Donald Tusk ogłosił oficjalnie: nie wystartuję na prezydenta
>
- Donald zdał sobie sprawę, że to premier ma realną władzę - mówi nam osoba z otoczenia szefa rządu. - Prezydentura zamknie go na pięć lat w złotej klatce. Straci wpływ na Platformę.
Polityk ze szczytów PO: - Tusk obawia się, że ostatnie sondaże to początek załamania poparcia dla niego, rządu i Platformy. Kampania będzie ostra, bo Lech Kaczyński i PiS będą walczyć o życie. Donald nie ma pewności, czy po wyrzuceniu z rządu najbliższych współpracowników, PO pomoże mu te wybory wygrać. A poza tym wcale nie jest pewne, czy w drugiej turze spotkałby się z Kaczyńskim. A z innym przeciwnikiem, choćby Andrzejem Olechowskim, nie byłoby mu już tak łatwo wygrać.
Według CBOS od września Tusk stracił w sondażu oceniającym jego pracę jako premiera 10 pkt proc. (spadek do 37 proc.). W badaniu zaufania do polityków spadł o 7 pkt proc. (do 48 proc.). Zwolenników rządu jest mniej o 8 pkt proc. (spadek do 31 proc.), a Platforma straciła od września 5 pkt proc. (z 41 do 36 proc.).
Kto zastąpi Tuska? Ostateczna decyzja zapadnie 16 maja na konwencji krajowej PO. Jednak szef klubu
Grzegorz Schetyna zapowiedział, że pierwsze kandydatury poznamy już za kilka tygodni. Jego zdaniem najbardziej prawdopodobni kandydaci to marszałek Sejmu Bronisław Komorowski i szef
MSZ Radosław Sikorski, ale w kuluarach mówi się też o kilku innych nazwiskach.
Kto mógłby zastąpić Tuska? PO zleciła jesienią taki sondaż. Badano poparcie dla szefa MSZ Radosława Sikorskiego, marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Sprawdzano jak wypadliby na tle prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Andrzeja Olechowskiego, Jerzego Szmajdzińskiego (
SLD) i kandydata
PSL (bez nazwiska).
Sikorski mógłby liczyć na prawie tak dobry wynik jak Tusk. Wygrałby w drugiej turze, a w pierwszej miałby poparcie podobne do poparcia szefa PO (około 30 proc.). Potem jest Komorowski (był atrakcyjniejszy dla lewicowych wyborców iż Tusk, który wypadał lepiej od Komorowskiego w zestawieniu z Olechowskim) a na końcu Gronkiewicz-Waltz. Oboje w sondażu wygrywali w drugiej turze, ale niewielką przewagą.
Sam Tusk mówił ostatnio w wywiadzie dla "Przekroju": - Jest jeszcze kilku potencjalnych kandydatów Platformy z szansami. Politycy PO wymieniają też szefa Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka. Według sierpniowego sondażu CBOS Buzkowi ufa 64 proc. Polaków, Tuskowi i Komorowskiemu - 50 proc. Z kolei sondaż "Gazety" z czerwca ub. roku pokazuje, że wyborcy PO woleliby prezydenta Tuska (37 proc.) niż Buzka (28 proc.).
Rezerwowy Komorowski Według naszych rozmówców w PO realnym rezerwowym jest jednak Bronisław Komorowski. - Buzek nie ma zaplecza w Platformie, więc nie zagroziłby Tuskowi. Ale jest szefem europarlamentu i jego rezygnacja po kilku miesiącach mogłaby zostać źle odebrana w Europie - mówi nam polityk z władz PO. - Sikorski jest politycznym singlem i nie ma pewności, że byłby lojalny wobec Platformy. Gronkiewicz-Waltz liczy na drugą kadencję jako prezydent Warszawy. Już odmówiła startu w wyborach.
Ale, jak słychać, wątpliwości ma też Komorowski. W zaufanym gronie miał ostatnio powiedzieć, że obawia się, iż do wyborów stanie przeciwko niemu Włodzimierz Cimoszewicz. Były lewicowy premier stwierdził co prawda, że nie będzie walczył o prezydenturę, ale dodał, że do zmiany decyzji mogłoby skłonić go zagrożenie reelekcją Lecha Kaczyńskiego. A z Cimoszewiczem nie byłoby łatwo wygrać.
- Cimoszewicz będzie w dużym stopniu determinował decyzję Tuska - mówi jeden z naszych rozmówców z władz PO. - Na razie mamy miękką deklarację, że nie wystartuje, ale przy wariancie z Komorowskim takiej pewności nie ma.
Sam marszałek liczy się z możliwością startu w wyborach. Mówił o tym w grudniu w "Gazecie". - Nigdy nie mówiłem, że odżegnuję się od tego pomysłu. Jestem przekonany, że mam pomysł na Polskę, noszę w sercu od dłuższego czasu jakąś wizję Polski i polskiej polityki - powtórzył w środę w Radiu ZET.
Z kolei Radosław Sikorski pytany przez Monikę Olejnik w "Kropce nad i" w
TVN, czy będzie kandydatem PO, odpowiedział wymijająco: - Nowy prezydent na pewno będzie godnie reprezentował nasz kraj za granicą.
Gdzie jest miejsce Tuska PO w sprawie startu Tuska na prezydenta jest podzielona. Przeciw jest wiceszef klubu PO Janusz Palikot. Wiele razy powtarzał, że Tusk powinien pozostać premierem, a startować powinien Komorowski. - Jeśli Tusk zdecyduje się na start, Platformę czeka szereg perturbacji. Trzeba wyłonić nowego szefa partii, a nikt nie ma tak dużego autorytetu jak Tusk. Musiałby powstać dyrektoriat w postaci: Komorowski, Schetyna, Palikot, być może Gowin. Byłoby sporo napięć - mówi "Gazecie" Palikot.
Niechętni startowi Tuska są też jego współpracownicy z kancelarii premiera - szef doradców Michał Boni i szef kancelarii Tomasz Arabski. Obaj powtarzają, że Polskę można zmieniać, będąc premierem, a nie prezydentem.
Z kolei szef klubu PO Grzegorz Schetyna uważa, że prezydentura lidera Platformy to jeden z filarów "projektu PO", na którym partia buduje strategię od przegranych przez Tuska wyborów prezydenckich w 2005 r.
- Tusk jest naturalnym kandydatem PO na prezydenta. Gdy Lech Kaczyński stanie do wyborów, też będzie musiał wystartować. Takie jest oczekiwanie społeczne - mówi "Gazecie" Schetyna. Szef klubu PO jest zainteresowany startem Tuska, bo liczy na nowe rozdanie w rządzie lub PO.
Czekać i obserwować sondaże Jak słyszymy, najbardziej zaufani, gdańscy doradcy premiera - Jan Krzysztof Bielecki i Krzysztof Kilian - uważają, że trzeba czekać na rozwój wypadków i obserwować sondaże. A przed Tuskiem i PO planowane na koniec stycznia przesłuchania w hazardowej komisji śledczej. Wiele zależy od tego, jak premier i Platforma przez nie przejdą. Ważne jest też, jak Polska będzie wychodzić z kryzysu.
Dlatego Tusk próbuje oswajać opinię publiczną z tym, że może nie startować. - Udział w wyborach to odpowiedzialna decyzja nie osoby Donalda Tuska z jakimiś politycznymi marzeniami, tylko premiera polskiego rządu, który ma naprawdę jeszcze kawał roboty do wykonania - mówił premier dzień przed sylwestrem.