Wszyscy kandydaci - poza Jerzym Engelkingiem - podkreślali, że najważniejsza jest niezależność prokuratury, którą wzmocni oddzielenie funkcji prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości. Jerzy Engelking - przeciwnie, uważa, że osłabi to rangę prokuratora generalnego i całej prokuratury. -Niezależności prokuratora nie da się zapisać w ustawie, bo to charakter człowieka o tym decyduje - powiedział Engelking w trakcie wysłuchania przed KRS. Według niego, większość polskich prokuratorów ma "niepołamane kręgosłupy". Jednak podkreślił, że mimo swoich obiekcji co do rozwiązania uchwalonego w październiku, pozostaje mu się zgodzić z decyzją ustawodawcy.
Wyłoniony spośród 16 kandydatów prokurator generalny będzie pierwszym prokuratorem niełączącym tej funkcji z urzędem ministra sprawiedliwości od 1990 r., kiedy zniesiono Prokuraturę Generalną. Funkcje ministra i prokuratora połączono w wyniku porozumień Okrągłego Stołu. Pierwszym ministrem, a zarazem prokuratorem generalnym, był Aleksander Bentkowski (w rządzie Tadeusza Mazowieckiego). Strona solidarnościowa upatrywała w tym zabiegu szansy na parlamentarną kontrolę działań prokuratury (przez kontrolę ministra sprawiedliwości), która pozostawała wtedy odrębną i niezweryfikowaną strukturą. Pomysłodawca tego rozwiązania prof. Andrzej Zoll oświadczył niedawno, że z dzisiejszej perspektywy ówczesny pomysł połączenia funkcji uznaje za błędny.