Przesłuchanie przed Krajową Radą Sądownictwa zaczęło się dziś od
Marka Staszaka, b. zastępcy Prokuratora Generalnego, kiedy ministrem był
Zbigniew Ćwiąkalski. Staszak do 2003 roku był członkiem
PSL. Ledwo-ledwo spełnił kryterium 10-ciu lat pracy w prokuraturze: w swojej karierze był m.in. adwokatem, radcą prawnym, pracownikiem urzędu gminy i dyrektorem Biura Prawnego Telewizji Polskiej (lata '97-2001)
Na przesłuchaniu głównie referował znowelizowaną ustawę o prokuraturze. Pytany o wizję dalszej reformy prokuratury odparł: - Nie mam wizji pozaustawowych. I przypomniał, że nowy Prokurator Generalny nie będzie miał prawa zgłaszania projektów ustaw ani wydawania rozporządzeń. Pytano go, jak dziś ocenia fakt, że podpisał wniosek o odebranie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze, by płocka prokuratura mogła mu postawić ujawnienia tajemnicy śledztwa (mafii paliwowej) Jarosławowi Kaczyńskiemu, gdy postępowanie umorzono? I czy nie było to działanie na polityczne zamówienie? - Byłem przekonany o zasadności tego zarzutu i dziś, w oparciu o tamten materiał dowodowy też bym wniosek podpisał - odparł.
Po nim wystąpił
Bogdan Święczkowski. Nie zostawił suchej nitki na nowelizacji ustawy o prokuraturze - Rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego to decyzja polityczna, która w efekcie osłabi prokuraturę - mówił. Ocenił, że Prokurator Generalny pozbawiony rangi ministra będzie "organem administracji publicznej". I będzie miał taką samą pozycję, jak szefowie
ABW czy CBA. -Jeśli pojawią się problemy we współpracy prokuratury np. z policją, to nie załatwić ich na poziomie ministerstw. Będzie musiał zabiegać o wstawiennictwo u premiera - dowodził - A ustawa zakazuje mu informować premiera o szczegółach śledztwa.
Święczkowski przez pół godziny miażdżył nowelizację ustawy o prokuraturze. Pytany, jak w tej sytuacji wyobraża sobie bycie Prokuratorem Generalnym odparł, że właśnie świadomość wad ustawy pozwoli mu ocalić prokuraturę. Na pytanie o zarzuty, że wywierał naciski na prokuratorów podkreślił, że od dwóch lat specjalny zespół prokuratorów usiłuje to udowodnić - i nic. - Nie spotkałem się - oprócz medialnych doniesień, które są zakłamane lub zawierają wiele błędów - z poważnym zarzutem, że ja lub moi współpracownicy łamali niezależność prokuratorów - zapewnił. Oświadczył, że właśnie pozwał o ochronę dóbr osobistych b. ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumę. - Nie pozwolę dłużej się obrażać, nazywać politycznym pieczeniarzem itp. Będę pozywał do sądu - zapowiedział.
Znacznie mniej zajmująco wypadł wiceszef Naczelnej Prokuratury Wojskowej
Zbigniew Woźniak. Podobnie, jak wszyscy kandydaci zwrócił uwagę na uzależnienie przyszłego Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości: - Prokurator generalny paradoksalnie będzie najbardziej zależny ze wszystkich prokuratorów. Od Ministra Sprawiedliwości, który będzie wydawał rozporządzenia dotyczące prokuratury. Od ministra finansów - bo nie ma własnego budżetu. Od premiera - bo może odrzucić jego roczne sprawozdanie i wnioskować o odwołanie. I od Sejmu, który może go odwołać.
Ostatnim przesłuchiwanym był urzędujący szef Prokuratury Krajowej i zastępca Prokuratora Generalnego
Edward Zalewski: - Jestem dumny, że jestem prokuratorem. Na początku drogi zawodowej powiedziałem sobie: fachowość zawsze cię obroni. I to powtarzam podległym sobie prokuratorom. Kiedy w latach '93-'95 radni z Legnicy starali się u ministra sprawiedliwości o moje odwołanie z funkcji, bo nie byłem "ich", minister Cimoszewicz powiedział, że nie ma do tego merytorycznych podstaw - mówił. Przedstawił plan swoich zamierzeń jako Prokuratora Generalnego - nie odbiegający od planu innych kandydatów (za wyjątkiem Święczkowskiego i w pewnych fragmentach - Jerzego Engelkinga), ale za to przemyślany w szczegółach (to on z polecenia ministra sprawiedliwości pisze, wraz z powołanym przez siebie zespołem regulamin pracy nowej prokuratury). Bronił atakowanego przez niemal wszystkich pomysłu ocen okresowych dla prokuratorów, które maja być obiektywnym kryterium awansów: - Szukałem rozwiązań zagranicznych i znalazłem: francuski kwestionariusz oceny zawodowej prokuratorów. Dzięki jego zastosowaniu nie będzie trzeba angażować do ocen okresowych wielu prokuratorów - zapewniał.
W przeciwieństwie do swojego największego konkurenta: występującego dzień przed nim Kazimierza Olejnika (za-cy Prokuratora Generalnego za
SLD), który zapowiedział, że do nowej Prokuratury Generalnej powoła wszystkich (a więc i tych mianowanych przez Zbigniewa Ziobrę, m.in. Święczkowskiego, Engelkinga czy Andrzeja Kryże) Zalewski nie dał prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu żadnego sygnału zwiększającego szanse na nominację.