http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ze szczepionką lepiej przestrzelić

Rozmawiał Sławomir Zagórski
2010-01-05, ostatnia aktualizacja 2010-01-05 01:09

Coraz więcej krajów chce sprzedać szczepionki na grypę A/H1N1, których kupiły za dużo. - Dobrze, że Włosi czy Francuzi przynajmniej mieli wybór, czy się szczepić, czy nie. U nas nie miał go nikt - mówi w rozmowie z "Gazetą" dr med. Jacek Mrukowicz

Szczepionka przeciwko A/H1N1
Fot. BOB EDME AP
Szczepionka przeciwko A/H1N1
SERWISY
Sławomir Zagórski: Rządy Włoch, Francji, Niemiec kupiły o wiele za dużo szczepionek przeciw świńskiej grypie. I nie wiedzą, co robić z zapasami. Czy zatem minister zdrowia Ewa Kopacz uratowała Polskę przed stratami, nie kupując tej szczepionki?

Dr med. Jacek Mrukowicz*: Czym innym jest decyzja o wstrzymaniu zakupu w ogóle, a czym innym planowanie potrzebnej liczby dawek. W przypadku pandemii grypy wolę dmuchać na zimne, niż udawać, że nie ma problemu. Warto też powiedzieć, skąd te nadwyżki szczepionek w innych krajach.

Skąd?

- Przede wszystkim stąd, że EMEA [Europejska Agencja Oceny Leków dopuszczająca leki i szczepionki na rynek] zrazu zalecała szczepienie dwukrotne. Późniejsze badania wykazały jednak, że po dziewiątym roku życia wystarcza jedna dawka.

Ale to nie wyjaśnia całej nadwyżki.

- Zgoda. Rządy nie tylko kupują szczepionki, ale także przekonują ludzi do szczepień. Tylko rządy są w stanie prowadzić taką kampanię. I są takie, które zrobiły to dobrze, np. USA czy Szwecja.

Być może niektóre rządy błędnie oszacowały też liczbę osób mogących się zaszczepić. Przede wszystkim należało zadbać o tzw. grupy ryzyka, czyli personel służby zdrowia, kobiety w ciąży, przewlekle chorych i osoby z obniżoną odpornością, bardzo małe dzieci. A to zaledwie kilka, kilkanaście procent społeczeństwa. Jednak szacunki objęły prawdopodobnie także część zdrowych obywateli spoza grup ryzyka.

Oni zaś się nie zaszczepili.

- No cóż, nikt nikogo nie zmuszał. Dobrze, że Włosi czy Francuzi przynajmniej mieli wybór, bo u nas nie miał go nikt.

Powtarzam: w obliczu pandemii grypy wolę, by mój rząd zachował się tak jak rząd USA czy rządy europejskie, które działały nawet nieco na wyrost, niż to, co zdarzyło się w Warszawie.

Choć na szczęście pandemia ma umiarkowane nasilenie, to nie należy tej grypy bagatelizować. W końcu w ciągu dwóch miesięcy w Polsce zmarło z jej powodu 135 osób, a znacznie więcej trafiło do szpitali i na oddziały intensywnej terapii. Na Pomorzu zabrakło respiratorów i alarmowano o ich nagły zakup. Takich decyzji nie można podejmować, kiedy nagle coś się wali. Bezpieczniej i racjonalniej jest planować. I pieniądze wydać zawczasu, zakładając nieco gorszy scenariusz. Przecież to jeszcze nie koniec sezonu zachorowań na grypę.

Czy decyzja Francji i Niemiec nie odbije się czkawką, bo wobec nowego zagrożenia rządy będą bardziej wstrzemięźliwe?

- Nie można tego wykluczyć. Decyzje podejmują tylko ludzie i są one do pewnego stopnia polityczne. Ale twierdzę po raz trzeci: lepiej nieco przestrzelić, niż siedzieć w kącie. Decyzja o zakupie szczepionek w przypadku pandemii zgodnie z wytycznymi WHO i EMEA była ze wszech miar słuszna. Szkoda, że Polska się do niej nie zastosowała.

*Dr med. Jacek Mrukowicz - dyrektor Polskiego Instytutu Evidence Based Medicine w Krakowie, redaktor naczelny "Medycyny Praktycznej-Pediatrii" i suplementów "Szczepienia" w ramach "Medycyny Praktycznej"

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 42 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy