Dowiedzieliśmy się, że 29 grudnia Sąd Okręgowy w Warszawie na niejawnym posiedzeniu zakazał usuwania firmy z placu budowy do 31 stycznia. To termin stworzenia pełnej inwentaryzacji odcinka. Alpine Bau ma też dwa tygodnie na złożenie ewentualnego pozwu o odszkodowanie. - Na pewno go złożymy. Pracują nad nim nasi prawnicy - zdradza przedstawiciel firmy. Jeżeli tak się stanie, budowa 18-km odcinka może utknąć w miejscu na wiele lat. Austriacy mogą zażądać bowiem tzw. sądowego zabezpieczenia przedmiotu sporu, którym jest... niedokończony fragment autostrady, więc kolejny wykonawca nie mógłby tam nic robić. - Nie możemy ryzykować, że ktoś popsuje naszą pracę - przekonuje przedstawiciel Alpine.
Kontrakt zerwano 15 grudnia. Uznano, że Austriacy pracowali zbyt wolno. Prace powinny być zaawansowane w 85 proc., są dopiero w blisko 50 proc. Alpine odpiera zarzuty. Twierdzi m.in., że wypowiedzenie kontraktu ma na celu zatuszowanie wskazanych przez konsorcjum błędów popełnionych przez GDDKiA na etapie projektowania autostrady.
Źródło: Gazeta Wyborcza