http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czego chce Erika Steinbach

bart
2010-01-05, ostatnia aktualizacja 2010-01-04 19:15

Szefowa Związku Wypędzonych chce zrezygnować z zasiadania w radzie berlińskiego muzeum wypędzonych. Ale najpierw Angela Merkel musi spełnić jej warunki.

Erika Steinbach
Fot. Franka Bruns AP
Erika Steinbach
O zamiarach Steinbach poinformował "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Sprawa jest doś zagadkowa, bo jeszcze kilka tygodni temu Steinbach dawała rządowi czas do nowego roku, by dopuścił ją do rady "widocznego znaku" czyli rządowego muzeum wypędzeń, które ma powstać w Berlinie). Nie godzi się na to współrządząca od jesieni liberalna FDP. Jej szef i minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle mówi, że wejście Steinbach do rady popsuje stosunki z Warszawą. Teraz, gdy termin minął, szefowa Związku Wypędzonych występuje z kolejną ofertą.

Cena, jakiej Steinbach żąda za swą rezygnację jest dość wysoka. Jak pisze "FAZ", powołując się na decyzję prezydium Związku Wypędzonych, ten wycofa kandydaturę Steinbach, jeśli rząd zwiększy jego wpływy w muzeum.

Do tej pory w 13-osobowej radzie Związek miał trzy miejsca, a chce mieć więcej. Chce też, by rząd nie mógł tak jak dotąd wetować kandydatur (jak to stało się ze Steinbach) oraz by usamodzielnił muzeum. Zgodnie z przyjętą pod koniec 2008 r. ustawą podlega ono bowiem renomowanemu Niemieckiemu Muzeum Historycznemu.

Kolejne postulaty to przyłączenie do "znaku" archiwum funduszu wypłacającego zapomogi wypędzonym i przesiedleńcom oraz wydzielenie muzeum więcej przestrzeni. Dziś poznamy być może więcej szczegółów, bo Steinbach ma wygłosić oświadczenie.

Bardzo wątpliwe, że kanclerz Merkel pójdzie na taki układ, gdyż wymagałoby to zmian w ustawie o "widocznym znaku". To z kolei oznacza nowe debaty oraz głosowanie w Bundestagu, którego wynik nie jest pewny bo za Steinbach stoi jedynie klub (i to nie cały) CDU/ CSU. Wątpliwe też, by kanclerz, która zmaga się z kryzysem gospodarczego chciała tracić czas i środki na zaspokojenie ambicji Steinbach.

Ofertę szefowej Związku Wypędzonych w Berlinie ocenia się jako desperacką próbę zwrócenia na siebie uwagi mediów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':