http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Paląca ciekawość

Karolina Domagalska
2010-01-08, ostatnia aktualizacja 2010-01-18 13:47

Dzieci z probówki pytają: Czy moja mama miała romans? Czy ja naprawdę mam około setki braci i sióstr?

Zarodki, po umieszczeniu w gobletkach, przechowywane są w ciekłym azocie
Fot. Michał Mutor
Zarodki, po umieszczeniu w gobletkach, przechowywane są w ciekłym azocie

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



RACHEL

- Pani również powinna się przebadać, niewydolność nerek to choroba genetyczna - usłyszała Rachel podczas wizyty u taty w szpitalu. Kilka dni temu jej ojciec wylądował na ostrym dyżurze. I teraz ona miała się przebadać, czy pewnego dnia również nie dowie się, że jedyna jej nadzieja to trzy dializy tygodniowo i cierpliwe czekanie w kolejce na transplantację.

Jednak nikt w rodzinie oprócz niej nie wydawał się zaniepokojony, a mama nawet nie była ciekawa wyników testów. Wtedy po raz pierwszy Rachel spytała, czy jest coś, co matka chciałaby jej powiedzieć. - Nie bądź głupia - usłyszała spod telewizora.

Test nie wykluczał choroby. Musiała go powtórzyć za pięć, a potem za dziesięć lat. Dopiero po trzydziestce może czuć się bezpieczna.

Gdy przyszła pora na drugie badanie, tata był już po dwóch operacjach, wciąż na dializach. Wynik był znów pozytywny, ale wciąż nieostateczny. A przecież jeśli Rachel ma po ojcu zapisaną w genach niewydolność nerek, może ją przekazać dziecku, o którym zaczynali właśnie z Willem rozmawiać.

W piątym miesiącu ciąży musiała zrobić rutynowe badanie krwi. Przy tej okazji dowiedziała się, że jej grupa to AB. Nigdy wcześniej nie zwróciła na to uwagi. Zaraz, zaraz, przecież grupa krwi mamy to A. A taty? - Will, spotkajmy się w domu rodziców - zadzwoniła do swojego chłopaka. Rodzice byli na wakacjach w Grecji, a Rachel miała klucz. Od razu ruszyła do szafki z dokumentami. Ojciec miał w domu tyle badań, gdzieś musiała być grupa krwi. Jedna cyfra. Zero. Twarz Rachel oblały piekące rumieńce, w uszach huczała krew (tak dziś o tym opowiada).

Ze studiów pielęgniarskich pamiętała, że człowiek, który ma grupę krwi 0, nie może mieć dziecka z grupą AB.

Ulga

Czy moja mama miała romans? Czy te wszystkie kryzysy między mamą a ojcem były związane z moją obecnością? Do powrotu rodziców obsesyjnie myślała o wszystkich ich kłótniach.

Kiedy wrócili, wydrukowała z internetu informacje na temat grup krwi i umówiła się z mamą w kawiarni. Rozłożyła papiery na stole: - To są dowody na to, że tata nie może być moim biologicznym ojcem.

Nie było krzyku, nie było płaczu.

Córeczko, przykro mi. Najgorzej było, gdy przechodziłaś badanie nerek. Chciałam ci powiedzieć, ale tata mi zabronił. Twoim biologicznym ojcem jest dawca, który oddał nasienie w klinice w Londynie. Wiek 25-30 lat, najprawdopodobniej student medycyny. Kropka. Nic więcej nie wiem. I pod żadnym pozorem nie mów tacie, że wiesz.

Muszę już iść.

Ja też.

Czyli nie wiem, kim jestem. Oprócz tego, że nie jestem owocem romansu. I że nie grozi mi niewydolność nerek. Ale nie wiem, kto jest moim ojcem.

- Wiesz, jakie to uczucie, gdy jako jedyna w rodzinie masz żółtozielone oczy i kręcone włosy? - pyta Rachel, gdy spotykamy się w jej rodzinnym Leicester. - Zawsze czułam się inna. Moi rodzice mają wykształcenie podstawowe, dziwiło ich to, że lubię się uczyć i chcę studiować. Ojcowie zazwyczaj przesadzają w kontrolowaniu chłopaków swoich córek. "Spróbuj jej coś zrobić, a będziesz miał ze mną do czynienia". Kojarzysz te gadki? A mój tata nigdy się nie zainteresował, z kim się spotykam. Nawet gdy jako 15-latka przez dwa lata byłam z facetem starszym o 13 lat. Zdradzał mnie, a ja chodziłam po ścianach. Mama go nie znosiła, próbowała reagować. Tata kompletnie to ignorował. Potem wyszłam za Albańczyka, to małżeństwo rozpadło się po dwóch latach. I nigdy nie miałam w tacie oparcia. Wiesz, ile razy tata mnie pocałował? Dwa. Pierwszy raz, gdy wróciłam ze szkolnego obozu, drugi, gdy rodzice obchodzili 20. rocznicę ślubu. Jezu, jakie to było krępujące - Rachel zakrywa policzki rękami.

Często mówiłam mamie: nie jestem podobna do taty. Podobno w tych momentach drżała, że się zorientuję. Ale ja nigdy o tym nie pomyślałam. Więc wtedy w kawiarni poczułam ogromną ulgę.

Brakujące elementy

Do 1991 roku kliniki nie miały wobec pacjentów żadnych obowiązków. Dawstwo było anonimowe, a prawo regulujące technologie wspomaganego rozrodu nie istniało. W 1991 roku uchwalono Human Fertilisation and Embryology Act, zgodnie z którym kliniki muszą archiwizować dane zawierające kartę zdrowia oraz opis wyglądu fizycznego dawców.

Źródło: Duży Format
  • 30 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    113 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':