Pod koniec października
SLD zebrało ponad 90 tys. podpisów pod projektem zorganizowania referendum w sprawie odwołania prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego. Miejski komisarz wyborczy ogłosił, że odbędzie się ono 17 stycznia.
Wyniki badania PBS DGA przeprowadzonego dla "Gazety" 4 i 5 stycznia na reprezentatywnej 500-osobowej próbie dorosłych mieszkańców Łodzi nie pozostawiają prezydentowi wielkich nadziei - zdecydowana większość (trochę ponad 63 proc.) chce jego odwołania.
Kluczowa będzie frekwencja. Wyniki referendum będą ważne, jeśli w głosowaniu weźmie udział ponad 115 tys. łodzian. Wynika to z ustawy o referendum lokalnym, która wymaga, żeby do urn poszło 60 proc. głosujących w 2006 r. w drugiej turze wyborów na prezydenta Łodzi. Spotkali się w niej wtedy Kropiwnicki i Krzysztof Kwiatkowski, ówczesny kandydat Platformy Obywatelskiej.
Z sondażu PBS DGA wynika jednak, że referendum powinno być ważne, bo aż 54,9 proc. łodzian deklaruje, że zamierza głosować.
Jerzy Kropiwnicki, chociaż popierany był przez
PiS, oficjalnie startował w ostatnich wyborach samorządowych - i wygrał je - jako przedstawiciel niewielkiego Łódzkiego Porozumienia Obywatelskiego, które zrzesza prawicowych samorządowców.