Paląca ciekawość UK Donor Link robi testy DNA i na ich podstawie łączy spokrewnione ze sobą rodzeństwo oraz dzieci i rodziców. Szacuje się, że od lat 50. do 90. urodziło się około 20-30 tysięcy dzieci przy wykorzystaniu komórek 4 do 5 tysięcy dawców.
- Naszym zadaniem jest tworzenie bazy wszystkich tych, którzy urodzili się przed 1991 rokiem i chcą odszukać swojego rodzica albo rodzeństwo - mówi Chris, z którą spotykam się w siedzibie UK Donor Link w Leeds. Całe biuro to cztery osoby, nikt nie pracuje na pełny etat. Chris, jedna z dwóch koordynatorek projektu, w biurze jest trzy dni w tygodniu. - Powstaliśmy w 2003 roku z inicjatywy rządu, który został zmuszony do reakcji na żądania dzieci dawców. One zaczęły upominać się o swoje prawa. To sytuacja analogiczna do dzieci adoptowanych, którym kiedyś nie mówiło się, kim są ich biologiczni rodzice.
O dorosłych dzieciach z probówki, które chcą znać swoich ojców pisze Karolina Domagalska.
My, pierwsza armia O Polsce pod ochroną piszą Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski.
Koniec lat 90. W prowincjonalnej hucie szkła Królikowski tropi złodziei kryształów. "Długopis" zna wszystkie ich szlaki, bo w latach 70. sam pracował w hucie - należał do ekipy remontowej, a remont trwał prawie sześć lat. Teraz, gdy wrócił na stare śmieci w szarogranatowym mundurze ochroniarza, stosuje wobec dawnych znajomych morderczą taktykę: nie rozmawia z nikim, nie pije z nikim, nie uśmiecha się do nikogo, jak już złapie złodzieja, nie daruje. "Długopis" przychodzi na zmianę jako pierwszy, obserwuje kolegów ochroniarzy, czy czasem nie wchodzą w konszachty z robotnikami. Wychodzi ostatni. Przez pierwszy rok pracy łapie kilkudziesięciu pracowników, w kolejnym przyczynia się do zamknięcia złodziejskiego szlaku przez działki i zwolnienia dziesięciu kierowców. Przy okazji likwiduje funkcjonującą w szatni melinę. Kupuje sobie - za swoje - kamizelkę kuloodporną, paralizator i dwa miotacze gazu, które nosi w przytwierdzonych do pasa kaburkach.
Moje pola śmierci Z Youk Changiem, szefem centrum dokumentującego zbrodnie Czerwonych Khmerów w Kambodży, rozmawia Andrzej Muszyński.
Nacjonaliści mordujący własny naród?!- Ich wódz Pol Pot uczył się na paryskiej Sorbonie, tam wstąpił do Francuskiej Partii Komunistycznej. Czerwoni Khmerzy byli zafascynowani rewolucją kulturalną w Chinach, ideą czengfeng, w myśl której w pierwszej kolejności należy zwalczać wrogów rewolucji w swoich szeregach. Khmerzy wybrali drogę rewolucji przez terror. Przeszłość miała nie istnieć, zabronili wszystkiego, co mogło się z nią kojarzyć - butów, telefonów, banków, pieniędzy, poczty, elektryczności, religii. Kambodża została odcięta od świata. Utrzymywała formalne stosunki dyplomatyczne jedynie z kilkoma państwami m.in. Chinami i Koreą Płn. Czerwoni Khmerzy eliminowali wszystkich obcych jako wrogów rewolucji i szpiegów. To był szalony eksperyment społeczny.
Gotujemy z Marysią Mariusz Szczygieł pisze:
Zaskoczyło mnie, że pierwsze instruktaże - jak uprawiać konopie w domu (mówimy o Czechach), pod sztucznym oświetleniem - ukazały się na początku lat 90. w poważnym tygodniku "Reflex" (na poziomie naszej "Polityki") jako poradnik dla chorych na parkinsona. Bo właśnie z tą chorobą roślina umie walczyć.
Zaskoczyło mnie, że tygodnik ten od 2004 roku ogłasza coroczny konkurs na najlepsze zdjęcie uprawianej przez czytelników marihuany - "Reflex Cannabis Cup". Fotografie startują w kategoriach: "Indoor", "Outdoor", "Piękno", "Ikebana".
Fajny film wczoraj widziałem Z aktorem Andrzejem Zaorskim rozmawia Jacek Szczerba.
Skąd w latach 70. wziął się pomysł na opowiadanie filmów, w duecie z Marianem Kociniakiem, pod szyldem "Para-męt Pikczers prezentują Kulisy Srebrnego Ekranu".
- Kolega z podstawówki opowiedział mi kiedyś film "Tamango", przygodową B-produkcję z lat 50., której nie widziałem. Tak mnie zafascynował sposób, w jaki to zrobił - co chwila wtrącał np. "a jeszcze przedtem..." - że postanowiłem go naśladować. W Szkole Teatralnej opowiadanie "Tamango" to był mój popisowy numer. Dzięki niemu błyszczałem też w towarzystwie. Gdy z Marcinem Wolskim szukaliśmy nowych pomysłów do
radia, przypomniałem sobie "Tamango". Pierwszym filmem, który opowiedziałem w audycji "60 minut na godzinę", był "Ojciec chrzestny". Mańka Kociniaka wziąłem na tego, który słuchał i mówił: "aha", "co ty powiesz!" i "ja cię kręcę". Potem jego rola zaczęła się rozrastać.
Produkujemy dobrą pożywkę Z Jean-Pierre'em Dardenne'em, wybitnym reżyserem belgijskim, producentem dokumentu "KOR", rozmawia
Tadeusz Sobolewski.
Zaczynaliście jako dokumentaliści, podobnie jak Kieślowski. Teraz jesteście producentami dokumentów realizowanych przez młodych. Co daje twórcom fabuł kontakt z dokumentem?
- Mamy własne studio, wspierane przez Wspólnotę Francuską. I mamy misję wspierania młodych reżyserów. To ciekawe patrzeć, jak pracują inni, asystować przy montażu, dyskutować o ich projektach, no i oglądać obrazy, te twarze świata, które do nas przychodzą. Dla nas, reżyserów, to jest dobra pożywka.
W dokumentach chcemy pokazać widzom, że historia, którą się opowiada, zaczęła się na długo przedtem, zanim ekipa przyjechała z kamerą, i będzie miała ciąg dalszy po jej odjeździe. Staramy się do naszych filmów fabularnych przenieść to samo, zawrzeć z widzem podobny układ, sprawić, żeby uwierzył, że historia, którą ogląda, dzieje się poza filmem, przekracza jego granice. I żeby postać, która prowadzi historię, była, jak w dokumencie, pełnokrwista, wielowymiarowa, żeby miała swoją "grubość", nie była przezroczysta, papierowa, jak to jest często w kinie dzisiejszym.
Czysty KOR O swoich doświadczeniach odpowiada reżyserka Joanna Grudzińska .
Wiedziałam, że sprawdzą się w filmie: Joanna Szczęsna, Jan Lityński, Henryk Wujec. Moi rodzice to ich przyjaciele, czasy moich narodzin - to ich młodość. Chcieli mi przed kamerą coś przekazać i zrobili to bardzo pięknie moim zdaniem.
I jeszcze: recenzje płyt, filmów i gier; felietony Wojciecha Orlińskiego i Krzysztofa Vargi; Włodzimierz Kalicki opisuje spotkanie Hitlera z ministrem Józefem Beckiem, czyli koniec polsko-niemieckiej sielanki; piosenki na... przekór wybrane przez Wojciecha Manna.