http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komisja ds. nacisków: 90 dni spokoju?

Bogdan Wróblewski
2010-01-07, ostatnia aktualizacja 2010-01-07 17:45

Andrzej Czuma
Andrzej Czuma
Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta

Andrzej Czuma zostaje na stanowisku szefa komisji ds. nacisków. PiS wstrzymał się w głosowaniu nad jego odwołaniem. - Trzeba kończyć, ta komisja trwa dłużej niż rządy PiS - wyjaśnia poseł tej partii Arkadiusz Mularczyk.

W środę wydawało się, że nic nie zatrzyma awantury w komisji. Poseł PSL Leszek Deptuła, zdenerwowany bezczynnością komisji zażądał spotkania w jej sprawie z marszałkiem Sejmu Bronisławem Komorowskim. Ich rozmowa oraz zakulisowe rozmowy z przewodniczącym Czumą (PO), mające skłonić go ponoć do rezygnacji z prac w komisji spełzły na niczym. Czuma nie zrezygnował.



To oznaczało, że w czwartek komisja zacznie pracę od - jak to nazywają posłowie - "zajmowania się sama sobą" - czyli kolejnym wnioskiem o odwołanie Czumy z komisji. Do tej pory takie wnioski popierali posłowie SLD i PiS. Niespodziewanie jednak na sejmowa komisję śledczą spłynął wczoraj błogi spokój. Podziałał apel Deptuły (PSL) o "90 dni spokoju". Deptuła rzucił też propozycję, by komisja zakończyła prace w tym czasie. - Lepiej skończyć w 90 dni, niż ciągnąć komisję przez kolejne dwa lata - mówił nam w kuluarach Mularczyk (PiS). Na sali przypomniał jeszcze, że komisja pracuje już dłużej niż trwały rządy jego partii. Posłowie PiS oceniają, że z prac komisji wynika, że żadnych nacisków na prokuraturę i służby specjalne za czasów PiS nie było. Tymczasem Robert Węgrzyn (PO) już na połowę lutego zapowiedział konferencję prasową, na której Platforma samodzielnie ma przedstawić efekt prac komisji naciskowej.

W tej sytuacji "czarną owcą" okazał się wczoraj Krzysztof Matyjaszczyk (SLD). Nie wycofał się z wniosku o odwołanie Czumy. Czuje się obrażony przez niego pomówieniem o chorobę psychiczną (Czuma sugerował, iż wnioski posła SLD o jego odwołanie wskazują na jego "stan depresyjno-maniakalny"). Był jednak jedynym, który głosował za swoim wnioskiem, PiS się wstrzymał. Na pocieszenie Matyjaszczyk usłyszał od Czumy: - Uzyska pan satysfakcję, nie jestem człowiekiem zawistnym.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':