http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Mordują chrześcijan w Egipcie

Marta Urzędowska
2010-01-08, ostatnia aktualizacja 2010-01-07 20:44

Na południu Egiptu w strzelaninie przed kościołem zginęło sześciu chrześcijan. Prawdopodobnie padli ofiarą zemsty za gwałt na muzułmańskiej dziewczynce.

Dziecko wygląda przez kościelne okno, Kair
Fot. TAREK MOSTAFA REUTERS
Dziecko wygląda przez kościelne okno, Kair
W nocy z środy na czwartek, tuż przed północą, pod kościół Dziewicy Maryi w mieście Nadż Hammadi, 60 km od Luksoru, podjechał samochód. Trzech mężczyzn cierpliwie czekało na koniec mszy odprawianej z okazji koptyjskiej Wigilii Bożego Narodzenia. Kiedy wierni zaczęli wychodzić z kościoła, na oślep ostrzelali ich z karabinów. Zginęło sześciu Koptów (egipskich chrześcijan) i muzułmański policjant. Dziewięć osób jest rannych, w tym dwie ciężko.

Policja i egipskie MSW nie mają wątpliwości - atak był dawno obiecywanym aktem zemsty na egipskich chrześcijanach.

W listopadzie ubiegłego roku 12-letnia muzułmanka została brutalnie zgwałcona przez Kopta, mieszkańca Nadż Hammadi. Tamtejsi muzułmanie wyszli wtedy na ulice, zapowiadając zemstę. Przez pięć dni bili się z Koptami, palili i niszczyli ich sklepy, zniszczyli nawet posterunek policji, gdzie trzymano gwałciciela.

Miejscowy biskup Korolus przyznaje, że od tego czasu do kościoła regularnie przychodziły pogróżki. - Pisali do mnie: Teraz wasza kolej! - opowiada. - Moim wiernym też grożono, na ulicach muzułmanie krzyczeli do nich: Nie pozwolimy wam spokojnie świętować!

Hierarcha ma żal do władz, że nie zapobiegły nieszczęściu. - Wszyscy wiedzieli, że coś może się stać w święta, kościoły w tym dniu powinny dostać lepszą ochronę - oburza się duchowny, który sam zrobił, co mógł - odprawił wigilijną mszę godzinę wcześniej niż zwykle, żeby zmylić mścicieli.

Teraz z kolei zemstę poprzysięgli krewni i przyjaciele zabitych przed kościołem. W czwartek kilka tysięcy Koptów zebrało się na pogrzebie ofiar. - Naszą duszę, naszą krew poświęcimy dla Krzyża! "Nie" dla represji! - krzyczeli, obrzucając kamieniami samochody i muzułmańskie sklepy. Policja musiała użyć gazu łzawiącego, żeby ich rozpędzić.

Według pierwszych anonimowych danych szefem bandy, która strzelała przed kościołem, jest Muhammad Ahmad Husajn, podobno poszukiwany przez policję, który już wcześniej parał się napadami na chrześcijan.

Także biskup przyznaje, że wśród napastników rozpoznał człowieka "z kryminalną przeszłością". - On już dawno powinien siedzieć, ale ma wysoko postawionych przyjaciół - oburza się. - To wszystko spisek, ci ludzie chcą wypędzić chrześcijan z Egiptu! - przekonuje.

Koptowie, 10-proc. mniejszość chrześcijańska w 83-milionowym Egipcie, ciągle czują się dyskryminowani i skarżą się, że padają ofiarą prześladowań. Chociaż wielu z nich tworzy egipską elitę intelektualną - są pisarzami, nauczycielami, dziennikarzami - ciągle trudno im zaistnieć w życiu publicznym, bo niemal wszystkie stanowiska w państwie zajmują muzułmanie. Do czysto religijnych starć między Koptami a muzułmanami dochodzi dzisiaj sporadycznie, najczęściej chodzi o prawo własności, czasem o kobiety.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':