To z pewnością jedna z najciekawszych historii szpiegowskich III RP. Dlaczego jednak nie należy zatrzymania rosyjskiego szpiega łączyć ze zwolnieniem gen. Walentina Korabielnikowa, szefa GRU w Moskwie - pisze na swoim blogu Bartosz Węglarczyk
O zatrzymaniu szpiega Agencja poinformowała ponad dwa miesiące temu na swojej stronie internetowej, ale w bardzo enigmatyczny sposób. Wiadomość nie ukazała się w dziale "aktualności", lecz w zakładce o historii
ABW. W rozdziale o latach 2002-09 napisano, że w lutym 2009 r. "doszło do zatrzymania obywatela Federacji Rosyjskiej pod zarzutem prowadzenia działalności wywiadowczej na rzecz Głównego Zarządu Wywiadowczego (GRU) Sztabu Generalnego FR". W komunikacie możemy jeszcze przeczytać, że prezydent
Lech Kaczyński odznaczył funkcjonariuszy, którzy pracowali nad tą sprawą. Jeden otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, a czterech pozostałych Krzyże Kawalerskie.
ABW nie chciała wtedy podać żadnych szczegółów, zasłaniając się ściśle tajnym charakterem sprawy. Kilka szczegółów ujawnił wczorajszy "Dziennik", według którego zatrzymany Rosjanin był tzw. nielegałem, czyli głęboko zakonspirowanym szpiegiem działającym w Polsce od kilkunastu lat pod fałszywą tożsamością przedsiębiorcy zajmującego się importem towarów z Rosji. O jego istnieniu nie wiedziała nawet ambasada rosyjska w Warszawie. Handlował m.in. celownikami optycznymi dla myśliwych, przez co miał kontakt ze środowiskiem łowieckim, do którego należy wielu polityków i biznesmenów w Polsce. Jakie zadania wykonywał, nie wiadomo. Nie wiadomo też, co sprawiło, że ABW postanowiła go zatrzymać, zamiast monitorować jego działalność. ABW miała go zatrzymać razem ze sprzętem do łączności z moskiewską centralą GRU. Przy zatrzymaniu stawiał opór.
Rosjanin od lutego siedzi w polskim areszcie. Robert Majewski, wiceszef warszawskiej prokuratury apelacyjnej, potwierdza, że wkrótce prokuratura skończy pisać akt oskarżenia w tej sprawie. Proces będzie najprawdopodobniej tajny. ABW nadal nie chce się oficjalnie wypowiadać na temat szpiega. Wczoraj Agencja potwierdziła tylko fakt jego zatrzymania i odmówiła komentarzy.