http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Przesłuchań dzień trzeci. Staszak, Święczkowski, Woźniak, Zalewski

Ewa Siedlecka
2010-01-07, ostatnia aktualizacja 2010-01-07 17:46

Czwartek był trzecim dniem przesłuchań kandydatów na prokuratora generalnego. I miał dwóch bohaterów: Bogdana Święczkowskiego, za PiS szefa ABW i Edwarda Zalewskiego, urzędującego Prokuratora Krajowego. Po południu Krajowa Rada Sądownictwa zdecydowała, że przedstawi prezydentowi do wyboru Zalewskiego i krakowskiego sędziego Andrzeja Seremeta.

Przesłuchanie przed Krajową Radą Sądownictwa zaczęło się dziś od Marka Staszaka, b. zastępcy Prokuratora Generalnego, kiedy ministrem był Zbigniew Ćwiąkalski. Staszak do 2003 roku był członkiem PSL. Ledwo-ledwo spełnił kryterium 10-ciu lat pracy w prokuraturze: w swojej karierze był m.in. adwokatem, radcą prawnym, pracownikiem urzędu gminy i dyrektorem Biura Prawnego Telewizji Polskiej (lata '97-2001)

Na przesłuchaniu głównie referował znowelizowaną ustawę o prokuraturze. Pytany o wizję dalszej reformy prokuratury odparł: - Nie mam wizji pozaustawowych. I przypomniał, że nowy Prokurator Generalny nie będzie miał prawa zgłaszania projektów ustaw ani wydawania rozporządzeń. Pytano go, jak dziś ocenia fakt, że podpisał wniosek o odebranie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze, by płocka prokuratura mogła mu postawić ujawnienia tajemnicy śledztwa (mafii paliwowej) Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdy postępowanie umorzono? I czy nie było to działanie na polityczne zamówienie? - Byłem przekonany o zasadności tego zarzutu i dziś, w oparciu o tamten materiał dowodowy też bym wniosek podpisał - odparł.

Po nim wystąpił Bogdan Święczkowski. Nie zostawił suchej nitki na nowelizacji ustawy o prokuraturze - Rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego to decyzja polityczna, która w efekcie osłabi prokuraturę - mówił. Ocenił, że Prokurator Generalny pozbawiony rangi ministra będzie "organem administracji publicznej". I będzie miał taką samą pozycję, jak szefowie ABW czy CBA. -Jeśli pojawią się problemy we współpracy prokuratury np. z policją, to nie załatwić ich na poziomie ministerstw. Będzie musiał zabiegać o wstawiennictwo u premiera - dowodził - A ustawa zakazuje mu informować premiera o szczegółach śledztwa.

Święczkowski przez pół godziny miażdżył nowelizację ustawy o prokuraturze. Pytany, jak w tej sytuacji wyobraża sobie bycie Prokuratorem Generalnym odparł, że właśnie świadomość wad ustawy pozwoli mu ocalić prokuraturę. Na pytanie o zarzuty, że wywierał naciski na prokuratorów podkreślił, że od dwóch lat specjalny zespół prokuratorów usiłuje to udowodnić - i nic. - Nie spotkałem się - oprócz medialnych doniesień, które są zakłamane lub zawierają wiele błędów - z poważnym zarzutem, że ja lub moi współpracownicy łamali niezależność prokuratorów - zapewnił. Oświadczył, że właśnie pozwał o ochronę dóbr osobistych b. ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumę. - Nie pozwolę dłużej się obrażać, nazywać politycznym pieczeniarzem itp. Będę pozywał do sądu - zapowiedział.

Znacznie mniej zajmująco wypadł wiceszef Naczelnej Prokuratury Wojskowej Zbigniew Woźniak. Podobnie, jak wszyscy kandydaci zwrócił uwagę na uzależnienie przyszłego Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości: - Prokurator generalny paradoksalnie będzie najbardziej zależny ze wszystkich prokuratorów. Od Ministra Sprawiedliwości, który będzie wydawał rozporządzenia dotyczące prokuratury. Od ministra finansów - bo nie ma własnego budżetu. Od premiera - bo może odrzucić jego roczne sprawozdanie i wnioskować o odwołanie. I od Sejmu, który może go odwołać.

Ostatnim przesłuchiwanym był urzędujący szef Prokuratury Krajowej i zastępca Prokuratora Generalnego Edward Zalewski: - Jestem dumny, że jestem prokuratorem. Na początku drogi zawodowej powiedziałem sobie: fachowość zawsze cię obroni. I to powtarzam podległym sobie prokuratorom. Kiedy w latach '93-'95 radni z Legnicy starali się u ministra sprawiedliwości o moje odwołanie z funkcji, bo nie byłem "ich", minister Cimoszewicz powiedział, że nie ma do tego merytorycznych podstaw - mówił. Przedstawił plan swoich zamierzeń jako Prokuratora Generalnego - nie odbiegający od planu innych kandydatów (za wyjątkiem Święczkowskiego i w pewnych fragmentach - Jerzego Engelkinga), ale za to przemyślany w szczegółach (to on z polecenia ministra sprawiedliwości pisze, wraz z powołanym przez siebie zespołem regulamin pracy nowej prokuratury). Bronił atakowanego przez niemal wszystkich pomysłu ocen okresowych dla prokuratorów, które maja być obiektywnym kryterium awansów: - Szukałem rozwiązań zagranicznych i znalazłem: francuski kwestionariusz oceny zawodowej prokuratorów. Dzięki jego zastosowaniu nie będzie trzeba angażować do ocen okresowych wielu prokuratorów - zapewniał.

W przeciwieństwie do swojego największego konkurenta: występującego dzień przed nim Kazimierza Olejnika (za-cy Prokuratora Generalnego za SLD), który zapowiedział, że do nowej Prokuratury Generalnej powoła wszystkich (a więc i tych mianowanych przez Zbigniewa Ziobrę, m.in. Święczkowskiego, Engelkinga czy Andrzeja Kryże) Zalewski nie dał prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu żadnego sygnału zwiększającego szanse na nominację.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':