http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Senatorowie zaczekają z immunitetem Piesiewicza

wrób
2010-01-05, ostatnia aktualizacja 2010-01-05 18:04

Członkowie senackiej komisji regulaminowej nie podjęli decyzji czy zgoda senatora Krzysztofa Piesiewicza na uchylenie immunitetu jest ważna. - Senator Piesiewicz powinien najpierw uściślić swoje oświadczenie w tej sprawie - uznali.

Senator Krzysztof Piesiewicz
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Senator Krzysztof Piesiewicz
Obradowali krótko, ale przy otwartej kurtynie. - Nie chcemy, żeby powstało wrażenie, że coś się ukrywa - mówił przewodniczący komisji Zbigniew Szaleniec (PO).

O uchylenie immmuntetu Piesiewicza 27 listopada wystąpił prokurator generalny. Chce mu postawić sześć zarzutów z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii: posiadania, nakłaniania do zażywania i udzielania kokainy innym osobom.

Ale te "inne osoby" są szczególne. To ludzie, którzy szantażowali senatora upublicznieniem potajemnie nagranych filmów. Jeden z filmów - według prokuratury - potwierdza, że senator zażywał i częstował narkotykiem. Piesiewicz zaprzecza.

Gdy w połowie grudnia "Super Express" ujawnił film, a marszałek Senatu poinformował o wniosku o uchylenie immunitetu, senator natychmiast wyraził na to zgodę.

Wczoraj o decyzji komisji zdecydował list, który Piesiewicz wysłał do jej przewodniczącego. Na prośbę Piesiewicza jego treści nie upubliczniono. Ale senatorowie relacjonowali co pismo zawiera. Piesiewicz napisał, że ze względu na stan zdrowia nie mógł przyjść; zrzekł się immunitetu pod wpływem impulsu, bez lektury uzasadnienia wniosku prokuratora generalnego; obciążają go szantażyści i to im prokuratura daje wiarę.

- Pan senator napisał oświadczenie nie znając uzasadnienia wniosku prokuratora, a z wieloma elementami tego wniosku w ogóle się nie zgadza - mówił senator Szaleniec (PO).

Po liście Piesiewicza senatorowie - zastanawiali się, czy prokuratura się nie pospieszyła i czy najpierw nie powinna skończyć śledztwa przeciw szantażystom. - Prokurator pierwszeństwo daje się świadkom, którzy są przestępcami, którzy element narkotyczny włączyli do swojej gry - mówił senator Piotr Zientarski (PO).

W tej sytuacji senatorowie postanowili, że skorzystają z procedury na jaką zezwala ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Chcą, by marszałek Senatu zwrócił się do Piesiewicza o uściślenie zgody na uchylenie immunitetu. Nie wyznaczyli terminu, w jakim ma to nastąpić, ale - jak mówili - nie powinno to zająć więcej niż tydzień.

Co będzie dalej? Szef komisji, senator Szaleniec (PO) tłumaczył, że senator Piesiewicz wycofać swojej zgody na uchylenie immunitetu nie może. Jeśli senator nie odpowie na wezwanie marszałka, Senat będzie rozpatrywał wniosek prokuratora. Co będzie jeśli zgodę uściśli? Komisja jeszcze raz zbada jej formalną stronę. - Dziś uważam, że nie ma podstaw do uchylenia immunitetu senatora Piesiewicza. Taką opinię podziela zresztą wielu senatorów i innych ludzi, w tym prawników - mówił, pytany - czym to się skończy - senator Zientarski.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':