Piesiewicz przysłał do członków komisji list, tłumacząc, że nie może przyjść z powodu stanu zdrowia. Zrzekł się on immunitetu, gdy prokuratura zarzuciła mu posiadanie kokainy i nakłanianie do jej użycia innych.
Wiadomo, że od przeszło roku senator był szantażowany przez przestępców - grozili publikacją kompromitujących go zdjęć i filmu (ujawnił je jeden z tabloidów). Jej członków aresztowano. To oni oskarżają senatora o posiadanie narkotyków.
Komisja regulaminowa w połowie grudnia stwierdziła, że zrzeczenie Piesiewicza mogło mieć "wadę prawną", jak tłumaczył senator Piotr Andrzejewski, mogło być ono również wymuszone szantażem.
Szef komisji Zbigniew Szaleniec nie wykluczył, że senatorowie pomimo wyjaśnień w liście, postanowią wezwać ponownie Piesiewicza.
Źródło: Gazeta Wyborcza