekologicznych, finansowania badań związanych z rozwojem gospodarczym i technicznym. Przed dekadą UE zakładała, że w 2010 r. na te cele kraje unijne będą przekazywać co najmniej 3 proc. PKB, ale wywiązały się z tego tylko Szwecja i Finlandia (przeciętna w UE to ok. 1,8 proc, w USA - 2,6, w Japonii - 3,3, proc.).

Hiszpania chce namówić rządy na system kar i zachęt, które pomogłyby wyegzekwować respektowanie celów rozwojowych do 2020 r., bo właśnie niewiążący charakter strategii lizbońskiej był jednym z głównych przyczyn jej porażki. Kraje mogły np. zaniżać wielkość swych inwestycji w naukę wbrew wcześniejszym zobowiązaniom i nie groziło im to niczym poza skazą na prestiżu. Brak sankcji, jak przekonuje część ekspertów, fatalnie zaważył na strategii, bo jej sygnatariusze wiedzieli, że mogą ją traktować z przymrużeniem oka.

Hiszpanie proponują, aby tym razem od wypełniania Strategii 2020 zależały m.in. dotacje z unijnego budżetu. - Mamy wspólny unijny rynek, część Unii ma już wspólną walutę. Przyszedł czas na budowę wspólnej polityki rozwojowej i gospodarczej - mówi Diego Lopez Garrido, hiszpański minister ds. europejskich.

Wprowadzenie kar dla maruderów byłoby ogromnym krokiem UE ku zacieśnieniu unii gospodarczej. Sęk w tym, że w ostatnich latach znacznie osłabły zapędy integracyjne, a kontrola realizacji strategii wychodziłaby poza obecne kompetencje Komisji Europejskiej.

- To nie czas na tak ambitne reformy. Mamy kryzys gospodarczy w wielu krajach, Polska jest chlubnym wyjątkiem - mówi Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich. - Co gorsza, dyskusja o planie reform gospodarczych rozpoczęła się w wyjątkowo trudnym momencie politycznym, kiedy następuje wymiana Komisji Europejskiej.

Zdaniem niektórych unijnych dyplomatów idea Zapatero ma jednak szanse, o ile tylko Strategia 2020 nie będzie nazbyt ambitna, czyli nie odstraszy biedniejszych perspektywą rychłych kar. - Niestety, im bardziej Strategia 2020 będzie wiążąca, tym bardziej będzie pusta - uważa Piotr Kaczyński z brukselskiego ośrodka CEPS.

Rządzona przez socjalistów Hiszpania zamierza też promować ochronę kobiet i walkę z dyskryminacją, co Zapatero uważa za główny wkład nowoczesnej lewicy na rzecz Europy. Madryt złożył już projekt dyrektywy o unijnej ochronie ofiar przemocy domowej. Kobiety, których partnerom np. hiszpański sąd zakazał zbliżania się do swych bitych uprzednio ofiar, byłyby w ten sam sposób chronione na terenie całej UE. Hiszpania domaga się też, by skuteczniej przeciwdziałać przemocy domowej w Unii.

Choć traktat lizboński odbiera krajom sprawującym rotacyjne przewodnictwo w UE większość uprawnień ws. koordynowania unijnej polityki zagranicznej, to - jak ostrzegają niektórzy unijni dyplomaci - brak hiszpańskiego uznania niepodległości Kosowa oraz koncyliacyjna polityka wobec komunistycznej Kuby mogą wywołać w Brukseli sporo zamieszania.

Jednak Zapatero przekonywał, że Kuba nie będzie priorytetem hiszpańskiej prezydencji i tym samym "nie stanie przedmiotem kontrowersji".

Hiszpanie zapewniają też, że ich opór wobec niepodległości Kosowa nie zatrzyma unijnej pomocy w jego odbudowie i nie zablokuje unijno-kosowskich rozmów dyplomatycznych, podczas których delegaci Kosowa będą mogli występować pod egidą delegacji ONZ.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':